Ministrowie obrony Polski i Niemiec podpisali umowę o współpracy obronnej
Ministrowie obrony Polski i Niemiec Władysław Kosiniak-Kamysz i Boris Pistorius podpisali w środę w Warszawie nową umowę dwustronną o współpracy obronnej. Dotyczy ona m.in. wspólnych ćwiczeń, rozwoju infrastruktury, cyberbezpieczeństwa, współpracy na Bałtyku.
Umowa ta - podało MON - „będzie stanowiła podstawę prawną określającą nowe, aktualne ramy wzajemnej współpracy Stron w sprawach obronności”.
„Inicjatywa ma na celu usystematyzowanie bieżącej współpracy operacyjnej, uwzględniając aktualną sytuację bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej. Dokument uzupełni mechanizmy obronne w ramach NATO oraz Unii Europejskiej”
- wskazał resort.
Z kolei wczoraj członkowie Ruchu Obrony Granic przybyli do Berlina w miejsce głazu ustawionego w pobliżu niemieckiego parlamentu, który ma upamiętniać polskie ofiary II wojny światowej. Chcieli tam postawić symboliczny krzyż, jednak nie zgodziła się na to niemiecka policja. Doszło do brutalnego ataku na zgromadzonych Polaków. Zaraz po odśpiewaniu Roty członkowie Ruchu Obrony Granic ruszyli z krzyżem w kierunku miejsca pamięci ofiar Niemców w czasie II wojny światowej. W tym momencie niemiecka policja zaatakowała demonstrujących. Funkcjonariusze zaczęli kopać i bić ich pięściami. Część członków ROG trafiło do szpitala.
Atak Kosiniaka-Kamysza na TV Republika
Podczas konferencji prasowej z udziałem Kosiniaka-Kamysza i Pistoriusa reporter TV Republika zapytał o wczorajsze bulwersujące wydarzenia.
Niemiecka policja tak samo zachowałaby się wobec Żydów, którzy chcieliby upamiętnić ofiary Holokaustu?
– brzmiało pytanie.
Władysław Kosiniak-Kamysz w odpowiedzi zaatakował stację.
Od dawna budujecie jako telewizja atmosferę, która nie przystoi po prostu dbaniu o bezpieczeństwo. To nie jest tak, że za bezpieczeństwo odpowiedzialni są tylko politycy, żołnierze, policjanci i urzędnicy. Za bezpieczeństwo i budowanie bezpieczeństwa Polski odpowiedzialni są również ci, którzy pracują w mediach i zajmują się informacją
– powiedział.
Dalej kontynuował: "Jak ktoś bierze krzyż, symbol miłości, żeby używać go do walki, to na pewno nie ma dobrych intencji. A ta obsługa konsularna, jeszcze raz to powtórzę, na każdym etapie będzie wspierać polskich obywateli. Nawet jeżeli, niestety, działają prowokacyjnie i robią głupie rzeczy, bo taki jest obowiązek państwa polskiego. Konsul się z tego wywiązuje".
Ale jako chrześcijanie nie możemy zgodzić się na to, żeby krzyż był narzędziem walki, a nie symbolem miłości. Jeżeli więc ktoś chce upamiętnić ofiary, to nie idzie po to, żeby walczyć, tylko po to, żeby je upamiętnić
– twierdził Kosiniak-Kamysz.
Polityk stwierdził też, że Robert Bąkiewicz organizuje "prowokacje".
Te prowokacje, które pan Bąkiewicz realizuje w Polsce, w Niemczech, a pewnie również w innych miejscach, to nie jest żadna ochrona granic, szanowny panie redaktorze. Pokłócenie nas z sojusznikami i sąsiadami to doprowadzenie do tego, żeby Polska była osamotniona. Ja na to nie pozwolę. My na to nie pozwolimy
– zakończył.