Dokument, który zastąpić ma obecnie obowiązującą umowę ramową o współpracy obronnej z czerwca 2011 r. dotyczy m.in. prowadzenia wspólnych ćwiczeń. Polski resort obrony wcześniej podkreślał, że “inicjatywa ma na celu usystematyzowanie bieżącej współpracy operacyjnej, uwzględniając aktualną sytuację bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej”.
Umowa stanowić ma uzupełnienie mechanizmów obronnych w ramach NATO oraz Unii Europejskiej, jednak nie zawiera gwarancji bezpieczeństwa.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
W odróżnieniu od zawartych wcześniej traktatów z Francją i Wielką Brytanią, umowa obronna z Niemcami została podpisana jedynie na szczeblu ministrów obrony. Polski rząd zdecydował się na obniżenie rangi dokumentu chcąc ominąć ewentualne weto ze strony prezydenta.
Próba wypchnięcia USA z Europy
Politolog i historyk specjalizujący się w badaniu dziejów Niemiec i Rosji Bogdan Musiał podkreślił w rozmowie z portalem Niezależna.pl, że podpisywane przez rząd Donalda Tuska kolejnych traktatów i umów o charakterze obronnym “wpisuje się w politykę Niemiec, Francji i Moskwy”. - To jest kontynuacja długofalowej polityki Moskwy prowadzonej od 1945 roku - pozbycia się, wypchnięcia Stanów Zjednoczonych z Europy - dodał.
- NATO od początku jest tym organizmem, który zabezpieczał obecność w Europie Stanów Zjednoczonych i gwarantował nietykalność krajom, które funkcjonowały w ramach tych struktur. A Niemcy i Francuzi od dawna rozbijają NATO od środka. To, co robią teraz, czyli tworzenie europejskiej siły militarnej, która mogłaby być alternatywą w przyszłości, to na pewno nie jest w interesie Polski
- ocenił nasz rozmówca.
Niemcy nie są naszym sojusznikiem
Prof. Musiał zaznaczył, że Niemcy “w przeszłości ani w teraźniejszości nigdy nie były sojusznikiem Polski”. - Nigdy nie stawali w obronie Polski, wręcz przeciwnie, zawsze są po drugiej stronie. Jeśli nie są bezpośrednimi agresorami, to są pośrednimi. To się nie zmieniło po 1945 roku - tłumaczył.
Przypomniał w tym kontekście okres stanu wojennego w Polsce. - Niemcy, RFN, formalnie będąc w NATO wspierały wówczas Związek Sowiecki w tym, aby uspokoić sytuację w Polsce. Wybicie się Polski na niepodległość to dla Niemców było coś negatywnego - podkreślił.
- W interesie Niemiec było zapewnienie ich strefy wpływów i to się po 1989 roku nie zmieniło. Do upadku Związku Sowieckiego Niemcy (mówię o RFN) zawsze wspierały Moskwę w działalności przeciwko Polsce. Kiedy w Polsce w roku 1990 zaczęły się rozważania na temat wystąpienia Układu Warszawskiego, Niemcy robili wszystko, żeby ten układ utrzymać i nie daj Boże, żeby Polska weszła do NATO. I do tej pory się nic nie zmieniło. Długofalowa polityka Niemiec, wroga wobec Stanów Zjednoczonych i NATO i próbująca zastąpić sojusz z Amerykanami jest dla Polski samobójcza
- wyjaśnił prof. Musiał.
Tusk gra na Berlin, Paryż i Moskwę
Nasz rozmówca zaznaczył, że mimo agresywnej polityki Kremla “Niemcy znowu szukają porozumienia z Moskwą”. - A to porozumienie zawsze odbywa się kosztem narodów i państw pomiędzy Berlinem, a Moskwą. Nie było nigdy w przeszłości innej sytuacji i tak będzie nadal. Przecież tak było do momentu napaści Rosji na Ukrainę. I nawet po tym kanclerz Scholz blokował pomoc dla Kijowa. To była ewidentna polityka promoskiewska - wyjaśnił.
Pytany, dlaczego rząd Donalda Tuska wpisuje się w tego rodzaju politykę, prof. Musiał stwierdził, że “nie traktuje Donalda Tuska jako polityka, który reprezentuje polskie interesy”. - Wręcz przeciwnie. To, co on robi leży w interesie Berlina, Paryża i Moskwy - podsumował historyk.