We wtorek 16 czerwca w Berlinie niemiecka policja brutalnie zaatakowała działaczy Ruchu Obrony Granic, którzy chcieli ustawić krzyż przy głazie poświęconym polskim ofiarom II wojny światowej. Uczestnicy zostali powaleni na ziemię i skuci kajdankami, a część z nich odniosła obrażenia wymagające pomocy medycznej.
Berlińska policja przedstawiła w serwisie X własną wersję wydarzeń. Poinformowała, że funkcjonariusze zakazali grupie wspólnego przemarszu do miejsca pamięci. Za pośrednictwem tłumacza zaproponowano uczestnikom przeprowadzenie stacjonarnej demonstracji w parku Skulpturenpark albo indywidualne podejście pod głaz.
Gdy Polacy mimo zakazu ruszyli razem w kierunku miejsca pamięci, niosąc krzyż i transparenty, policja zatrzymała sześć osób. W komunikacie stwierdzono, że funkcjonariusze "napotkali opór", dlatego zastosowali środki przymusu bezpośredniego. Pominięto jednak brutalne sceny widoczne na nagraniach, w tym szarpanie, przewracanie i kopanie pokojowo zachowujących się uczestników. Interwencja była na tyle dotkliwa, że niektóre osoby musiały zostać przewiezione do szpitala.
O skandaliczne zachowanie niemieckich funkcjonariuszy został zapytany Florian Nath, rzecznik policji w Berlinie. W rozmowie z portalem Deutsche Welle oznajmił on, że "użycie siły jest zawsze ostatecznością, czyli ostatnim środkiem, gdy wszystko inne już nie działa, gdy nie działają słowa i gdy nie skutkuje groźba podjęcia odpowiednich działań". Oskarżył też członków ROG o rzekomą przemoc fizyczną.
Osoby te próbowały przedrzeć się przez kordon, czyli popychały funkcjonariuszy, próbowały ich odepchnąć na bok, szarpały za mundury, w wyniku czego policjanci natychmiast interweniowali, powalili te osoby na ziemię, skuli je, a następnie próbowali opanować sytuację. Członkowie grupy postanowili potem za pośrednictwem numeru alarmowego wezwać berlińską straż pożarną, ponieważ niektóre osoby nie czuły się dobrze, a berlińska straż pożarna przetransportowała trzy ranne osoby do szpitala, na oddział ratunkowy, gdzie zostały ponownie zbadane
– stwierdził.
Na jego wypowiedź zareagował Michał Rachoń, dyrektor programowy TV Republika.
Niemiecki mundur, niemiecki mikrofon, niemiecka buta. Wypłaćcie reparacje, oddajcie dzieła sztuki. Przeproście za ojców i dziadków. I skasujcie konta
– napisał.
@polizeiberlin @dwnews 🇩🇪Niemiecki mundur, 🇩🇪niemiecki mikrofon, 🇩🇪niemiecka buta.
— michal.rachon (@michalrachon) June 17, 2026
Wypłaćcie reparacje, oddajcie dzieła sztuki. Przeproście za ojców i dziadków.
I skasujcie konta. https://t.co/aqyHju8eDk