Uśmiech kontra zmęczenie
W liberalnych mediach nie brakuje komentarzy, że poniedziałkowa debata w TVP była nudna, nijaka i słaba.
W liberalnych mediach nie brakuje komentarzy, że poniedziałkowa debata w TVP była nudna, nijaka i słaba.
Jedną z cech państwa pod rządami Donalda Tuska z czasów jego świetności było to, że całość działań była podporządkowana PR-owi lidera KO.
Debaty kandydatów na ważne stanowiska w państwie nie mają już tej mocy co dawniej. Komentatorzy przywykli do standardów ze słynnego starcia Richarda Nixona z J.F. Kennedym, w którym ten ostatni ładniej się uśmiechał i miał bardziej przenikliwe oczy, przy czym tamto wystąpienie miało miejsce ponad 80 lat temu!
Notowany na giełdzie miedziowy gigant KGHM konsekwentnie nie odpowiada na pytania przesyłane zarówno do centrali, jak i spółek zależnych. Dotyczą one interesów robionych z kontrolowanym przez Skarb Państwa koncernem przez spółki Mariana Urbaniaka, biznesmena z Dolnego Śląska.
Czy martwić się faktem, że PO wciąż albo prowadzi w sondażach, albo jest tuż za PiS? Tak, bo to oznacza, że jedna trzecia Polaków wciąż chce głosować na partię, która o Polskę nie chce dbać. Nie, bo ważne jest to, co dzieje się za jej plecami: wciąż bardzo silne PiS i rosnąca w siłę Konfederacja.
Szybko poszło. Zabrzanie wściekli się i zaledwie po roku odwołali Agnieszkę Rupniewską (PO) z funkcji prezydenta miasta. Za odwołaniem głosowało 93 proc. uczestników głosowania. Zwolennicy Rupniewskiej zapewne sądzili, że jak w przypadku słynnego referendum w trakcie wyborów parlamentarnych – uda się ją obronić poprzez niewystarczającą frekwencję. Jednak nie tym razem.
W pierwszych dniach maja 1947 roku ubecy aresztowali członków grupy wywiadowczej rtm. Witolda Pileckiego, łącznie z samym dowódcą – w czasie okupacji niemieckiej ochotnikiem do KL Auschwitz, a po 1945 roku – ochotnikiem do okupowanej przez Sowietów Polski.
Michael Katz pisał ostatnio na portalu Newsmax, że prezydent Polski wezwał Donalda Trumpa, by wywarł presję na Władimira Putina w celu osiągnięcia pokoju.
W życiu istnieją trzy rodzaje sytuacji. Niekiedy zasłaniamy swoją twarz przed innymi osobami, chcąc pewne prawdy o sobie zachować tylko dla siebie. Innym znów razem zakładamy na twarz maskę, aby inni postrzegali nas w lepszym świetle.
Machiawelizm często utożsamia się z przekonaniem, że „cel uświęca środki”. Nietrudno dostrzec, co obecna władza robi w Polsce i w tej kampanii prezydenckiej: wycieki dokumentów, do których dostęp miało tylko ABW, agresywne ataki wobec kandydata, upolitycznienie prokuratury i częściowo sądów – nawet TSUE protestuje.
Według sondażu „Newsweeka” to Rafał Trzaskowski wzbudza największą niechęć wśród kandydatów na prezydenta. Tak działa cecha Polaków, której nie docenia tamta strona, czyli polska przekora.
Dyplomacja wymaga umiejętności mówienia, a czasem i myślenia w obcych językach. Kto z naszych dyskutantów potrafi powiedzieć po francusku to, co pomyślał po niemiecku?
Zadowolonymi z rządu są dziś jedynie starzy UB-ecy, którzy odzyskali przywileje, sędziowie z kasty, którzy 10. rok są na prywatnej wojnie z każdym, kto ich nie wielbi, oraz sami politycy.
Reporterów Bez Granic nie interesują działania władzy, które powodują, że Polska, jeśli chodzi o wolność słowa, zamienia się w Białoruś.
Kilka dni temu niezależni białoruscy blogerzy opublikowali potencjalny scenariusz zaplanowanych na jesień rosyjsko-białoruskich manewrów Zapad-2025. Ich głównym elementem ma być przećwiczenie operacji zajęcia Litwy i Łotwy oraz dotarcie do Królewca bez wkraczania na terytorium Polski.
Ruch lokatorski jest rozwścieczony na Rafała Trzaskowskiego. W kwietniu wiceprzewodniczący PO, prezydent stolicy, kandydat na najwyższy urząd w państwie wydał decyzję o prywatyzacji jednej z największych komunalnych kamienic w stolicy, Marszałkowskiej 66.
Nawet jeśli jest coś na rzeczy wokół kawalerki należącej do Karola Nawrockiego – z naciskiem na słowo „nawet” – to nie ulega wątpliwości, że huraganowe ataki na kandydata na prezydenta nie biorą się z troski o standardy w polityce.
Media, które próbowały deprecjonować i ośmieszyć wizytę Karola Nawrockiego w Białym Domu, przestrzeliły. Uczestniczył on bowiem w ważnym wydarzeniu, czyli Narodowym Dniu Modlitwy z udziałem przedstawicieli wszystkich liczących się religii. Przybyli przywódcy religijni, urzędnicy państwowi i nie było tam przypadkowych gości.