Często mawia się, że gdy Bóg kogoś chce ukarać, to odbiera mu rozum. Gdy patrzę na to, co dzieje się w prawyścigu wyborczym, nie mogę się nadziwić.
Wydawało się, że role w tym spektaklu są przydzielone. Że niemal stuprocentowym pewniakiem jest Rafał Trzaskowski, który nad przeciwnikami politycznymi góruje doświadczeniem i obyciem. Że w zasadzie już powoli może planować, gdzie pojedzie z pierwszą wizytą. A potem przyszła prekampania i ruszyli sztabowcy. Ktoś podpowiada Trzaskowskiemu, że zamiast być mężem stanu i poważnym politykiem, ma być gówniarzem. Trollem robiącym memy i pyskującym w stylu klasowego cwaniaczka. Sprawia to, że pierwszy miesiąc kampanii zadziwiająco bardzo przypomina Bronisława Komorowskiego. Nie wiem, w czym jest problem. Wydaje się, że Koalicja Obywatelska po prostu nie sprawdza się w roli faworyta, gdy ma na każdym polu przewagę i należy ją tylko wykorzystać. Nie umiał się odnaleźć w tym Komorowski i nie potrafi Trzaskowski. Pięć lat temu było inaczej. Był on wyborem ostatniej szansy, który pokazując pozytywną – śmieszkowatą – twarz i wesoło-rubaszny antypisizm, był w stanie uzyskać dobry wynik. Teraz jednak prezydenta Warszawy obciąża rok rządów totalniaków. Tych już nikt za bardzo nie chce bronić. No bo co ma powiedzieć wujo Władek przy stole wigilijnym, gdy temat zejdzie na wyniki finansowe Orlenu? Nikt mu nie powiedział, dlaczego za „fachowców” akcje firmy spadły o 30 proc., a zyski o 90 proc. Nie tak miało być. Nikt też nie uzasadnił, dlaczego deficyt jest największy od czasów towarzysza Gomułki. Nikt nie wytłumaczył, dlaczego ceny nie spadły, a gaz i prąd zdrożały. Siedzi więc Władek cicho, choć jeszcze rok temu gardłował, jak to oni zgniotą PiS-owców, gdy tylko ich odetną od TVP. No i nie zgnietli. Siedzi wujo i łyka ości z karpia, bo zaczyna mu być wstyd. Za Leszczynę, Wieczorka, Laska, Hennig-Kloskę itd. Dziś coraz bardziej czuć smród strachu o wybory prezydenckie.
Muszę serdecznie Państwa przeprosić. Nasze dane co do oglądalności koncertu sylwestrowego okazały się nie precyzyjne. Nie oglądało nas 3 mln osób a według samej pracowni Nilsena 4 mln plus około pół miliona na youtube. Nie mamy danych z innych streamingów i z zagranicy. Ale…
— Tomasz Sakiewicz (@TomaszSakiewicz) January 2, 2025