Czyja będzie Polska w 2025 roku?
Liberalno-postkomunistyczna oligarchia znów rozpanoszyła się w Polsce. W niemałym stopniu od nas zależy, czy nadchodzący 2025 r. będzie dawał pewne szanse na przyszłość, czy stanie się czasem domknięcia systemu.
Liberalno-postkomunistyczna oligarchia znów rozpanoszyła się w Polsce. W niemałym stopniu od nas zależy, czy nadchodzący 2025 r. będzie dawał pewne szanse na przyszłość, czy stanie się czasem domknięcia systemu.
Melania Trump nie była ulubienicą mainstreamowych mediów. Wymyślano przeróżne zarzuty: że nie zna dobrze języka angielskiego, nie potrafi zadbać o syna Barrona, że przymyka oko na dawne romanse męża, nie zajmuje się działalnością charytatywną i w ogóle nie nadaje się do bycia pierwszą damą.
Demokracja istnieje wówczas, gdy są spełnione wszystkie jej podstawowe warunki. Jednym ze szkodliwych mitów jest to, że w 1989 r. „demokrację ludową” zastąpiła „prawdziwa” demokracja.
Święta, święta i po świętach – któż z nas nie pomyślał tak w czwartkowy wieczór, u schyłku bożonarodzeniowej gorączki. Na szczęście za chwilę weekend, a tuż po nim sylwester i Nowy Rok, czyli dla wielu przedłużenie tak długo wyczekiwanego wypoczynku.
Rafał Trzaskowski w święta postanowił zażartować sobie ze sportowego sznytu kampanii Karola Nawrockiego, zrobił to jednak na tyle nieumiejętnie, że zderzył się z falą żartów, przeróbek swoich materiałów i poważnych analiz, że nie mógł dokonać opisanych wyczynów ze swoimi warunkami i kondycją. A gdy już okazało się, że żart jest tak udany, że wymaga dalszych tłumaczeń, swoje dołożyli sympatycy prezydenta Warszawy.
Zastanawiam się, jakie procesy decyzyjne prowadzą do takich sytuacji, jak najazd ABW na klasztor dominikanów. Podobno szukano byłego ministra Marcina Romanowskiego, który według rządowych mediów miał ukrywać się w Hiszpanii.
Komuniści zastrzelili go 17 grudnia 1970 roku w Gdyni w czasie pacyfikacji robotniczych protestów. Pochód niosący na drzwiach ciało 18-letniego Zbigniewa Godlewskiego, pracownika Stoczni im. Komuny Paryskiej, na pokrwawionej biało-czerwonej fladze, utrwalony na fotografii, stał się tragicznym symbolem Grudnia ’70.
Obóz władzy szumnie obiecał, że wyda uchwałę, w której wszystkie wyroki z udziałem sędziów zaprzysiężonych po grudniu 2017 r. oraz członków Trybunału Konstytucyjnego opatrzy stosownym przypisem. W praktyce nic to nie znaczy.
Gdy Węgry przyznały azyl posłowi Marcinowi Romanowskiemu, na konferencji prasowej najbezczelniej głos zabrał powód, dla którego Romanowski otrzymał azyl, czyli nielegalny prokurator Dariusz Korneluk.
Gdy tylko rumuński Sąd Konstytucyjny unieważnił wybory prezydenckie, zarzucając zwycięskiemu w pierwszej turze kandydatowi Calinowi Georgescu korzystanie z rosyjskich botów w kampanii, KO uderzyła w PiS za pomocą bardzo podobnie skonstruowanych zarzutów.
Zasiądziemy przy wigilijnym stole i w dniach Bożego Narodzenia będziemy sobie życzyć zazwyczaj szczęścia, zdrowia, pomyślności. Przy zdrowiu dopowiemy: „Bo ono jest najważniejsze”. Nie, nie jest. Dla katolika najważniejsze jest zbawienie, życie wieczne z Bogiem.
Wystarczy, że w sklepach wystawione zostaną pierwsze ozdoby świąteczne, i dziesiątki najróżniejszych sław, które jeszcze wczoraj pluły na Kościół, zaczynają rozprawiać o tym, że Boże Narodzenie to „cudowny czas”.
Choć debatę publiczną determinuje polityka, bliskość świąt Bożego Narodzenia to dobra okazja, by uświadomić sobie, że pod bieżącymi sporami ukrywa się znacznie głębsza rzeczywistość. To od nas jako obywateli i obywatelek zależy, czy sacrum, chrześcijańskie symbole i ewangeliczne prawdy także w święta znikną z otaczającej nas rzeczywistości, wyrugowane przez coraz bardziej wyzute z treści symbole okolicznościowej konsumpcji.
Doświadczamy ludzi, rzeczy i wydarzeń przede wszystkim za pomocą zmysłów. Jedna z naszych udręk polega na tym, że nie jest nam dana w ten sam sposób obecność Boga.
Coś się zaczyna w narodzie dziać. Coś się rodzi. Na razie mam wrażenie, że z perspektywy Warszawy to przegapiamy…
To, co spotkało Polskę po 13 grudnia 2023 r., można uznać za istne plagi egipskie.
Przecież wydawało się, że tak dobrze zarządzono sytuacją kryzysową. Premier Donald Tusk pojechał, zrobił sobie zdjęcia w zalanym domu, postraszył, że ukarze winnych. Ludzie zostali z tym sami, ale to tylko piętnaście powiatów.
Do 1989 r. mieliśmy „demokrację ludową”. Przełom w tym roku polegał na zamienieniu tej „demokracji” na „demokrację okrągłostołową”, która przez większość społeczeństwa była traktowana jako prawdziwa demokracja.