Przywrócić Gdańsk
Tożsamość Gdańska tworzyła się po roku 1945. I tak jak do Wrocławia ściągnął Lwów, tak do Gdańska ściągnęły Wilno i Grodno.
Tożsamość Gdańska tworzyła się po roku 1945. I tak jak do Wrocławia ściągnął Lwów, tak do Gdańska ściągnęły Wilno i Grodno.
Po przedstawionej mediom pod koniec kwietnia francuskiej ofercie współpracy związanej z polskim programem zakupu okrętów podwodnych, oferowanych MON w pakiecie z rakietami manewrujących NCM, nadeszła pora na jej skonkretyzowanie w bezpośrednich rozmowach między polskimi i francuskimi przedstawicielami resortów obrony.
„Właśnie dzięki pływaniu i gimnastyce, dzięki prawidłowemu wypoczynkowi, Lenin potrafił uczyć się wytrwale i opanował cały program nauki szkoły wyższej” – pisał Michaił Zoszczenko w jednym ze swoich opowiadań. Portal Wirtualna Polska postanowił przebić Zoszczenkę i zacytować (w artykule!) następujące komentarze na temat zdjęć biegającego Donalda Tuska na Instagramie: „To jest klasa”, „jest moc”, „normalny człowiek, zero pychy”, „można tak zwyczajnie i po prostu, bez ochrony GROM biegać”, „wspaniały Polak”.
W jednej z audycji radiowych przedstawiciel przedsiębiorców podczas dyskusji o daninie solidarnościowej mówił: „Tylko co to da biznesowi? Co ja z tego będę miał?”. I bardzo był z takiego, oczywistego dla niego, postawienia sprawy zadowolony. Otóż, chłopie – nic nie będziesz miał, chciałoby się odpowiedzieć. Za to najsłabsi, niewielkim twoim kosztem (4 proc. ponad zarobiony 1 mln zł rocznie) będą coś mieli – na tym polega działanie polskiej wspólnoty.
Minął tydzień, od kiedy z programu „Woronicza 17” wyszli politycy opozycji: Andrzej Halicki (PO), Adam Struzik (PSL) i Piotr Misiło (Nowoczesna). Zelektryzowała ich wiadomość, że w szczecińskim mieszkaniu należącym do Stanisława Gawłowskiego, tymczasowo aresztowanego sekretarza generalnego PO, jest dom schadzek. Posłowie „totalnej” tak się wzmogli na tę wieść i fakt, że prowadzący program Michał Rachoń śmiał ich o to zapytać, że uciekli ze studia.
Były zastępca ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina jeszcze z czasu rządów Platformy Obywatelskiej usłyszał zarzuty, będące pobocznym wątkiem śledztwa w sprawie działalności zorganizowanej grupy przestępczej oskarżanej o kradzież z naszych kieszeni 700 milionów zł za pomocą wyłudzenia podatku VAT.
Publikacja „Faktu” jest perfi dną napaścią na człowieka, nie polityka. Jest barbarzyńską próbą ingerowania w jego najbardziej prywatne sprawy i poniżenia go.
Coraz trudniej w polskim ciemnogrodzie zbudować coś naprawdę światowego lub chociaż europejskiego w pięknych, tęczowych kolorach. Trup niegdysiejszej nowoczesności, pod kierownictwem degenerata z Biłgoraja, dawno się rozłożył, a najnowsze wcielenie nowoczesności właśnie się przeobraża w zombie, bo wiadomo, że „chodzący trup” to zbyt polskie określenie.
Parlament uchwalił ustawę dotyczącą budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. W tych samych dniach w sejmie głosowano nad wotum nieufności dla ministra kultury – opozycja żądała jego odwołania za kupno kolekcji Czartoryskich z obrazem Leonarda da Vinci.
Szczyt UE–Bałkany Zachodnie, który z udziałem polskiego premiera odbył się w Sofii, był o tyle ważny, że zwrócił uwagę na kwestię rozszerzenia Unii. Proces ten w ostatnich latach znalazł się w cieniu pogłębiania UE.
Od 1 czerwca bawarskie urzędy będą prawnie zobowiązane do zawieszenia krzyża w widocznym miejscu. To inicjatywa nowego premiera landu Markusa Södera.
Karty zostały rzucone – pomyślał z pewnością Ryszard Petru, opuszczając na rubikoniu Nowoczesną. Katarzyna Lubnauer, zdaniem założyciela partii, nie nadaje się na swoje stanowisko.
Jestem, co może dla wielu być zaskoczeniem, zwolennikiem klasycznie rozumianej zasady rozdziału państwa i Kościoła. Klasycznie – to znaczy w duchu amerykańskim – czyli uznając, że zasada ta ma bronić Kościół przed wtrącaniem się w jego życie przez polityków.
Z pewnością ani rządząca partia, ani liberalna opozycja nie spodziewały się, że przez kolejne tygodnie istotnym uczestnikiem polskiej polityki będzie garstka protestujących w Sejmie opiekunów i opiekunek osób z niepełnosprawnościami. To jeden z najciekawszych protestów w dziejach III RP.
Polska pełna jest potencjalnych milionerów, którym wydaje się, że nie są bogaczami tylko przejściowo. Każdą próbę opodatkowania najbogatszych traktują więc jak uderzenie we własne interesy, tylko że w bliżej nieokreślonej przyszłości. Nic więc dziwnego, że danina solidarnościowa spotkała się z takim krzykiem oburzenia.
W Gdańsku doszło do potężnej awarii oczyszczalni ścieków i nieczystości płyną bezpośrednio do Motławy i dalej do Zatoki Bałtyckiej. To okropne. Wizerunek całego regionu został potężnie nadszarpnięty, a skalę zniszczeń przyjdzie jeszcze oszacować. Nie sposób jednak nie zauważyć, że coś dużo plag związanych konkretnie ze sferą wodno-kanalizacyjną spada w ostatnich latach na miasto rządzone przez prezydenta Adamowicza.
Ilu Polaków, którzy mogliby z powodzeniem pracować i żyć w kraju, sytuacja zmusiła do wyjazdu? Setki tysięcy? Miliony? Ano pewnie tyle. Ludzie z potencjałem i ambicjami skręcają meblościanki dla bogatych Norwegów albo myją naczynia po łakomych Brytyjczykach.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie zakwestionował decyzję wojewody warmińsko-mazurskiego w sprawie zmiany nazwy ulicy Dąbrowszczaków. Co się nie spodobało, a właściwie kto się nie spodobał miejskim radnym? Erwin Kruk, mazurski poeta i działacz Solidarności. Pretekstem stało się to, że patronem ulicy można zostać pięć lat po śmierci, a Kruk zmarł w 2017 r. Ale nie Kruk był tu najważniejszy, lecz Dąbrowszczacy, których polski niepodległościowiec miał zastąpić.