Rozliczanie czas zacząć
Donald Tusk zapowiedział, że będzie rozliczał polityków Zjednoczonej Prawicy.
Donald Tusk zapowiedział, że będzie rozliczał polityków Zjednoczonej Prawicy.
Ten poboczny wymiar wojny, dotyczący bardziej samej Rosji, niż Ukrainy, bardzo często umyka Zachodowi. Jest to o tyle ciekawe, ze przecież to Zachód lubi być strażnikiem równości, tak mocno wyczulonym na wszelki rasizm. Szukającym go w policyjnych śledztwach, prasowych kronikach kryminalnych czy bibliotekach z klasycznymi pozycjami literatury. Nie widzi go lewica, nawet ta antyputinowska, o tej wciąż ślepo wpatrzonej w Rosję nawet nie wspominając. Systemowy rasizm, którym w ramach samobiczowania uwielbia swe sumienie obarczać Ameryka, w dzisiejszej Rosji ma się znakomicie. Nie jest w niej niczym nowym, jednak w chwili, gdy trzeba wysyłać kolejne porcje armatniego mięsa na front, nabiera nowego znaczenia.
Symetryzm i przekonanie, że widzi głębiej niż inni - to dwa powody, dla których papież Franciszek nie jest w stanie adekwatnie zareagować na wojnę. U podstaw obu tych postaw leży zaś brak dostrzegania prawa do suwerenności i niezależności niektórych narodów.
Tusk mówił o Putinie: „nasz człowiek w Moskwie” (w rozmowie z Pawłem Płuską w TVN 24). Radosław Sikorski tak daleko nie szedł, ale też ocieplał wizerunek Moskwy, twierdząc, że „Putin to nie Stalin”, a Rosja też jest „zupełnie inna” niż kiedyś...
Jednym z podstawowych narzędzi narracyjnych obecnej opozycji są próby ukazania rządzącej prawicy, jako formacji myślącej nieracjonalnie, kierującej się emocjami, nierozsądnej i populistycznej. O wszystkich epitetach w stylu „faszyści”, rasiści”, „nacjonaliści”, „grabarze demokracji” – nie wspomnę, to już standard. Na drugim biegunie ma być ta „racjonalna”, myśląca „zdroworozsądkowo” opozycja, która gdy w końcu dorwie się do upragnionej władzy, przywróci kraj na tory stabilizacji, spokojnego rozwoju, potiomkinowskich wsi i uśmiechniętych mas ludu idącego z hasłami tolerancji dla wszystkich stu pięćdziesięciu płci tego świata na sztandarach.
No wiem, znowu jakieś nieznane słowo. Mama, absolwentka polonistyki na KUL, ciągle mnie sztorcuje, że w sposób zbyt skomplikowany piszę dla „pisowskiego ludu”, ale ja czytam uważnie komentarze pod moimi artykułami publikowanymi na portalu Niezależna i widzę, że wszyscy wszystko rozumieją, a jak ktoś nie pojmie z pierwszego podejścia, to przecież ja w gruncie rzeczy piszę wciąż to samo – strzeżmy Polski! – i tylko okoliczności geopolityczne się zmieniają, niestety zgodnie z moimi ostrzeżeniami…
Piękny wrześniowy dzień – powód do radości. A jednak osoby przeziębione, czujące się źle wcale się nie cieszą. Dlaczego?
Dzisiaj w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale rozpoczyna się VIII Nadzwyczajny Zjazd Klubów „Gazety Polskiej”.
Jeśli komuś brakowało prezentacji programu Platformy Obywatelskiej, to w sposób bardzo dobitny dokonał jej właśnie Radosław Sikorski: skłócić nas ze Stanami Zjednoczonymi, uczynić zakładnikiem Niemiec oraz narazić na atak ze strony Rosji.
Tweet Radosława Sikorskiego „dziękującego USA” za uszkodzenie rurociągów Nord Stream i wypowiedź wspierającego go gen. Pytla można traktować jako wynik mieszanki używek i upośledzenia racjonalnego myślenia. Takie wytłumaczenie byłoby najbardziej korzystne dla obu. Niestety niezwykle szybka reakcja – powielanie i powoływanie się na ten wpis – czołowych ludzi Kremla sprawia, że zwalanie na kokę, hasz lub herę głupawego wpisu nie bardzo się broni.
Wcześniej, niż się spodziewałem – już szturmują granice Moskale uciekający z „wielkiej” i „potężnej” Rosji, choć przecież nikt ich nie zaatakował. Wprost przeciwnie, to oni zaatakowali i grożą wojną połowie świata. Z jednej strony to dowód kompletnego upadku; nie wiem, czy jeszcze jakieś imperium w historii upadało w tak upokarzający sposób. Z drugiej, już zaczął się szantaż moralny, zwłaszcza wobec Estonii, Łotwy, Litwy i Polski, że nie chcą wpuszczać tych „biednych” Rosjan.
Wciąż za mało wiemy, co było przyczyną uszkodzeń i wycieku z gazociągów Nord Stream 1 oraz Nord Stream 2. Jednak kierując się ewangeliczną sentencją „po ich owocach poznacie ich”, widzimy, że krótkoterminowo Rosja ma korzyść w postaci kilkudziesięcioprocentowego wzrostu cen gazu. Po chwili uspokojenia nowa awantura z gazem rosyjskim równa się jeszcze większej drożyźnie na rynku, która pogłębia kryzys energetyczny i pomaga Rosji paraliżować Europę wspierającą Ukrainę.
Po zwycięstwie we włoskich wyborach prawicowej partii Giorgii Meloni Bruksela zareagowała zgodnie z przewidywaniami – „zaniepokojeniem” o rzekomo zagrożone wartości europejskie, dodatkowo doprawione faszystowskimi łatkami.
Scenariusz rozpadu Federacji Rosyjskiej w jej obecnym kształcie, jako konsekwencji napaści na Ukrainę, opisywał już dawno temu na łamach „Gazety Polskiej” prof. Piotr Grochmalski. Zgodnie z jego przewidywaniami skutki tego procesu będą porównywalne do upadku ZSRS, lecz poważniejsze, bo imperium Putina czeka wręcz implozja. O załamaniu się Rosji po nieudanej próbie ekspansji pisał też George Friedman. Dziś na taki rozwój wypadków zwracają uwagę nie tylko analitycy, ale też praktycy.
Świat dawno nie znajdował się na takim zakręcie historii jak obecnie. Ubiegłe stulecie doprowadziło do dwóch gigantycznych wojen, w których zginęło przynajmniej 100 mln ludzi.
Kwiecień 2004 r. był czasem intensywnych walk z powstańcami szyickiego duchownego Muktady as-Sadra, którzy opanowali praktycznie wszystkie najważniejsze punkty w świętym mieście mahometan – Karbali. Nie zdobyli jedynie ratusza, dzielnie bronionego przez garstkę żołnierzy polskich i bułgarskich, oraz baz wojsk koalicji antysaddamowskiej, które także odparły ataki wyznawców proroka.
Wynik wyborów we Włoszech stał się dla mainstreamu okazją do tradycyjnej histerii, ale też niesamowitych fikołków. Przedstawiciele Europejskiej Partii Ludowej muszą kluczyć, jednocześnie załamując ręce nad zagrożeniem, jakim ma być premier Giorgia Meloni, i gratulując, cieniutkiego zresztą, sukcesu jej koalicjantom z Forza Italia.
Władze ukraińskie wycofały akredytację irańskiemu ambasadorowi Manouchehrowi Moradiemu, a także zdecydowały o redukcji personelu irańskiej placówki w Kijowie. Jest to odpowiedź Ukrainy na dostarczenie przez Teheran dronów kamikaze Shahed 136, które Rosja wykorzystuje na froncie. W niedzielę taki właśnie dron uderzył w sztab armii ukraińskiej w Odessie.