Żarty się skończyły
„Jaśnie Wielmożny Panie Hrabio, w pierwszych zdaniach mego listu spieszę donieść, że wydawało mi się przez lata, iż stoję w pierwszym szeregu walki z faszyzmem. A tu okazało się, że to ja jestem reakcją!”.
„Jaśnie Wielmożny Panie Hrabio, w pierwszych zdaniach mego listu spieszę donieść, że wydawało mi się przez lata, iż stoję w pierwszym szeregu walki z faszyzmem. A tu okazało się, że to ja jestem reakcją!”.
Dziewięć lat temu, 18 czerwca 2014 r., funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wkroczyli do redakcji tygodnika „Wprost”, chcąc zabezpieczyć komputery i nośniki danych w związku z aferą taśmową. Takie obrazki żywcem wyjęte z działań reżimów na Białorusi i w Rosji miały miejsce dziewięć lat temu, gdy na czele rządu stał Donald Tusk.
W rubryce „płeć” można było wybrać, czy jest się mężczyzną, kobietą, osobą niebinarną czy kimś nieidentyfikującym się z żadną płcią. Słabo mi się zrobiło.
Polska nie ma żadnego interesu w dalszym ukrywaniu dokumentów w archiwach przed opinią publiczną, ma za to żywotny interes w przecinaniu wszelkich powiązań, dewastowaniu rosyjskich wpływów, upublicznianiu wschodnich źródeł wielu politycznych i nie tylko karier.
W dniach 11−12 lipca odbędzie się szczyt NATO w Wilnie. Wiele wskazuje na to, że będzie on historyczny. Problem w tym, że nie wiemy, czy w pozytywnym, czy w negatywnym sensie. W zasadzie wszystkie kraje Sojuszu, może poza Węgrami, wypowiedziały się, że są za przystąpieniem Ukrainy do NATO. Jest jednak zastrzeżenie – musi zakończyć się wojna na Ukrainie, czyli Ukraina musi wygrać. Cóż, szkoda, że tak jednoznaczne nie było NATO w 2008 r. Gdyby wtedy podjęto decyzję o akcesji Ukrainy (i Gruzji) do Sojuszu, nie byłoby wojny w Europie.
To zagadkowe zdanie wykrzyknął jeden z uczestników poznańskiego spotkania Oppositionsführera. Choć pokazano je w głównym programie informacyjnym, nikt nie zauważył absurdu tego zestawienia słów.
Czy dla chrześcijaństwa liczy się tylko wiara? A może jego istota jest tożsama z określoną, wzniosłą etyką? Pytania te sugerują dwie fałszywe odpowiedzi, dwie pokusy, przed jakimi stoją wyznawcy Jezusa Chrystusa, dwie błędne drogi egzystencji chrześcijańskiej.
Przed lipcowym szczytem Sojuszu Północnoatlantyckiego w Wilnie ustawiła się kolejka wyzwań. Chyba dotąd w historii Paktu nie trzeba było podjąć tylu ważnych decyzji jednocześnie. Oczywiście nie wszystkie muszą zapaść w Wilnie.
Do Polski po napaści Rosji na Ukrainę wjechało 7 mln uchodźców, z czego 1,5 mln zostało u nas na stałe. Przyjęliśmy ich ze wzruszającą gościnnością i z poświęceniem, zachowując w tej sprawie jako naród praktycznie jednomyślność.
Donald Tusk nauczył się czegoś w Europie. Ruszając na marsz 4 czerwca, dokonał prostego zabiegu – zmienił sztandary.
Na plakacie propagandowym z czasów Stalina zatytułowanym „Przebieg służby” u góry napisano: „My wroga przyjmujemy po prostemu”, a co to znaczy, wyjaśnia długi rząd nadzianych na karabinowe bagnety pokonanych wrogów sowieckiej armii, poczynając od ostatnich wówczas Hitlera, Mussoliniego, Finów i Japończyków, a sięgając w głąb znajdziemy „białych” generałów i… Piłsudskiego!
Koniec roku szkolnego zbliża się nieuchronnie, a więc także czas wakacji. Zawsze są one okazją do złapania oddechu, zregenerowania sił i przygotowania się do realizacji kolejnych wyzwań. Dzięki wielu patriotycznym środowiskom i wsparciu instytucji państwowych jak co roku będziemy mogli w Polsce gościć naszych małych rodaków z Wileńszczyzny. Z kibicami tradycyjnie organizujemy dla nich kolonie w ramach akcji „Kresowe wakacje”. Jest prowadzona regularnie od kilkanastu już lat. Udało nam się w tym czasie stworzyć środowisko ludzi, którzy tej idei poświęcają wiele swojego czasu i środków materialnych. Grupa sformalizowała ostatnio działalność, rejestrując Stowarzyszenie Pilscy Patrioci.
14 czerwca 1940 roku do nowo utworzonego obozu koncentracyjnego Auschwitz pod Katowicami przybył transport 728 Polaków – więźniów politycznych z więzienia w Tarnowie. Dziś – dzięki uchwale Sejmu RP z 2006 roku – obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.
Takie wyroki jak ten w sprawie Turowa pokazują, że sędziów społeczeństwo nie obchodzi.
12 czerwca, a więc w dniu premiery „Resetu” Michała Rachonia i Sławomira Cenckiewicza minęło akurat 11 lat od pewnego zapomnianego chyba aspektu tego samego zjawiska, o którym opowiada ten znakomity telewizyjny serial. W 2012 roku w Warszawie tego dnia rozgrywany był mecz Polska-Rosja, uważany za jeden z najniebezpieczniejszych momentów całego Euro 2012, rozgrywanego, jak pamiętamy, równolegle w Polsce i na Ukrainie.
Strasburg, sesja Parlamentu Europejskiego i oczywiście n-ta debata o Polsce. To już jest tak nudne, że prawie nikogo nie było na sali. Zdecydowaną większość stanowili europosłowie z Polski, ale też nie było ich za dużo, bo zaledwie, w szczytowym momencie 19 na 51, a więc mniej więcej 37 proc. Debatę relacjonowano w Polsce, mogę więc tylko dodać, że w obronę naszego kraju poza oczywiście premier Beatą Szydło stanęli Francuz i Węgier. Ten drugi, przedstawiciel FIDESZ-u, przez część swojego wystąpienia mówił po polsku, co było wobec nas ładnym gestem. Jednak nie tylko ta rutynowa i niezakończona rezolucją, a tak naprawdę mało poważna debata była „clou” przedostatniej sesji PE przed wakacjami
W ubiegłym tygodniu w Operze i Filharmonii Podlaskiej – Europejskim Centrum Sztuki w Białymstoku odbyło się kolejne Forum Klubów „Gazety Polskiej”, tym razem województwa podlaskiego. To nowa i doceniana inicjatywa środowiska klubowiczów. Dość powiedzieć, że w poprzednich spotkaniach wzięło udział ponad 2 tys. klubowiczów i zaproszonych, znamienitych gości.
Nie, nie ten, co to „Niemcy, Niemcy ponad wszystko”, im wolno. Chodzi o ten ludożerczy przyśpiew raczej niż hymn, gdzie za wzór stawia się dwóch znanych ludobójców, Czarnieckiego i Napoleona, a zamiast dążenia do liberalnego konsensusu promuje się pochwałę nagiej przemocy z użyciem śmiertelnie niebezpiecznych narzędzi! Jakie tam „szablą odbierzemy”? To nie żadna wam, chamy, „obca przemoc wzięła”, a najjaśniejsza Unia „dała”, co z tego, że kijem po karku, ale dała! Nic dziwnego, że takie wywrotowe słowa nie przeszły tow. Budce i zgrai zwolenników partii proniemieckiej przez usta! Wydukane przezeń tylko „Jeszcze Polska” brzmi w tym kontekście nawet całkiem obiecująco – jeszcze Polska da się sprzedać...?