Polacy są już o krok od wprowadzenia najgłupszego ustroju w dziejach ziemi. Widmo sędziokracji zagląda nam głęboko w oczy, co powinno napawać przeciętnego człowieka przerażeniem. Sądy to bowiem siedlisko patologii. W opowieści można zacząć od tego, że podwaliny pod współczesną temidę położył stalinizm z procesami kiblowymi, a skończyć na dekadach negatywnego doboru do zawodów prawniczych w III RP. To jednak nie jest najgorsze. Sędziowie bowiem mają coś, czego brak innym grupom społecznym. Naprawdę uwierzyli we własną propagandę. Przez 8 lat rządów PiS-u utrwalili swój mit nadzwyczajnej kasty. Dziś sami siebie postrzegają w kategoriach już niemal boskich. Mogą abstrahować w swoich poczynaniach od wszystkiego. Ważne, żeby im było dobrze. Dlatego też nic dziwnego, że wydają wyroki, które mają pogłębiać chaos w naszym kraju w każdej możliwej dziedzinie. Muszą bowiem doprowadzić do zmiany władzy. Wtedy przyjdą dla nich złote czasy. Będzie można swobodnie skazywać PiS-wców jak za czasów Bieruta, chować za tym własne nieróbstwo i dalej kpić ze społeczeństwa. Inaczej mówiąc, będzie można czerpać zyski z politycznego zaangażowania po stronie opozycji. Takie wyroki jak ten w sprawie Turowa pokazują, że sędziów społeczeństwo nie obchodzi. Mieszkańcy tamtego regionu mogą sobie zdychać z głodu i marznąć, ale ważniejsze jest dla sędziego to, że można sypać piach w tryby. Ten chaos będzie się pogarszał, ale też rozdział sądownictwa od społeczeństwa będzie się powiększał. Za kilka lat nikt nie będzie traktował sądu w Polsce poważnie. Sędziowie będą jeszcze mieli chwile triumfu, ale pycha zawsze kroczy przed upadkiem.
Sędziokracja
Takie wyroki jak ten w sprawie Turowa pokazują, że sędziów społeczeństwo nie obchodzi.