Kompletnie nie potrzebują dowodów, by wywołać awanturę. Wystarczy się do nich zgłosić i przekonująco nakreślić zbrodnię reżimu, a już następnego dnia Szczerba z Jońskim, niczym Batman w Gotham, zapalają reflektor na niebie. Walą jednak całkowicie na odlew. Ostatnio Michał Szczerba postanowił opowiedzieć o gospodarce leśnej w Nadleśnictwie Bircza. Ogłosił, że leśnicy w roku wyborczym przyspieszyli cięcia. „Wycinka nagle przyspieszyła” – ogłosił Szczerba. Dodatkowo do 2026 roku leśnicy mają wyciąć 1,5 mln m³ drewna. Problem jest jednak taki, że niemal wszystko, co powiedział poseł, okazało się nieprawdą. W tym roku nadleśnictwo planuje wycięcie 123 tys. m³ drewna, co jest masą mniejszą niż przed rokiem. Plan zarządzania został przyjęty już w 2016 roku i będzie obowiązywał do 2026 roku. Oczywiście ani poseł Szczerba, ani nagłaśniająca go „Gazeta Wyborcza” nigdy nikogo za swoje kłamstwa nie przeproszą. Oni swój cel doskonale spełnili. Jest nim obrzydzenie leśników w każdy możliwy sposób. Leśnicy są od lat solą w oku z jednej strony postępowców chcących za wszelką cenę ujednolicać podejście do przyrody, a z drugiej strony biznesu, który chciałby robić interesy i bardzo liczy na upadek Lasów Państwowych. Chwilowo wszyscy są sojusznikami. Szczerba z Jońskim w tym wypadku stanowią już tylko narzędzie w ich wojenkach. Za to kompletnie bezmyślne. I to sprawi, że świat zapomni o detektywach Jońskim i Szczerbie, a nadal będą powstawać filmy o Sherlocku.
Zgubić się jak Szczerba w lesie
Dariusz Joński z Michałem Szczerbą to najsłynniejsza para detektywów z czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości. Panowie tropią afery i szukają dowodów na pisowskie machlojki. Jest jednak coś, co odróżnia ich od Sherlocka Holmesa.