Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Konrad Wysocki
18.07.2023 14:18

Wagnerowcy – czy jest się czego obawiać?

„Są na Białorusi, by zająć Przesmyk Suwalski” – tak szef rosyjskiej Komisji Obrony Dumy Państwowej, Andriej Kartapołow, wytłumaczył cel obecności najemników z tzw. Grupy Wagnera na Białorusi.

Przesmyk Suwalski to liczący w linii prostej 65-kilometrowy odcinek granicy polsko-litewskiej. Dla regionalnego bezpieczeństwa ma strategiczne znaczenie, gdyż jego zajęcie połączyłoby korytarzem Królewiec z Białorusią, odcinając Litwę. Dlatego też Polska od lat wzmacnia siły na wschodniej ścianie kraju, by zapobiec zagrożeniom, które mogłyby nadejść z tamtego kierunku. No właśnie, ale czy w kontekście wagnerowców jest się czego obawiać? Według niezależnych źródeł jest ich teraz na Białorusi ok. 300. W takiej liczbie nie stanowią zagrożenia dla Polski. Tymczasem całą sprawę należy traktować raczej w kategoriach pohukiwań po szczycie NATO, na którym zapadły kolejne decyzje uderzające w reżim Putina, a co za tym idzie, także w Białoruś. Oba reżimy od lat działają w identyczny sposób, próbując straszyć Zachód konsekwencjami jego decyzji. Co oczywiście nie wyklucza możliwości pojawienia się prowokacji, na które musimy być przygotowani.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE