Poseł Polski 2050 Kamil Wnuk nie chciał rozmawiać o aferze zoofilsko-pedofilskiej w Kłodzku i opuścił studio TV Republika w momencie, gdy w programie "Bitwa Polityczna" pojawiły się... plansze zaprezentowane dziś w Sejmie przez posłów Dariusza Mateckiego i Michała Wosia.
Dziennikarz TV Republika, Janusz Życzkowski, chciał uzyskać od Moniki Wielichowskiej, wicemarszałek Sejmu, komentarz do bulwersującej opinię publiczną afery pedofilsko-zoofilskiej w Kłodzku. Zamiast tego, spotkał się ze słownym i fizycznym atakiem ze strony posła KO i wiceministra sportu, Piotra Borysa. - Atak ten nosi cechy kilku przestępstw, w tym siłowego tłumienia krytyki prasowej. W tej sytuacji, jako prezes stacji, jestem zmuszony zwrócić się do prokuratury - poinformował Tomasz Sakiewicz. Przypomnijmy, że Piotr Borys wchodził w skład sztabu Rafała Trzaskowskiego, który to sztab dopuszczał się ataków na red. Życzkowskiego i innych dziennikarzy Republiki podczas kampanii prezydenckiej.
"Zostałem wezwany na to przesłuchanie, jestem obywatelem państwa polskiego, w związku z tym - stawię się na nie. Chodzi oczywiście o to, żeby próbować nękać nie tylko TV Republika, ale i wysyłać pewnego rodzaju sygnał do wszystkich, którzy mogliby chcieć naruszać interesy rządzących - zwłaszcza dziennikarzy. Mamy grubą skórę, dziennikarze są przyzwyczajeni do wykonywania swoich obowiązków. A naszym obowiązkiem, jako dziennikarzy, jest ujawnianie tego, co próbuje ukryć władza, kryptodyktatura" - mówił na antenie Republiki dyrektor programowy stacji - Michał Rachoń przed budynkiem Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.