Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Ostra wymiana zdań ws. pedofilii w KO. Dziennikarka Republiki nie wytrzymała. "Pani patrzy mi w oczy!"

Goście "Bitwy politycznej" w Telewizji Republika rozmawiali o aferze pedofilsko-zoofilskiej w Kłodzku. Dziennikarka Monika Borkowska próbowała poznać stanowisko partii Razem w sprawie braku wyciągniętych konsekwencji w strukturach Koalicji Obywatelskiej. Obecna w studio radna Zofia Piotrowska nie była jednak zbyt rozmowna w tej kwestii. Przyznała jedynie, że sprawa jest... problematyczna.

Afera w Kłodzku wywołała ogromne oburzenie opinii publicznej. W sprawie afery zoofilsko-pedofilskiej zapadły wyroki wobec Przemysława L. oraz jego żony Kamili L., która była związana z KO - otrzymali oni odpowiednio 25 lat oraz 6,5 roku więzienia. W internecie krążą fotografie przedstawiające wicemarszałek Sejmu Monikę Wielichowską w towarzystwie skazanej kobiety. Po długim milczeniu, Wielichowska wydała oświadczenie, w którym zaatakowała media, w tym TV Republika, oskarżając je o "sianie hejtu". Wicemarszałek nie odpowiedziała również na pytania reportera TV Republika, który spotkał ją na lotnisku.

Organy państwa zadziałały, tyle tylko, że struktury Koalicji Obywatelskiej nie zadziałały. Przypomnę, że pani Kamila, która usłyszała zarzuty w tej sprawie pedofilsko-zoofilskiej była wtedy pełnomocnikiem wyborczym i aktywnie uczestniczyła w kampanii. Jak się pani radnej podoba to zamiatanie przez KO pod dywan tej afery. Czy wy w ogóle w partii na ten temat dyskutujecie? - pytała dziennikarka Republiki Monika Borkowska warszawską radną partii Razem Zofię Piotrowską.

Stawia sobie pani również pytanie jak mogą czuć się ofiary tej sprawy i w jaki sposób powinniśmy o niej rozmawiać, żeby rzeczywiście nie zdarzyły się tragedie takie, w których w małym środowisku wiejskim, w którym wiele osób się zna, żeby te dzieci, które są ofiarą całej tej sprawy nie były wskazywane palcem, żeby nie były utożsamiane wyłącznie z tą sprawą, żeby mogły w normalny sposób funkcjonować

- zaczęła radna wypowiedź, którą na chwilę przerwała jej prowadząca.

Red. Borkowska spytała, czy radna widziała całe nagranie opublikowane przez Janusza Życzkowskiego, a gdy radna odpowiedziała przecząco, dziennikarka zwróciła uwagę, że reporter TV Republika jest w stałym kontakcie z rodzinami pokrzywdzonych dzieci. "I to rodziny tych ofiar domagają się dzisiaj prawdy, to rodziny tych ofiar proszą dzisiaj dziennikarzy, żeby nie odpuszczali tego tematu, żeby presją nie doprowadzić do tego, żeby ten temat został zamieciony pod dywan. Jedna z tych dziewczynek była wykorzystywana przez tego strasznego człowieka przez 11 lat" - podkreśliła dziennikarka Republiki. 

- Ja nie zaprosiłam pani do studia telewizyjnego, żeby rozmawiać z panią w kategoriach analizy psychologicznej. Ja zaprosiłam panią aby rozmawiać o aspektach politycznych i oto mamy partię, która ma potworne jednostki w swoich szeregach. (...) To jest sprawa polityczna, to jest temat polityczny, i dziś pani od tego tematu ucieka. Dlaczego pani to robi? - dodała red. Borkowska.

- Uważam, że bierzemy również odpowiedzialność za formę debaty publicznej - odparła radna partii Razem.

Ci ludzie chcą sprawiedliwości. Pani patrzy mi prosto w oczy, ci ludzie w rozmowie z dziennikarzami chcą, by ta partia odpowiedziała za to zło, które działo się w regionie. Pani to rozumie?

– powtórzyła redaktor Borkowska.

Piotrowska po raz kolejny powtórzyła, że osoby odpowiedzialne za pedofilię i zoofilię usłyszały wyroki. Jednak o odpowiedzialności partii politycznej za osoby, które znajdowały się w jej strukturach nie wspomniała ani słowem.

Fakt, że osoby, które o tym wiedziały i że ta sprawa trwała na tyle długo jest problematyczny

- odparła radna.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej