Rumuński odpowiednik Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji poinformował o cofnięciu licencji na nadawanie niezależnej stacji Realitatea Plus TV. Jako powód podano kwestie finansowo-skarbowe. Telewizja nie opłacała nakładanych na nią kar.
Niezależna stacja zyskała ogromną popularność po odwołaniu II tury wyborów prezydenckich i w efekcie anulowaniu całego procesu wyborczego pod koniec 2024 roku. To wtedy stacja z niszowej stała się jedną z trzech najpopularniejszych w kraju. W jej studiu mogli prezentować swój program alternatywni kandydaci, w tym George Simion, który wystartował z ramienia AUR w powtórzonych wyborach na prezydenta kraju.
"Zamach stanu postępuje. Realitatea była jedyną dużą stacją telewizyjną w Rumunii, która dała nam możliwość zabrania głosu. Precz z cenzurą!"
- skomentował Simion decyzję.
🚨The coup d'état is moving forward:
— 🇷🇴 George Simion 🇲🇩 (@georgesimion) April 7, 2026
they’ve just REVOKED #RealitateaTV’s broadcasting license!
Realitatea was the only major TV station in Romania🇷🇴 that gave us a platform to speak.
DOWN WITH CENSORSHIP!!! 🛑#StopCensorship#FreeSpeech
Realitatea Plus zdaniem opozycyjnych polityków to ostoja wolnego słowa, która stoi w opozycji do głównego nurtu klasycznych mediów.
Byli na to przygotowani
Dziennikarka stacji Anca Alexandrescu zapowiedziała, że telewizja będzie kontynuowała swoje nadawanie online.
Podczas programu w studio opowiedziała o fali nienawiści oraz radości oponentów na mediach społecznościowych po decyzji o cofnięciu licencji. Zapowiedziała, że będzie się modliła za tych, którzy życzą jej jak najgorzej. Przypomniała „Dzisiaj jesteśmy to my. Jutro możecie to być wy”.
[polecam:
Stacja zamierza walczyć o swoje prawa w sądzie, a postępowanie organu oceniono w kategoriach zlecenia politycznego. Alexandrescu zapowiedziała, że telewizja nadal produkuje programy, a transmisja w internecie staje się coraz chętniej oglądanym kanałem.
Znowu scenariusz rumuński?
Sytuacja w Rumunii niepokojąco przypomina to, co dzieje się w Polsce. Telewizja Republika w ciągu nieco ponad 2 lat stała się liderem wśród ogólnopolskich telewizji. Niezależna od wielkich koncernów stacja jest jednak ofiarą ataków. Dziennikarze pracujący nad programami są wzywani do sądów i przesłuchiwani w prokuraturze, a pod ich adresem są kierowane groźby.
Trwają uderzenia w konkretne źródła dochodu Republiki, konkretnych sponsorów i reklamodawców. To nieustanne zajmowanie dziesiątek prawników, którzy muszą nas reprezentować i pisać pisma. To powoduje, że mamy mniejsze wpływy i większe wydatki. Ta kontrola systemów łączności przez UKE, to trochę jak z czarnej komedii. Ja rozumiem, że mogą być przypadki, ale jak jest ich codziennie kilkanaście, to już nie są to przypadki
- mówił na antenie Republiki prezes stacji Tomasz Sakiewicz.