W niedzielę o godz. 19 zamknięto lokale w wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Osoby, które przed oficjalnym zakończeniem wyborów stały już w kolejkach, będą miały możliwość oddania głosu. Ogłoszenie pierwszych częściowych wyników spodziewane jest ok. godz. 20.
Na miejscu są dziennikarze Telewizji Republika.
- Komisje ruszają do liczenia głosów. Każda z nich ma od 500 do 1000 głosów do przeliczenia. Powinno to pójść dość sprawnie - relacjonował na antenie Aleksander Wierzejski.
Jak wskazał, „gigantyczna frekwencja na pewno będzie miała skutek, jeśli chodzi o przesuniecie się elektoratu”. - Ale jakie? Dowiemy się dopiero, gdy głosy zostaną przeliczone - zastrzegł.
- Dla Fideszu ta kampania była bardzo trudna. Odbywała się w atmosferze oskarżeń o korupcję, ale też o różnego rodzaju współprace - przypomniał ostatnie tygodnie.
Obecny na wieczorze wyborczym Tiszy Rafał Stańczyk podniósł, że „pierwszy raz od 16 lat opozycja jest blisko zwycięstwa”. - Nastroje są tutaj dobre. Każdy nerwowo wypatruje wyników. Jeśli różnica będzie mała, na końcowy wynik może przyjść na czekać kilka dni, bo zdecydują głosy oddane za granicą. Jeśli różnica będzie większa, wynik poznamy za kilka godzin - mówił.
Justyna Wróblewska - będąca przed węgierskim parlamentem - przypomniała, że „politycy przez cały dzień zagrzewali wyborców do oddania głosu, publikując wiele zachęt, bowiem nie ma tutaj ciszy wyborczej”.
- Wyniki, które pokażą się ok. godz. 20 to będą wyniki cząstkowe. Pełne wyniki, z ponad 90 procent lokali wyborczych, powinny pojawić się ok. północy. Chyba, że różnica będzie na tyle niewielka, że na ostateczny werdykt poczekamy nawet kilka dni
- mówiła w Republice.