Lisiczki
Czepił się nas „Newsweek”, niemiecki organ Tomasza Lisa, że chcemy zdobyć unijne pieniądze na pokazywanie rodzimej przyrody.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
Czepił się nas „Newsweek”, niemiecki organ Tomasza Lisa, że chcemy zdobyć unijne pieniądze na pokazywanie rodzimej przyrody.
Tym, co widziałem wczoraj, jestem przejęty do głębi. Przejęty tym bardziej, że ponad ćwierć wieku temu byłem organizatorem pierwszej dużej demonstracji w obronie życia w Polsce.
Pani Scheuring-Wielgus podczas proaborcyjnej manifestacji wyraziła odwieczne pragnienie mężczyzn: uwolnić się od dyktatu kobiet.
Ataki na Antoniego Macierewicza mają długą tradycję. Po raz pierwszy furię na salonach III RP widziałem, kiedy Macierewicz miał wejść do rządu Jana Olszewskiego jako szef MSW.
W sposób niezauważalny dla opinii publicznej zaczęły następować zmiany w gospodarce, które być może są największą rewolucją rządów PiS.
Darowane pieniądze nie zawsze dają szczęście. Kiedyś widziałem program o ludziach, którym udało się wygrać naprawdę duże pieniądze. I co się okazywało?
Żytomierz to największe skupisko Polaków na Ukrainie. W tej chwili mieszka tu więcej Polaków niż we Lwowie. Zaskakujące, prawda?
Nie ma nic złego w tym, że ludzie chcą robić karierę i zarabiać pieniądze. To wręcz zdrowa motywacja, jeżeli nie jest jedyną. Warto bić się o stanowiska i warto robić dobre interesy.
Największym kapitałem Polski są Polacy. Polonia to kapitał wielki, lecz rozproszony.
Po 10 kwietnia 2010 r. należałem do tych, którzy postanowili, że historia nie musi toczyć się tylko w jednym kierunku. Myśmy się zawzięli. Ilu nas było? Nie wiem, ale chyba nie tak mało.
Ostatnio w polskiej debacie historycznej pojawił się nowy wątek. Niektórzy publicyści, a nawet historycy przekonują, że nie warto podejmować wysiłku zbrojnego, o ile nie ma gwarancji sukcesu.
Nie da się zapomnieć uroczystości pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka”.
Kolejna gotowość bojowa armii rosyjskiej przy granicy z Ukrainą to zapewne testowanie nerwów naszych sąsiadów i Zachodu. Nigdy jednak nie da się wykluczyć, że jest to wstęp do większej awantury.
W latach 90. propagandą III RP nie rządziły wcale „Gazeta Wyborcza” czy TVN. Rządził mały stoliczek na sejmowym korytarzu.
Dlaczego rewolucja Mahatmy Gandhiego była pokojowa, a rewolucja bolszewicka ociekała krwią? Powód był dość prosty: Gandhi był pacyfistą, a Lenin mordercą.
Jest niewiele chwil, kiedy czułem się naprawdę wzruszony.