Czemu jestem trochę wk…y
Nie ma nic złego w tym, że ludzie chcą robić karierę i zarabiać pieniądze. To wręcz zdrowa motywacja, jeżeli nie jest jedyną. Warto bić się o stanowiska i warto robić dobre interesy.
Dobra zmiana miała polegać na wyrównaniu szans. Tymczasem szanse sobie wyrównali prezesi. Wystarczy przejechać się Intercity, by zobaczyć, że prenumeruje się tam wyłącznie dziennik, który dokopuje rządowi. Czemu tak jest? Bo ma duży zasięg. A czemu ma duży zasięg? Bo go prenumeruje Intercity. W kioskach nikt (prawie nikt) tego nie kupuje. Dobra zmiana tu nie zaszła. Zapytał mnie Janek Pietrzak, czemu Polskie Radio nie puszcza jego piosenek. Powiedziałem mu, że po raz ostatni w radiowej Trójce wystąpiłem w lecie 2010 r., kiedy zrobiłem audycję o Krzyżu Pamięci. Wyrzucono mnie za działalność antypaństwową. Od tej pory mogę sobie z nim razem pośpiewać pod tym radiem. Pouczył mnie, słusznie zresztą, że dobra zmiana miała polegać nie na tym, by mi było lepiej. Ma rację. Problem w tym, że nie widzę powodu, by w tak oczywistych sprawach było ciągle tak samo. Byłem teraz na zjeździe klubów „Gazety Polskiej” z Europy Zachodniej w Paryżu. Wielkie, wspaniałe wydarzenie, za które dziękuję jego organizatorom. To są ludzie, którzy krzewią polskość w miejscach, w których nie robiły tego ambasady i konsulaty. Pochodzą w większości z emigracji solidarnościowej – elita również pod względem wykształcenia. Niestety, nie zdążyli już zostać elitą ekonomiczną. Cały zjazd odbył się za ich pieniądze. Polska ambasada nie dała nawet transportu senatorom, którzy przyjechali na to wydarzenie. Odmówiono miejsca do parkowania przy ambasadzie klubowiczom, którzy przyjechali po senatorów.
Wśród naszych klubowiczów jest wielu ludzi mających kilka fakultetów i znających biegle języki. W przeciwieństwie do pracowników ambasady jednak nie chodzą na demonstracje KOD. Może czas na dobrą zmianę i w tych sprawach.