Świat na zakręcie
Świat dawno nie znajdował się na takim zakręcie historii jak obecnie. Ubiegłe stulecie doprowadziło do dwóch gigantycznych wojen, w których zginęło przynajmniej 100 mln ludzi.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
Świat dawno nie znajdował się na takim zakręcie historii jak obecnie. Ubiegłe stulecie doprowadziło do dwóch gigantycznych wojen, w których zginęło przynajmniej 100 mln ludzi.
Donald Tusk nie tyle powinien szukać i eliminować z polskiego życia publicznego tych, co mają na czole literę „Z”, ile tych, którzy nie istnieliby bez wsparcia potęg groźnych dla Polski, szczególnie Rosji.
Atak na raport państwowej komisji badającej tragedię smoleńską w TVN nie jest przypadkowy ani nie powinniśmy być nim zaskoczeni. Merytorycznie program TVN przypominał ściek komunistycznej propagandy, jaki widziałem po stanie wojennym. Pod pozorem naukowych faktów podawano oczywiste absurdy i przekłamania. W najważniejszej części zamieniono tezę badawczą, czyli raport Millera-Anodiny (Tuska-Putina) z wnioskami amerykańskiej instytucji badawczej.
Przekop Mierzei Wiślanej i uruchomienie kanału żeglugowego mimo wszelkich przeszkód stawianych przez opozycję, szczególnie przez partię Donalda Tuska, stał się faktem. Polskie statki mogą już wpływać bez zgody Rosji na nasze wody wewnętrzne. Wprawdzie Platforma i jej samorządowcy robią, co mogą, żeby nie płynęły zbyt daleko, ale to tylko kwestia czasu, kiedy rynek sam wymusi korzystanie ze wszystkich udogodnień, jakie niesie wolność żeglugi we własnym kraju.
Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, twierdzi, że Polska, upominając się o reparacje od Niemiec, wypuściła dżina z butelki. Ciekawe, co to jest ten dżin? Czy to jest możliwość uzyskania przez Polskę pieniędzy? Czy to, że kanclerz Scholz będzie mówił o Polsce jeszcze gorzej, niż mówi, a Niemcy będą jeszcze bardziej nieprzyjazne, niż są?
Dla Niemiec sprawa reparacji jest problemem absolutnie kluczowym. Chodzi zarówno o ogromne pieniądze, jak i o ustawienie relacji naszych narodów na poziomie, który jest oparty na prawdzie. To odbiera Berlinowi owo poczucie wyższości, które towarzyszy mu nieustannie w stosunkach z Warszawą.
Prezentacja raportu zespołu parlamentarnego o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej – mimo że spodziewaliśmy się i konkretnych liczb, i tego, że będą one ogromne, przecież znamy dobrze historię II wojny światowej – zrobiła jednak wstrząsające wrażenie.
Pod tym numerem kryje się nazwisko mojego dziadka, zamordowanego przez Niemców w Oświęcimiu (KL Auschwitz). Mam jeszcze wypis z Oświęcimia: „Polak, więzień polityczny”. Dziadek był zawodowym żołnierzem (oficer – wojna zastała go w stopniu porucznika).
Przez dekady na Zachodzie pokutowało przekonanie, że Rosja jest nieskończonym rezerwuarem sił i środków do prowadzenia wojny.
Jak poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, na terytorium Polski został zatrzymany kolejny rosyjski szpieg. Trzeba mieć świadomość, że na jednego zatrzymanego prawdopodobnie przypada co najmniej dziesięciu wykrytych i obserwowanych – tak zawsze działają służby.
Przeczucie jest w świecie polityki i nauki traktowane jako coś niegodnego. Klasyfikuje się je gdzieś pomiędzy metafizyką a magią. To nieporozumienie. Przeczucie to budowanie odpowiedzi na podstawie niepełnej wiedzy albo wiedzy nie do końca świadomie przetworzonej.
Wygląda na to, że Putin napadając na Ukrainę, zniszczył całą światową równowagę. Wschód Europy płonie, a wojna mimo klęsk Rosji, przynajmniej jak na razie, nie zmierza do końca. Putin już dawno powinien się z niej wycofać dla utrzymania resztek imperium. Jednak nie chce i nie potrafi. Ale pożary przenoszą się na kolejne regiony. Strzały padły w Kosowie. Wraca konflikt w Górskim Karabachu, czyli Armenia–Azerbejdżan. Najbardziej niebezpieczna jest jednak sytuacja wokół Tajwanu. Jeżeli dojdzie do ataku militarnego Chin na to państwo, USA staną w jego obronie. To już będzie wielka światowa wojna. Niezależnie od wszystkiego światu grozi odnowienie konfliktu w Syrii i wokół Palestyny. Globalny ład okazał się bardzo kruchy i rzeczy do tej pory trudno wyobrażalne stają się rzeczywistością.
Muszę przyznać, że przestaję rozumieć naszą politykę wobec Berlina. Stosunek do Unii Europejskiej jest prostym rozwinięciem tej polityki. Półtora roku temu w „Gazecie Polskiej” przestrzegaliśmy, że godząc się na KPO na warunkach, jakie nam zaproponowano, narażamy się na sytuację, w której nie zobaczymy pieniędzy, będziemy spłacać europejskie długi, a jeszcze nam nałożą dodatkowe kary. Dokładnie tak się stało.
Moja babcia tłumaczyła, że człowiek kulturalny to taki, który niczemu się nie dziwi. Najwyraźniej ta kategoria w ocenie polityki międzynarodowej nie obowiązuje. O tym, że Rosja uderzy w pełnej skali na Ukrainę, mówiłem i pisałem wielokrotnie na długo przed 24 lutego.
Dobre wrażenie zrobiła wizyta w Polsce szefa największej partii opozycyjnej w Niemczech Friedricha Merza. Mówił innym językiem niż Angela Merkel i obecny kanclerz Olaf Scholz, który w czasie największej od 1945 r. kompromitacji polityki niemieckiej sugeruje, że jego kraj powinien przejąć odpowiedzialność za Europę. Po tym chyba na dobre utrwali się powiedzenie „bezczelny jak Niemiec”.
Wzrost cen, z którym mamy do czynienia na całym świecie, również w Polsce, wywołał zauważalne pogorszenie nastrojów. To było nie do uniknięcia i trzeba tegoroczną inflację po prostu przechorować.
Wyobraźmy sobie, że prezes dużej firmy prosi udziałowców o wysokie wpłaty, bo spółka bankrutuje. Udziałowcy, jeśli chcą, by nie upadła, a mają środki, pewnie powinni dopłacić do kapitału. Problemem jest prezes, bo to nie jakaś siła wyższa, ale jego decyzje, przed którymi go przestrzegano, oraz nielojalność wobec znacznej części udziałowców zagroziły firmie.
Z tą Komisją Europejską chyba nic się nie da już załatwić. Po kompromitacji w sprawie zakupu szczepionek i walki z epidemią przyszła całkowita klęska w sprawie polityki energetycznej.
Można powiedzieć, że militarnie nasza współpraca nigdy nie była tak bliska, bo nigdy wcześniej amerykańskie wojska nie stacjonowały w Polsce w tej formule. Wcześniej współpracowaliśmy w Iraku, który był zupełnie innym polem walki, czy w Kosowie lub w Afganistanie, ale to były terytoria państw trzecich. Teraz jesteśmy tu, w Polsce, razem z wami. Następuje zjawisko harmonizowania działań obu armii, a to ma wpływ na wielopoziomowe i gruntowne wzmocnienie naszej gotowości bojowej. Bardzo ważne, by Polacy to zrozumieli, mamy tu wysoką i wielopoziomową gotowość bojową, która naprawdę jest zabezpieczeniem na wszystkich kierunkach – mówi w wywiadzie z „Gazetą Polską” Mark Brzezinski, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce. rozmawiają Tomasz Sakiewicz i Maciej Kożuszek. Poniżej publikujemy fragment wywiadu. Tekst w całości ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika.