Okazało się ono tak samo prawdziwe jak to, że Rosja posiada drugą armię świata i jest w stanie wiecznie prowadzić wojnę, a żadne straty ani sankcje nie zaszkodzą jej wojennej machinie. Rosjanie przez ostatnie 30 lat całkowicie uzależnili się gospodarczo i technologicznie od Zachodu, którego nie są w stanie zastąpić ani rynki, ani komponenty chińskie czy indyjskie. Podobnie zmieniło się rosyjskie społeczeństwo. Nie jest prawdą, że jest ono zdolne do nieograniczonych poświęceń, gdy tylko władza tego zażąda. Gdyby tak było, Putin już dawno ogłosiłby mobilizację i użył zdecydowanie większych sił na Ukrainie niż te, którymi dysponuje obecnie. Wie, że nie może tego zrobić, bo grozi to buntem zarówno w armii, jak i wśród zwykłych Rosjan. Czy bunt ten będzie się objawiał poprzez ucieczki i dezercje, czy przyjmie jakieś bardziej radykalne formy, nie ma większego znaczenia. Po prostu Rosja swoje siły już wyczerpała. Teraz będziemy oglądać tylko jej kolejne klęski, wynikające z braku możliwości zaangażowania nowych środków militarnych i ekonomicznych.
To już jest inna Rosja
Przez dekady na Zachodzie pokutowało przekonanie, że Rosja jest nieskończonym rezerwuarem sił i środków do prowadzenia wojny.