Polacy: duma i szczęście
Najszczęśliwsza nacja na świecie to mieszkańcy Bhutanu. A my? Wskaźnik tzw. nastrojów konsumenckich jest znakomity: Polacy wierzą w pomyślne zarówno dla nich, jak i dla całego kraju perspektywy gospodarcze.
Najszczęśliwsza nacja na świecie to mieszkańcy Bhutanu. A my? Wskaźnik tzw. nastrojów konsumenckich jest znakomity: Polacy wierzą w pomyślne zarówno dla nich, jak i dla całego kraju perspektywy gospodarcze.
Skierowanie przez Komisję Europejską wniosku o ukaranie Polski do Trybunału Sprawiedliwości UE jest dowodem na całkowitą bezradność władz wykonawczych Unii wobec naszego kraju. Bruksela jest na swoistej „wojnie hybrydowej” z Polską ponad dwa i pół roku i wykorzystała wszelkie instrumenty nieformalnego oraz formalnego nacisku. Stosowała szantaż finansowy, nagonkę medialną, bitwę na przecieki, seanse publicznych potępień, wreszcie w grudniu 2017 r. uruchomiła procedury prawne.
Austriacki Salzburg, znany głównie z festiwali muzyki poważnej, stał się w tym tygodniu miejscem szczytu Unii Europejskiej. Poświecono go imigracji i brexitowi. Co do tego drugiego to sprawa rozwodowa między Londynem a Unią ciągnie się niczym brazylijska opera mydlana: już teraz wiadomo, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy do końca prezydencji Austrii odbędą się dwa kolejne szczyty UE poświęcone właśnie opuszczeniu Unii przez Wielką Brytanię.
Bronisław Onufry Kopczyński, redaktor naczelny „Sztuki i Narodu”, został aresztowany przez niemieckie gestapo dwa dni po święcie Trzech Króli w 1943 r. Wysłany do obozu koncentracyjnego na Majdanku zmarł po niespełna trzech miesiącach. Jego następca, Wacław Bojarski, był nim ledwie dwa miesiące. Zginął z rąk niemieckiego policjanta.
Zewsząd słychać ryk. Jeleń na rykowisku? Nie. To ryk nieuków, którzy nie wiedzą, czym jest Unia Europejska, i oszustów, którzy to wiedzą, ale dla partyjniackiej korzyści okłamują Polaków.
Odzew czytelników na moje artykuły o poetach Polski Podziemnej („Wybrańcy bogów umierają młodo” – o poetach Polski Podziemnej z 27 sierpnia 2018 r. – oraz „Pogarda dla śmierci i wroga” z 3 września 2018 r.) był imponujący. Poza pochwałami, że temat ten został podjęty, a ci polegli artyści – przypomniani, były też pytania.
W środowym „New York Timesie” na stronie 1. i 2. opublikowano duży artykuł o zrabowanych przez Niemców podczas II wojny światowej dziełach sztuki należących do Żydów mieszkających w Niemczech, Austrii i wielu krajach Europy. Dobrze, że „NYT” o tym pisze, ale podsunę amerykańskiej gazecie inny, choć podobny temat: kolosalne straty polskiej kultury z powodu zrabowanych przez Niemców (w jakiejś mierze też przez Rosję sowiecką) dzieł sztuki znajdujących się w muzeach czy domach prywatnych na terenie II RP.
Właśnie w czasie, gdy w 74. rocznicę Powstania Warszawskiego podkreślamy polski opór zbrojny wobec niemieckiego okupanta, warto i trzeba przypomnieć tych, którzy starali się walczyć nie tylko bronią, ale i sztuką. Ten artykuł poświęcam poetom żołnierzom, którzy ginęli za Polskę, wcześniej opiewając ją wierszem.
W ostatnich dniach w Londynie 29-letni obywatel brytyjski, z pochodzenia Sudańczyk, dokonał aktu terrorystycznego w pobliżu House of Commons – siedziby parlamentu. Trzy osoby zostały ranne, dwie trafiły do szpitala. To kolejny zamach tuż koło Westminsteru – w poprzednim w marcu 2017 r. zginęło sześć osób, rannych zostało 40 (w tym jeden Polak), a zamachowca policjanci zastrzelili 20 m od tego jednego z najbardziej znanych gmachów świata.
W Polsce trwa wielki spór między obozem patriotycznym a kosmopolitycznym. Ci drudzy oskarżają obóz patriotyczny (niepodległościowy) o ograniczanie pojęcia polskości tylko do „etnos”. Nic bardziej mylnego.
Tytuł jest nieco złośliwy, bo to „A.D.”, czyli „Anno Domini” – „roku Pańskiego” – w kontekście organizacji, która oficjalnie odrzuciła zapis o dziedzictwie chrześcijaństwa w preambule projektowanej konstytucji europejskiej, brzmi z jednej strony jak stwierdzenie faktu, a z drugiej – jak wyrzut sumienia.
Bez rozgłosu i partyjniackiego, opozycyjnego zgiełku odbywają się uroczystości upamiętniające polską tragedię w Smoleńsku, również wczorajsze msze św. odprawione w kościele seminaryjnym, a następnie w katedrze św. Jana w Warszawie. Modliliśmy się za tych, którzy zginęli za Polskę. Ci wszyscy, którzy – nic nie rozumiejąc z jej przeszłości ani teraźniejszości – myśleli, że po obchodach ósmej rocznicy Smoleńska przestaniemy się modlić, pewnie się dziwią.
Decyzja Sądu Najwyższego, aby to zewnętrzna instytucja (Trybunał Sprawiedliwości UE) rozstrzygała, jakie prawo obowiązuje w Polsce, wpisuje się w pewną niechlubną tradycję. To nie jest bynajmniej wymysł III RP, aby zapraszać obcych do decydowania o polskich losach.
Zastanawiając się nad realnymi, a nie medialnymi rezultatami helsińskiego szczytu Trump–Putin, warto na niego popatrzeć przez niemieckie okulary. To dla nas, Polaków, szczególnie istotne, Niemcy bowiem przez dwie kadencje prezydenta Obamy odgrywały rolę pośrednika między USA a Unią Europejską.
Ostatni raport Europol TE-SAT 2018 (European Union Terrorism Situation and Trend Report) pokazuje ponowny wzrost liczby ataków terrorystycznych w krajach Unii. W 2014 r. było ich 226, w 2015 – 196, 2016 – 142, ale w 2017 aż o 63 więcej, czyli 205. Przeszło połowa ataków została przeprowadzona w Wielkiej Brytanii (107). Kolejne miejsca w tej tragicznej statystyce zajęły Francja (54) Hiszpania (16), Włochy (14), Grecja (8), Niemcy i Belgia (po 2), Finlandia i Szwecja (po 1).
Być w Waszyngtonie w czasie helsińskiego spotkania prezydenta Trumpa i pułkownika Putina – to jak być w środku tsunami. Byłem w amerykańskiej stolicy 10. raz w ciągu ostatnich dwóch lat, ale takiego gorącego politycznie lata nie pamiętam.
Piszę te słowa w amerykańskiej stolicy kilka dni po spotkaniu Trump–Putin w Helsinkach. Jest dokładnie jak w filmach Alfreda Hitchocka: najpierw było trzęsienie ziemi (właśnie w Finlandii), a teraz napięcie narasta.
Jeśli ktoś nie obserwował uważnie szczytu NATO w Brukseli, mógłby wpaść w trwogę, czytając alarmistyczne doniesienia „Gazety Wyborczej” i innych lewicowo-liberalnych mediów w Europie Zachodniej i USA. Przedstawiony obraz to swoista apokalipsa: totalnie skłócone kraje Paktu i demoniczny prezydent USA, który „rozbija jedność NATO”.
W Brukseli trwa szczyt NATO. Czy stanie się kolejnym etapem politycznej konfrontacji między USA a Niemcami? Donald Trump jeszcze jako kandydat na prezydenta krytykował europejskich członków Paktu za to, że są „pasażerami na gapę”: przeznaczają dużo mniej środków na politykę obronną i NATO, niż się zobowiązali.
W mediach histeria, że grozi wojna handlowa między USA a Niemcami i innymi krajami UE w związku z cłami wprowadzonymi przez prezydenta Trumpa w ramach ochrony rynku USA. Wojny nie będzie – bo to ekonomiczne przeciąganie liny.