Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
17.09.2018 18:00

„Sztuka i Naród”. Strzelamy do wroga brylantami

Bronisław Onufry Kopczyński, redaktor naczelny „Sztuki i Narodu”, został aresztowany przez niemieckie gestapo dwa dni po święcie Trzech Króli w 1943 r. Wysłany do obozu koncentracyjnego na Majdanku zmarł po niespełna trzech miesiącach. Jego następca, Wacław Bojarski, był nim ledwie dwa miesiące. Zginął z rąk niemieckiego policjanta.

To już czwarty tekst przybliżający poetów i twórców Polskiego Państwa Podziemnego. W pierwszym („Wybrańcy bogów umierają młodo – o poetach Polski Podziemnej” z 27 sierpnia) pisałem o Baczyńskim i Gajcym, w drugim („Pogarda dla śmierci i wroga” z 3 września) – o Krystynie Krahelskiej i Józefie Szczepańskim, wreszcie w ostatnim („Imperium, gdy powstanie, to tylko z naszej krwi” z 10 września) – o kolejnych, obok Gajcego, twórcach z kręgu kulturalnego „Sztuki i Narodu”: Andrzeju Trzebińskim i Zdzisławie Leonie Stroińskim. Pora przybliżyć sylwetki tych, którzy właśnie „SiN” zakładali, czyli Bronisława Onufrego Kopczyńskiego i Wacława Bojarskiego.

„I tylko mnie nie całuj, i nie broń iść za kraj”

Pierwszy redaktor naczelny „Sztuki i Narodu”, Bronisław Onufry Kopczyński, używał dwóch imion. Niektórzy autorzy i krytycy piszą te imiona w innej kolejności – Onufry Bronisław. Drugie imię, Onufry, otrzymał na cześć Onufrego Kopczyńskiego, XVIII-wiecznego pijara, autora pierwszej w dziejach „Gramatyki języka polskiego”. Pierwsze zaś, Bronisław, odziedziczył po ojcu, znanym malarzu. Używał konspiracyjnych pseudonimów Adam lub Stefan Barwiński, a także muzycznych – Sławomir Bronicz, Lech Kobroń. Był najstarszym z grona twórców, którzy stworzyli miesięcznik „Sztukę i Naród” – w chwili śmierci, w niemieckim obozie na Majdanku miał niespełna 27 lat. 

Ten twórca narodowej kultury zdecydowanie bardziej był muzykiem, kompozytorem, dyrygentem, a dopiero potem poetą czy krytykiem. Po maturze w 1934 r. poszedł do Konserwatorium Warszawskiego (dziś Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina), które ukończył. Przed wojną redagował czasopismo „Ruch Kulturalny” związane z obozem narodowym. Podczas okupacji niemieckiej uczestniczył w konspiracji, w organizacji wojskowo-politycznej Konfederacja Narodu, która w 1942 r. weszła w skład Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej. 

Skomponował kilkadziesiąt piosenek i kantat, z których najbardziej znaną był „Wymarsz uderzenia”, znany też pod innym tytułem „A jeśli będzie wiosna”. Kopczyński napisał muzykę, autorem słów był Andrzej Trzebiński. Żołnierze Konfederacji Narodu śpiewali do melodii Kopczyńskiego: „A jeśli będzie jesień, to kalin pęk mi daj / I tylko mnie nie całuj i nie broń iść za kraj. / Bo choć mi wrosłaś w serce, karabin w ramię wrósł / I Ciebie z karabinem do końca będę niósł”.

Aresztowany przez niemieckie gestapo dwa dni po święcie Trzech Króli w 1943 r. został wysłany do obozu koncentracyjnego na Majdanku. Zmarł tam po niespełna trzech miesiącach przetrzymywania w nieludzkich warunkach.

„Deszcz bomb stukroplisty” 

Natura nie znosi próżni – także w konspiracji. Następcą Bronisława Onufrego Kopczyńskiego na „frontowym stanowisku” naczelnego redaktora „Sztuki i Narodu” został niespełna 22-letni Wacław Bojarski. Tyle że był nim ledwie dwa miesiące, do momentu, gdy zginął z rąk niemieckiego policjanta.

Bojarski był warszawiakiem z urodzenia. Tuż przed wybuchem wojny ukończył humanistyczne liceum im. Hetmana Jana Zamoyskiego. Podobnie jak Gajcy, Baczyński czy Trzebiński studiował polonistykę na konspiracyjnym Uniwersytecie Warszawskim. Używał czterech pseudonimów literackich i konspiracyjnych: Wojciech Wierzejewski, Jan Marzec, Marek Zalewski oraz Czarnota. Mieszkał na terenie warszawskiej parafii św. Wincentego a Paulo.

W konkursie literackim ogłoszonym przez „Sztukę i Naród” to właśnie Bojarski otrzymał pierwszą nagrodę za liryk prozą „Ranny różą”. Czytamy w nim: „Ruiny miasta? // Ależ nie. To wystrzyżone fantastycznie i prymitywnie z czerwono-szarej tektury proscenium wędrownej szopki. Pośrodku pięciu chłopców malowanych. // Malowanych zielenią i rozpaczą […] Ach, potrząsajcie, potrząsajcie białymi mandolinami i całujcie melodie proste w sam środek liścia na pół złożonego przy ustach. // Jeszcze chwila, a u warg muzyka gałązkami rozmarynu zakwitnie. Jak to ładnie i jak śpiewnie tak się pytać ciągle nie wiedzieć: Wojenko, wojenko, cóżeś Ty za Pani?”.

„O Natalio, o Natalio. Bez pamięci cię uwielbia nasz batalion”

W ostatnim roku przed śmiercią Bojarski opublikował serię opowiadań. Mimo że mówiły o rzeczywistości pod niemiecką okupacją, po wojnie komuniści nie chcieli ich drukować – ze względu na osobę autora. Stało się to możliwe dopiero 14 lat później – opowiadania Bojarskiego opublikowała w 1959 r. „Twórczość”.
Bardzo popularna wśród żołnierzy Armii Krajowej na Wileńszczyźnie, ale też podczas Powstania Warszawskiego, była piosenka autorstwa Wacława Bojarskiego „O Natalio!”. Tytuł wywodził się od pseudonimu narzeczonej, a następnie żony poety. 

Słowa piosenki „O Natalio!” brzmiały następująco: „O Natalio, o Natalio. / Bez pamięci cię uwielbia nasz batalion. // O Natalio, o Natalio. / Pachniesz wiatrem, leśnym szumem i konwalią. // O Natalio, o Natalio. / To się musi skończyć raz – / wybierz wreszcie kogoś z nas. / O, potraktuj go na serio / I nad wdzięków twych imperium / Zapanować komuś daj... [...] Panna dłonie załamała: / jak jednemu serce dam, / gdy się także kocham w reszcie – / Ach, wierzcie mi, wierzcie: / w sercu swym batalion zmieszczę, / Wszystkim wam całusa dam”.

Okoliczności śmierci Wacława Bojarskiego „Czarnoty” były niesamowite. W czterechsetną rocznicę śmierci Mikołaja Kopernika trzech młodych (acz wielkich!) poetów – Bojarski, Gajcy i Stroiński – postanowili złożyć wieniec z biało-czerwoną szarfą z napisem „Genialnemu Polakowi w 400. rocznicę śmierci – Rodacy” pod strzeżonym przez Niemców pomnikiem astronoma, znajdującym się na Krakowskim Przedmieściu, tuż przy Pałacu Staszica, w pobliżu skrzyżowania Świętokrzyskiej z Nowym Światem. 

Niemcy zaczęli strzelać. Tadeuszowi Gajcemu udało się uciec, Zdzisław Stroiński został aresztowany i przewieziony na Pawiak, a Wacław Bojarski był poważnie ranny. W szpitalu, już na łożu śmierci, wziął ślub z uwiecznioną przez niego w żołnierskiej piosence „Natalią” – Haliną Marczak. Bojarski skonał 5 czerwca 1943 r. Do 22. urodzin zabrakło mu czterech miesięcy. Jego grób znajduje się na cmentarzu Bródnowskim. 

A „Natalia”? Po wojnie wyszła za mąż drugi raz – za językoznawcę Bronisława Wieczorkiewicza. Gdy czytamy błyskotliwe książki nieżyjącego już historyka, prof. Pawła Wieczorkiewicza, często idącego pod prąd „salonu” i establishmentu, pamiętajmy, że jego mamą była właśnie „Natalia”.

Jeszcze wyjaśnienie nadanego tytułu: słowa „Cóż, należymy do narodu, którego losem jest strzelać do wroga z brylantów” autorstwa prof. Stanisława Pigonia odnosiły się co prawda do Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, ale z całą pewnością w tym samym stopniu pasują do Tadeusza Gajcego, Andrzeja Trzebińskiego, Zdzisława Leona Stroińskiego, Bronisława Onufrego Kopczyńskiego, Wacława Bojarskiego. I Wojciecha Mencla – o którym napiszę za tydzień.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane