A demokratycznie wybrany polski rząd robił swoje i okazało się, że KE może tylko się pieklić i potupać nogami. Skoro wszelkie środki presji zawiodły, na pomoc wezwano TSUE. To podobna sytuacja do tej z listopada 2017 r., gdy PE, głosując w Strasburgu procedurę przeciwko naszemu krajowi, nie uzyskał wymaganej większości dwóch trzecich i w rezultacie… przerzucił piłeczkę na pole KE. Dziś ta sama Komisja, w poczuciu podobnej bezradności, czyni to samo, przerzucając piłkę na stronę TSUE. Poczekamy na werdykt trybunału. Ci, którzy mówią, że jego odrzucenie będzie oznaczało wstęp do polexitu, nie chcą pamiętać, że już raz rząd nie wykonał wyroku TSUE – i było to w 2014 r., za koalicji PO-PSL. Amnezja?
Bezradna Bruksela
Skierowanie przez Komisję Europejską wniosku o ukaranie Polski do Trybunału Sprawiedliwości UE jest dowodem na całkowitą bezradność władz wykonawczych Unii wobec naszego kraju. Bruksela jest na swoistej „wojnie hybrydowej” z Polską ponad dwa i pół roku i wykorzystała wszelkie instrumenty nieformalnego oraz formalnego nacisku. Stosowała szantaż finansowy, nagonkę medialną, bitwę na przecieki, seanse publicznych potępień, wreszcie w grudniu 2017 r. uruchomiła procedury prawne.