Osoba robaczywa pozbawiona praw
Oglądaliście film „Brat robal” w National Geographic? To już nieaktualne!
Oglądaliście film „Brat robal” w National Geographic? To już nieaktualne!
„To nie jest optymalne użycie kadr” – tak Radosław Sikorski skomentował wizytę pięciu funkcjonariuszy CBA, którzy poinformowali go o wszczęciu kontroli jego dokumentów majątkowych i bankowych. Jest ona efektem publikacji „Gazety Polskiej Codziennie”.
Donald Tusk popełnił największy błąd w obecnej kampanii wyborczej. Czarno na białym wyłożył, co czekałoby Polaków, gdyby wygrał: dwa lata nieustannych awantur z prezydentem Andrzejem Dudą. Zapewne nie tylko w Polsce, ale i na arenie międzynarodowej. I w przeciwieństwie do innych obietnic, w tej sprawie Tusk jest niezwykle wiarygodny. Wszczynane przez niego wojny o samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim czy publiczne podważanie jego mandatu w czasie międzynarodowych konferencji wystawiały Polskę na pośmiewisko. Chcecie powtórki? - pyta Piotr Lisiewicz w "Gazecie Polskiej".
Działacze PO kilkakrotnie zawieszali buciki na kościołach w Zachodniopomorskiem, zwracając uwagę na problem pedofilii wśród księży. Ale gdy pedofilia pojawiła się w ich środowisku, nastąpiła zmowa milczenia. Nikt nie wieszał bucików na siedzibie PO. Nie podjęto też żadnych działań, by wyjaśnić, czy było więcej ofiar Krzysztofa Falińskiego. On funkcjonował w wielu środowiskach i miał kontakt z dziećmi. Nie podjęto takich działań w urzędzie, w którym pracował. Nikt niczego nie wyjaśniał i nie wprowadził procedur, aby zapobiegać takim przypadkom w przyszłości. Faliński miał też przy sobie hurtowe ilości narkotyków. Wiemy, w jakich kręgach się obracał, i tam pewnie te narkotyki rozprowadzał. Dlatego po ujawnieniu przeze mnie sprawy na te środowiska padł prawdopodobnie strach. I to może być także powód intensywności kampanii przeciwko mnie – mówi „Gazecie Polskiej” Tomasz Duklanowski, który w Radiu Szczecin ujawnił aferę.
„Sobota, kilka minut przed 22. Ulica Długa na poznańskim Starym Mieście, pełna studenckich pubów. Nagle rozlegają się dzwony w kościele Franciszkanów na pobliskim Placu Bernardyńskim. Wieść o śmierci Papieża w ciągu sekund dociera do wszystkich. Młodzi ludzie stoją znieruchomiali, jedni płaczą, inni nie mogą nawet wydobyć z siebie łez. Ruszają do kościoła. Tramwaj linii 2. Trzech młodych mężczyzn w dresach. Jeden dzwoni po znajomych. Dopytuje się o godziny niedzielnych mszy w swojej parafii. – Wiesz co się stało? No właśnie, przerwaliśmy imprezę, jedziemy do kościoła. Zbieraj wszystkich ziomków jutro na mszę w kościele na Nowinie. O 9.30., 17.00 i 18.00 Dwaj pozostali rozmawiają o wczorajszym meczu piłkarskim Lecha Poznań. Jak ich ziomek wbiegł na murawę i kazał sędziemu przerwać mecz na wieść, że podobno Papież nie żyje. 15 tysięcy młodych ludzi w szalikach płakało” – te słowa zapisałem 7 kwietnia 2005. Ci, którzy w tamtych dniach urodzili się, w tym roku skończą 18 lat. Moje dzieci mają 15 i 9. Czasem nie chce mi się wierzyć, że nigdy nie słuchali Go na żywo. To przede wszystkim dla nich przypominam dziś słowa napisane tuż po tym, gdy Jan Paweł II odszedł. Gutowscy, Overbeeki, Sekielscy i inni mali frajerzy przegrają. Oni jeszcze nie wiedzą, z kim zadarli. Zadarli z Polską, wszystkim co ją, w tysiącletniej ciągłości historycznej, stanowi. O tym jest ten tekst – pisze dla portalu Niezależna.pl Piotr Lisiewicz.