Przestrzeń normalnego życia
Nietrudno spostrzec, że podejście ludzi do pandemii w życiu realnym różni się diametralnie od podejścia w mediach społecznościowych. Oczywiście także w realu mamy do czynienia z różnymi antycovidowymi wystąpieniami.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Nietrudno spostrzec, że podejście ludzi do pandemii w życiu realnym różni się diametralnie od podejścia w mediach społecznościowych. Oczywiście także w realu mamy do czynienia z różnymi antycovidowymi wystąpieniami.
Roman Giertych znalazł gorących admiratorów i obrońców po różnych z pozoru stronach naszych sporów ideowo-politycznych. Bronią go i ludzie lewicy, i tzw. liberałowie Europejczycy, i ci odwołujący się do tradycji endeckich – ludzie, którzy na co dzień przekonują nas, że bardzo im ze sobą nie po drodze.
Pandemia oznacza kryzys. To wiemy. Ale czy będzie też szansą na przemyślenie tego, co ważne – nie tylko dla bogatych i wpływowych, lecz także dla ogółu społeczeństwa? Chcę wierzyć, że tak będzie, choć trudno się oprzeć wrażeniu – patrząc choćby na media społecznościowe – że liczą się tylko płytkie emocje, krótkotrwałe „gównoburze” i tematy czwartorzędne robiące za pierwszorzędne.
Koncern Nestlé przenosi produkcję lentilek z Czech do Niemiec. Zmieni też ich smak i opakowanie – w ramach „ujednolicania receptury” z innymi czekoladowymi drażetkami, czyli niegdyś brytyjskimi Smarties.
„Przeciwnicy budowy gazociągu Nord Stream 2 wykorzystują incydent z Aleksiejem Nawalnym do zwrócenia uwagi na projekt”. To komentarz szefa niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych Heiko Maasa dotyczący objęcia sankcjami Nord Stream 2 z powodu tego, co stało się z rosyjskim opozycjonistą.
W Polsce eurosceptycyzm nie miał nigdy najwyższych notowań. Poparcie dla członkostwa w UE miało różne motywacje, ale często była to kwestia, w której zgadzali się i zasobny liberalny inteligent z wielkiego miasta, i małomiasteczkowy, wierzący i praktykujący katolik z klasy ludowej.
Od kilku lat słyszę i czasem sam jestem bliski tej myśli, że Platforma Obywatelska to partia bez jakiejkolwiek przyszłości. Jej upadek niemała część publicystów odtrąbiła niejeden już raz.
O budżecie Warszawy, czyli spodziewanych podwyżkach dla mieszkańców, odłożonych inwestycjach i rosnącym zadłużeniu miasta powiedziano ostatnio sporo. Wizerunkowo to potężny problem dla władz miasta, na czele z Rafałem Trzaskowskim. Przyznam, mam w tej sprawie mieszane uczucia.
Wiadomość o tym, że Kinga Duda została społecznym doradcą prezydenta Andrzeja Dudy, czyli swojego ojca, rozogniła w mediach społecznościowych część wyborców totalnej opozycji. Ludzie, którzy uważają Sławomira Nowaka za niesłusznie prześladowanego przez „PiS-owskich siepaczy”, dość nieudolnie próbują robić wielką aferę z tego, że córka prezydenta będzie dla niego pracowała za darmo, pro publico bono.
W czasie gdy rząd Mateusza Morawieckiego ogłasza pierwszy w III RP program wsparcia dla popegeerowskich regionów, lewica zapowiada, że od jesieni zamierza wzmocnić swoją współpracę z liberalną opozycją. Lepiej nie da się podsumować tego, kto jest dziś kim i kto faktycznie reprezentuje mniej zamożną Polskę.
Przez ostatnie lata często słyszałem, że społeczne reformy PiS doprowadzą do kryzysu i poważnie zaszkodzą gospodarce. Wskaźniki wciąż się poprawiały, ale ultraliberałowie różnej maści straszyli a to wyższą stawką godzinową, a to 500+, a to ograniczeniem handlu w niedzielę, a to megainwestycjami.
Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen, został Człowiekiem Roku Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Powiedział przy tej okazji ważną rzecz – biznes ma zarabiać, ale nie jest to jego jedyny cel. Musi nie tylko wzmacniać polską gospodarkę, lecz także realizować ambitne zadania społeczne.
Ostatnie dni sierpnia spędziłem pod Krynicą Morską. Do placu budowy, który powstał w miejscu przekopu Mierzei Wiślanej, miałem jakieś piętnaście minut spacerkiem plażą. Pogoda była letnio-jesienna, trochę mieszana, a gdy szło na burzę – zdecydowanie wstrząśnięta. Przekop nie przeszkadzał jednak plażowiczom, plażowicze – przekopowi.
„Nie jesteśmy partią LGBT, z całym szacunkiem dla osób o innej orientacji seksualnej. My jesteśmy partią chadecką. Mówimy o pewnym centrum. Nie jesteśmy i nie będziemy zakładnikami skrajności po jednej i po drugiej stronie” – powiedział polityk PO Sławomir Neumann. Widać wyraźnie, że liberalna opozycja szykuje się do największego od swojego powstania światopoglądowo-strukturalnego manewru: musi w końcu zjeść tęczowe ciasteczko.
Kolejna awaria Czajki stawia kilka znaków zapytania w związku z tzw. Nową Solidarnością, kolejnym ratunkowym projektem Platformy Obywatelskiej. Opór materii jest silniejszy od politycznych kombinacji Rafała Trzaskowskiego.
Od czasów PRL główny nurt polskiej lewicy reprezentuje tradycję antypolską. W III RP, szczególnie za czasów rządów PiS, okazało się również, że nowa lewica jest mało zainteresowana klasą ludową, Polską B, jej problemami i aspiracjami.
W Koalicji Obywatelskiej walka frakcji trwa w najlepsze. I zaklinanie rzeczywistości też. Czytam na Niezależnej.pl, że politycy liberalnej opozycji domagają się dymisji Borysa Budki z funkcji szefa klubu KO. Miał wprowadzić ich na minę w sprawie głosowania dotyczącego podwyżek dla polityków. Ale najpewniej ta sytuacja to tylko pretekst dla głośnego już naprawdę wybuchu niechęci do Budki.
Działacze opozycji antykomunistycznej będą otrzymywali wyższe emerytury – zdecydował rząd. Można to skomentować krótko: lepiej późno niż wcale. Przez kolejne dekady III RP staro-nowe elity walczyły przede wszystkim o to, by zachowano nie tylko dobre imię, lecz także przywileje wyższych i niższych kadr PRL. Nie udałoby się to, gdyby nie postawa znacznej części posolidarnościowej opozycji, która zasiadła przy okrągłym stole i znalazła szybko wspólny język z różnej maści „ludźmi honoru”.
Odczuwam narastającą irytację dyskusjami o bezsensie Powstania Warszawskiego. Rozumiem, że w III RP tego rodzaju dysputy, argumenty wypowiedziane wreszcie własnym głosem, wypełniały pewną lukę z czasów PRL – choć akurat wówczas nurt potępienia Powstania i jego dyskredytacji był bardzo silny.
Donald Tusk znów stracił okazję, żeby milczeć. Na Twitterze tak skomentował tęczową prowokację w Warszawie: „Jako szef europejskich chrześcijańskich demokratów chciałbym przypomnieć, że Jezus stał zawsze po stronie słabszych i krzywdzonych, nigdy po stronie opresyjnej władzy”. Szkoda, że Donald Tusk nie był czuły w tym względzie, gdy rządził Polską.