Kłopot kacyka wszystkich kacyków
Mieliśmy już dwugodzinnego prezydenta Polski z Koalicji Obywatelskiej, czyli Rafała Trzaskowskiego.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Mieliśmy już dwugodzinnego prezydenta Polski z Koalicji Obywatelskiej, czyli Rafała Trzaskowskiego.
Nie wszyscy pamiętają, że wielką porażkę wyborczą Platformy Obywatelskiej w 2015 r. zapowiadały dwie sprawy. Pierwsza to narastające protesty pracownicze, których kulminacją był marsz pod hasłem „Dość lekceważenia społeczeństwa”, który 14 września 2013 r. przeszedł ulicami Warszawy.
Do wiosny 2010 r. nazwałbym się symetrystą z lewicy społecznej. Po 10 kwietnia moja sympatia nieustannie przesuwała się ku Prawu i Sprawiedliwości. Nie mogłem pojąć, że duża część społeczeństwa i znakomita większość środowisk p.o. elit III RP są w stanie aprobować, cieszyć się z plucia na trumny smoleńskich ofiar, przede wszystkim Lecha i Marii Kaczyńskich.
Zamykają się firmy, które powstały jeszcze w początkach transformacji albo jako prywatne, rodzime biznesy, albo jako duże filie zagranicznych potentatów. To choćby przykład szwedzkiej firmy Garo ze Szczecina, spółki Grant z Ostrowca Świętokrzyskiego, przedsiębiorstwa Eisberg z Legnicy, firmy Markos z Głobina koło Słupska czy Elektrorem z Janikowa koło Inowrocławia.
Antyspołeczne działania 13-grudniowej koalicji sprzęgają się z polityką wendety. Jakub Banaszek, prezydent Chełma, poinformował w weekend na kolejnej konferencji z cyklu „Myśląc Polska – Alternatywa 2.0”, że rząd Donalda Tuska kasuje właśnie program Polska Wschodnia, który służył dużym finansowym wsparciem tamtejszym samorządom.
Na znanym memie widzimy szkic konia: szlachetne zwierzę do połowy malowane jest piękną kreską, a druga połowa to rysunek mało utalentowanego artystycznie trzylatka.
Trzynastogrudniowa koalicja przed majówką obroniła panią minister od coraz dłuższych kolejek do zdrowia, czyli Jolantę Sobierańską-Grendę. Nie udałaby się ta sztuka, gdyby nie postawa lewicy, w tym polityków dawniej należących do Razem.
Elektorat prawicy, czy szerzej: niepodległościowy i patriotyczny, nigdy nie stanowił monolitu. Jego siłą była zdolność do porozumienia ponad podziałami, a nierzadko – animozjami.
Rząd Donalda Tuska najwyraźniej uważa, że polskie społeczeństwo skończy jak mięso armatnie na wojnie, dlatego nie opłaca się inwestować ani w ochronę zdrowia, ani w demografię, ani rynek pracy.
Fatalne wieści dochodzą z Domu Chłopaków w Broniszewicach, czyli domu pomocy społecznej prowadzonego przez siostry dominikanki.
Zawrzało wśród pracowników opieki społecznej. Okazało się, że tylnymi drzwiami rząd Donalda Tuska szykuje się do zamykania domów pomocy społecznej. Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej alarmuje w mediach społecznościowych, że szykowana nowelizacja może doprowadzić do zamykania DPS-ów z uwagi na prawne obostrzenia.
Z najnowszego raportu Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa wynika, że George Orwell – po raz pierwszy – trafił do pierwszej dziesiątki najchętniej czytanych w Polsce autorów. Moja znajoma na podstawie obserwacji własnych twierdzi, że chętnie sięgają po niego nastolatki – również w formie komiksowych adaptacji.
Naprawdę cieszy, że w poświąteczny wtorek organizacje związkowe zdecydowały się na protest przed Ministerstwem Zdrowia.
Koalicja rządowa Donalda Tuska to jeden wielki prima aprilis, jeśli chodzi o relację szumnych obietnic do marnych rezultatów. Bardzo dobrze widać to w ochronie zdrowia, skąd lawinowo płyną jedna fatalna wiadomość za drugą.
Rząd Donalda Tuska coraz bardziej rozpaczliwie szuka projektów, które pozwolą mu punktowo zdobyć poparcie różnych grup społecznych. Idzie jednak bardziej o przedwyborczy efekt niż systemową efektywność. Dobrym przykładem są „rządowe dopłaty” do emerytur dla ludzi kultury i sztuki. A powoływanie się na Krzysztofa Cugowskiego wcale nie wywołało „efektu wow”. Raczej ściągnęło na ministerstwo kultury gromy.