Ekspert twierdzi, że cały system skonstruowany jest obecnie tak, iż nie tylko zaszkodzi przedsiębiorcom, lecz także realnie zmniejszy ściągalność podatków. Nie bez powodu przypomina się stare powiedzenie, że w mętnej wodzie najlepiej łowi się ryby. Dodajmy do tego kolejne, mało optymistyczne dane: w lutym dochody z podatków spadły aż o 23 proc. do 18,7 mld zł. Jak wyliczają ekonomiści – były najniższe od grudnia 2016 r.! Kilkanaście lat temu liberalno-lewicowe salony przekonywały, że być może formacja Donalda Tuska nie jest partią wszystkich świętych, ale tylko ona potrafi prowadzić racjonalną politykę gospodarczą.
Chwilę później się okazało, że rzekomi technokraci to banda balcerowiczowskich szarlatanów, a filozofię „pieniędzy nie ma i nie będzie” dało się zastąpić polityką wzrostu. I to takiego, z którego mogą korzystać też zwykli ludzie. A gdzie dziś jesteśmy? Szczera puenta, szanowni Państwo, nie nadaje się do druku.