Ponad 700 tankowców bez rzetelnych ubezpieczeń, operacje służb specjalnych na otwartych morzach i nieprzejrzyste mechanizmy finansowe pozwalające omijać zachodnie restrykcje – tak wygląda globalna sieć, która umożliwia Kremlowi finansowanie machiny wojennej – wskazują autorzy raportu pt. „Rosyjska flota cieni. Bilans sankcji” – Elżbieta Kaca i Tymon Pastucha.
Nowe realia
Jak przypominają eksperci PISM, przed wybuchem pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. sprzedaż ropy i gazu odpowiadała za 40 proc. dochodów budżetowych Rosji. Najwięcej pieniędzy, bo aż 80 proc. generował handel ropą i produktami ropopochodnymi. Głównym odbiorcą tych surowców była Unia Europejska. W wyniku nałożonych sankcji układ sił uległ jednak drastycznej zmianie. Do 2025 r. udział UE w zakupach rosyjskiego gazu spadł z 40 do poniżej 5 proc., a w przypadku rosyjskiej ropy – z 25 do zaledwie 2-3 proc. Tak głębokie restrykcje zmusiły kraj-agresora do całkowitego przekierowania eksportu do nowych odbiorców. Kogo? Tych, którzy utrzymali kontakty dyplomatyczne i gospodarcze z Putinem – Chin, Indii czy Turcji.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Aby utrzymać płynność finansową i ominąć zachodnie sankcje, Rosja zastosowała pozornie najprostszy a zarazem najbardziej logiczny z możliwych manewrów. Schowała się pod banderami państw, o istnieniu których niewiele osób wie, by w ten sposób rozbudować gigantyczną sieć transportową. Formalnie statki te, pływające m.in. pod flagami malutkich wysepek, są zarejestrowane na tzw. firmy-krzaki, by zatrzeć jakikolwiek ślad kojarzący ich z Kremlem. W rzeczywistości są kontrolowane przez rosyjskie służby. Przy okazji ich żeglugi manipuluje się lokalizacją poprzez wyłączanie systemów AIS, czyli automatycznej identyfikacji, a surowce, w tym ropa, przepompowywane są między statkami na pełnym morzu. Po co taka zawiła logistyka? By uniemożliwić skuteczną weryfikację źródła pochodzenia surowca.
Flota cieni a bezpieczeństwo
Z perspektywy bezpieczeństwa Europy, kluczowym problemem pozostaje fakt, że nawet 60 proc. rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską przechodzi bezpośrednio przez Morze Bałtyckie i korytarze transportu północnego. Autorzy raportu, wskazują, że generuje to dwa strategiczne zagrożenia.
Po pierwsze. Kilka tankowców powiązanych z Rosją jest podejrzewanych o celowe lub wynikające z rażących zaniedbań uszkodzenia podmorskich kabli telekomunikacyjnych oraz gazociągów za pomocą kotwic. W raporcie przypomniano, że od 2022 r. odnotowano co najmniej 25 poważnych incydentów morskich (m.in. kolizje, awarie, wejścia na mieliznę). To szczególnie niebezpieczne, gdyż na dnie Bałtyku leży sieć licząca kilka tysięcy kabli, będąca fundamentem gospodarczego, finansowego i militarnego funkcjonowania całej Europy.
Po drugie. Jednostki te, operując bez sygnału AIS, służą do potajemnego gromadzenia danych wywiadowczych na wodach terytorialnych NATO. Co więcej, są one wykorzystywane jako mobilne platformy operacyjne. W raporcie przypomniano sytuację z września ub.r., gdy odnotowano przypadki uruchamiania z ich pokładów dronów, które prowadziły bliskie rozpoznanie obiektów wojskowych i infrastruktury krytycznej na terenie Danii, Niemiec oraz Norwegii.
Jak przeciwstawić się zagrożeniu?
Dotychczasowa formuła pułapu cenowego wyczerpuje swoje możliwości. Autorzy raportu wskazują na konieczność wdrożenia zdecydowanych kroków i dostosowania ich do dynamicznej sytuacji na globalnym rynku ropy:
- Radykalna zmiana strategii. Odejście od dotychczasowego pułapu cenowego na rzecz pełnego zakazu świadczenia usług morskich dla rosyjskiej ropy.
- Ograniczenie ruchu floty cieni na europejskich morzach. Zwiększenie liczby zatrzymań statków bezpaństwowych i pod fałszywą banderą – ze szczególnym uwzględnieniem strategicznych akwenów: Morza Północnego i Bałtyku.
- Presja na państwa trzecie. Rozszerzenie sankcji na podmioty ułatwiające proceder – zagraniczne porty, rafinerie oraz instytucje finansowe.
- Kontrola techniczna. Zaostrzenie norm środowiskowych dla starzejących się tankowców oraz rygorystyczna weryfikacja zmian bandery.
Potężne wyzwanie
Analiza przedstawiona przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych dowodzi, że rosyjska flota cieni przestała być wyłącznie problemem ekonomicznym, związanym z omijaniem sankcji, a stała się trwałym, strukturalnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa militarnego i ekologicznego Europy. Setki wysłużonych, nieubezpieczonych tankowców kontrolowanych przez Kreml nie tylko skutecznie zasilają budżet wojenny Moskwy azjatyckimi walutami, ale służą również jako narzędzia operacji wywiadowczych i sabotażu wymierzonego w infrastrukturę krytyczną NATO na Bałtyku. To ważne, bowiem Rosja od lat prowadzi wojnę hybrydową na tym akwenie, której przejawem są również nieustanne prowokacje związane z naruszaniem przestrzeni powietrznej, zakłócaniem sygnału GPS środkami walki elektronicznej (WRE) czy działaniami cyberprzestępców.
***
Aby powstrzymać zagrożenie wynikające z działania rosyjskiej floty cieni, Zachód musi porzucić dotychczasowe, mało efektywne instrumenty rynkowe na rzecz bezkompromisowych blokad prawnych, rygorystycznych kontroli technicznych oraz bezpośrednich działań operacyjnych na morzu. Nie ma się co jednak łudzić – nie zniweluje to całkowicie problemu, ale znacząco uderzyłoby w prowadzoną przez Kreml strategię. A jeżeli nie da się całkowicie pokonać wroga, warto, by na dobre go zastopować.