Dziś wczesnym popołudniem w Warszawie doszło do podpisania umowy pożyczkowej w ramach programu SAFE. Sygnatariuszami dokumentu zostali komisarze – ds. budżetu Piotr Serafin i ds. obronności Andrius Kubilius oraz przedstawiciele rządu – minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz i minister finansów Andrzej Domański.
W ramach programu SAFE Polska ma otrzymać ok. 43,7 mld euro w formie pożyczek, przeznaczonych na cele obronne.
Unijna pożyczka SAFE od początku budziła spore wątpliwości nie tylko środowiska politycznego, ale także prawniczego.
"SAFE to kolejne uzależnianie bezpieczeństwa Polski od decyzji unijnych urzędników. Polacy mają prawo sami decydować o swoim państwie i swoim bezpieczeństwie" – czytamy we wpisie, zamieszczonym dziś na oficjalnym profilu Prawa i Sprawiedliwości w serwisie "X".
"Operacja wypychania USA z Europy rozpoczęta"
"Umowa SAFE jest wielce niekorzystna dla Polski. Po pierwsze przepłacimy za sprzęt, co pokazuje już przykład Rumunii, która dowiedziała się, że w ramach SAFE będzie płaciła o 30 proc. więcej za niemieckie uzbrojenie. Zasada jest prosta – to nie będzie więcej sprzętu, tylko tyle samo, ale drożej" – komentuje w rozmowie z portalem Niezależna.pl Bartosz Kownacki, poseł PiS, były wiceszef MON i obecny wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Poseł Kownacki przypomina, że zgodnie z rozporządzeniem, tylko do końca maja 2026 r. państwa członkowskie będą mogły samodzielnie zamawiać sprzęt zbrojeniowy w ramach SAFE. Po tym terminie (od czerwca) zakupy muszą być dokonywane wspólnie z innymi krajami UE.
Zakontraktowanie sprzętu będzie odbywać się w znacznie krótszym czasie i w dużej mierze nie będziemy mogli wydawać tych pieniędzy w polskim przemyśle zbrojeniowym. Będziemy szukali partnerów w Niemczech, we Francji, Włoszech i tam będziemy robić zakupy.
– dodaje.
W tych kwotach, o których się mówi, nie znajdziemy na polskie produkty zainteresowania w Europie, w związku z czym idzie kolejne zagrożenie: będziemy uzależniali się od produktów spoza Polski. To z kolei przyczyni się do spowolnienia rozwoju naszej zbrojeniówki
– uzupełnia.
Zdaniem naszego rozmówcy, europejska polityka, w tym omawiany program SAFE, zmierzają do jednego – zbrojeniowego wypchnięcia Stanów Zjednoczonych z Europy.
Tymczasem europejski przemysł zbrojeniowy nie jest w stanie zbudować swojej potęgi, rezygnując z szybkich i sprawnych dostaw z USA sprzętu najwyższej jakości, na rzecz gorszego uzbrojenia i wydłużonych dostaw.
– ostrzega polityk.
W przypadku wojny, europejski przemysł zbrojeniowy, w obecnym stanie, nie byłby zdolny wyprodukować pożądanej liczby sprzętu i uzbrojenia, potrzebnej do prowadzenia pełnoskalowej wojny.
– dodaje.
Podobnego zdania jest poseł Marek Jakubiak, członek Sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Donald Tusk jest cały czas uległy wobec Niemiec, stąd też ta szybkość podpisania umowy SAFE jako pierwsze państwo w UE. Chce pokazać, że jest awangardą Europy. Cel jest jednak inny: pozbawić Europę współpracy zbrojeniowej z Ameryką, wykorzystać do tego struktury unijne, po to, by stawiać na nogi przemysł europejski – czyli de facto w zdecydowanej większości niemiecki. To całe wyjaśnienie.
– wskazuje Jakubiak.
Myślę, że rząd zdaje sobie sprawę z ograniczeń konstytucyjnych podpisania umowy SAFE, dlatego też rozbili tę pożyczkę na kilkadziesiąt kontraktów, żeby potem nie można było im zarzucić, że jest to łączne zadłużenie państwa, tylko pojedyncze, małe umowy. Jej sygnatariusze chcą w ten sposób uciec od odpowiedzialności konstytucyjnej. Liczę, że im się to nie uda.
– dodaje.
Tę pożyczkę, w jej polskiej części, Tusk weźmie do budżetu. Będzie to polegało na tym, że wszystkie zakupy zbrojeniowe, które były planowane w ramach budżetowych, będą zrealizowane przez SAFE, a środki, których MON budżetowo nie zrealizuje, pójdą na bieżącą działalność. To nic innego jak kreatywna księgowość Tuska, podobnie jak to było w przypadku KPO.
– uważa Jakubiak.
Poseł zgadza się również z tezą, że cena uzbrojenia drastycznie wzrośnie.
Cała para z SAFE pójdzie w gwizdek. Bo jeżeli jest za dużo pieniędzy na jeden produkt, to jego cena drastycznie rośnie. I jeden pocisk kal. 155 mm. zamiast 14 tys., będzie kosztował 40 tys. A kupimy ich tyle samo.
– kończy.