Cynizm i draństwo
Aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo – to hasło z tegorocznej kampanii Andrzeja Dudy zapadło mi szczególnie w pamięć. Jakoś przyszło mi ono na myśl, gdy prezydent w czambuł potępił ustawę o ochronie zwierząt.
Aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo – to hasło z tegorocznej kampanii Andrzeja Dudy zapadło mi szczególnie w pamięć. Jakoś przyszło mi ono na myśl, gdy prezydent w czambuł potępił ustawę o ochronie zwierząt.
Jaka Unia jest, Polak widziSondaż przeprowadzony przez pracownię United Surveys dla „Dziennika Gazety Prawnej” i RMF FM pokazuje, że większość ankietowanych (57 proc.) popiera weto wobec unijnego budżetu w przypadku powiązania go z praworządnością. Taki wynik sondażu, w momencie gdy nasz kraj znajduje się pod totalnym ostrzałem, pokazuje jedno – w Polakach dokonała się mentalna zmiana.
Pamiętam, gdy w szkole myśląc o polityce wydawało mi się, że jest ona jak skomplikowana partia szachów, gdzie na co dzień mamy wielkie gambity i najróżniejsze zasadzki. Im dłużej się jej przyglądam, tym częściej dochodzę do wniosku, że to gra przypadku, w której dodatkowo każdy ustala sobie dowolnie zasady tak, aby wygrać.
Zamieszanie związane z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego wzburzyło opinię publiczną. Na razie jak na niespokojnym morzu trwa sytuacja niepewności. Jedno da się przewidzieć. Za dwa tygodnie będziemy zastanawiać się, kto jest winien wzrostowi zakażeń.
Nie wiem, czy decyzja Trybunału Konstytucyjnego uratuje chociażby jedno życie. Możliwe, że konflikt światopoglądowy, który wybuchł w Polsce, będzie miał swoje głębokie konsekwencje i spowoduje w ostateczności liberalizację prawa aborcyjnego. To możliwe i dlatego zawsze byłem przeciwko ruszaniu tego tematu.
Z założenia nie oglądam sequeli filmów, bo zwykle kolejne części są dużo gorsze od tych wcześniejszych. Polska opozycja łamie jednak ten schemat.
„Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie, dla was to jest igraszką, nam idzie o życie” – pisał we fraszce „Dzieci i żaby” mistrz Ignacy Krasicki. Słowa te przypomniały mi się, gdy opozycji nagle udało się wygrać głosowanie w sprawie ustawy antycovidowej. Dzięki temu wstrzymano jej procedowanie o 24 godziny.
Znana niemiecka polityk Katarina Barley postanowił się podzielić ze światem swoim geopolitycznym pomysłem. Nie jest to przełomowa koncepcja, bowiem Niemka uważa, że trzeba Polskę zagłodzić.
Prezes Jarosław Kaczyński postanowił zagrać ostro w polityce europejskiej i zagroził wetem nowego budżetu unijnego. Oczywiście natychmiast po tej zapowiedzi odezwał się Donald Tusk, który jak nikt w Polsce broni niemieckich interesów. Nagle bowiem okazało się, że w czasie prezydencji naszych zachodnich sąsiadów może nie być wyczekiwanego sukcesu.
„Trochę historii: – Autentyczny hitlerowski plakat propagandowy. – Pierwsza ustawa o ochronie zwierząt powstała w Trzeciej Rzeszy. – Hitlerowcy zarzucali Żydom okrucieństwo wobec zwierząt, a wybrane nacje odczłowieczali. – Jako jedni z pierwszych humanizowali zwierzęta” – napisał na Twitterze Szczepan Wójcik, który walczy o futrzarski biznes.
Grzegorz Puda jeszcze nic nie zrobił jako minister rolnictwa, nawet nie zdołał objąć teki, a już odbył się pierwszy protest przeciwko jego rządom. Dwaj rolnicy z Warszawy, razem z jakimiś związkowcami reprezentującymi głównie siebie i swoich kolegów, postanowili zabarykadować ministerstwo słomą.
Prawica wreszcie sfinalizowała proces negocjacyjny. Nie wydaje mi się, żeby kończyło to wewnętrzne napięcia w ramach bloku rządzącego, ale też nie ma co robić z tych różnic zdań dramatu. Jedność była wprawdzie wartością w 2015 roku, ale pięć lat później może być największą słabością.
Humanizacja zwierząt. Panowie z Konfederacji, ale również z biznesu futrzarskiego i okolic straszą marksizmem. Jak twierdzą to, że teraz zabroni się futrzarskiego fermiarstwa, doprowadzi niechybnie do tego, że szczury będą miały obywatelstwo. Pewnie jestem jedyną osobą z kręgów prawicowych, która przeczytała książkę "Zoopolis", i wiem, że to lewicowa, przeintelektualizowana bajka. Paradoksalnie jest to jednak o tyle ciekawa książka, że w zasadzie pokazuje, iż lewica nie ma z czego wywieść szacunku do zwierząt.
Łukasz Warzecha to mój ulubiony publicysta. Prawdziwy Norbi polskiego dziennikarstwa, który z pisania o sobie uczynił rodzaj sztuki. Z jego tekstów przeważnie dowiadujemy się, czy dostarczono mu paczkę, czy może gdzieś zaparkować albo co go aktualnie oburza.
Grupa krzykliwych futrzarzy z pieniędzmi wypowiedziała wojnę rządowi i Jarosławowi Kaczyńskiemu. Obserwowałem ich przygotowania do tej wojny latami i trzeba powiedzieć, że nie marnowali czasu. Stworzyli dobry zespół medialny. Mają zblatowane grupy lobbystów.
Od początku awantury wokół nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt słyszę zewsząd zarzuty, że humanizuję zwierzęta, a one nie mogą posiadać praw. Zwierzęta, co oczywiste, nie są zdolne do pojęcia umowy społecznej, nigdy nie będą świadome funkcji prawa, a jako że nie mają obowiązków, więc trudno, żeby miały również prawa. Czy z tego, że nie mogą mieć praw, oznacza, iż możemy zrobić z nimi wszystko, co tylko się zechce? Sądzę, że nie.
Kilka tysięcy klubowiczów Gazety Polskiej z całego kraju wzięło udział w weekendowym wirtualnym zjeździe. Przez trzy dni mogli oni śledzi dyskusje i panele dotyczące najważniejszych spraw dla Polski. Honorowym gościem zjazdu był Prezydent RP Andrzej Duda.