Amerykański „Forbes” uznał, czwarty raz z rzędu, Władimira Putina za najbardziej wpływową osobę świata. Ciekawe, bo za nim uplasowali się Angela Merkel i Donald Trump, a przecież Rosja nie może równać się z USA i Niemcami pod względem siły gospodarczej i politycznej, a w wypadku USA także militarnej. Prezydent Rosji miał trafić na czoło rankingu dlatego, że „osiąga swoje cele”, zwłaszcza w Rosji i Syrii. Cóż, robienie hałasu, straszenie, zrzucanie bomb, więzienie i zabijanie ludzi nie oznacza jeszcze, że osiąga się poważne cele. Fakty są takie, że Rosja nie poradziła sobie militarnie nawet ze słabą Ukrainą. Angażuje się w Syrii właściwie nie wiadomo po co. Jej zacofana gospodarka jest w dołku, a społeczeństwo w fatalnej kondycji fizycznej, materialnej i moralnej. Jedyne, co Kremlowi pozostaje, to propaganda. I ta, jak widać, osiąga cele.
Źródło: Gazeta Polska Codziennie
#Forbes
#Władimir Putin
Marcin Herman