Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak działa „Narodowy program zwalczania chorób nowotworowych”, na który Ministerstwo Zdrowia wydało prawie dwa miliardy złotych. Okazało się, że pacjenci objęci programem wciąż zbyt długo czekają na rozpoczęcie radioterapii, zbyt mało kobiet zgłasza się na mammografię i na cytologię, a wskaźniki wykrywania i leczenia nowotworów wciąż znacznie odbiegają od średnich europejskich.
„Narodowy program zwalczania chorób nowotworowych”, rozpoczęty w 2006 r., potrwa do końca roku przyszłego. Głównym celem programu jest zahamowanie wzrostu zachorowań na nowotwory oraz osiągnięcie średnich europejskich wskaźników wczesnego wykrywania nowotworów i skuteczności ich leczenia.
NIK zbadała realizację wybranych programów, m.in. dotyczących profilaktyki i wczesnego wykrywania raka piersi i szyjki macicy, radioterapii onkologicznej, tomografii pozytonowej (PET) oraz systemu zbierania i rejestrowania danych o nowotworach.
Jak to wygląda w praktyce?
Na badania przesiewowe, które wciąż pozostają najskuteczniejszym i niezastąpionym na razie sposobem wczesnego wykrywania i zapobiegania nowotworom wydano ponad 159 mln zł. Niestety, mimo prowadzenia akcji mających zwiększyć liczbę Polek zgłaszających się na badania profilaktyczne,
odsetek ten w ostatnich latach nie uległ poprawie, a nawet w niektórych województwach zmniejszył się.
Z kolei
na program radioterapii wydano ponad miliard złotych. Efekt?
Wciąż nie osiągnięto planowanego (i zalecanego m.in. przez WHO) poziomu jednego aparatu do radioterapii na 250 tys. osób. NIK wskazuje, że minister zdrowia podejmował decyzje o przyznaniu dofinansowania na zakup nowej oraz modernizację już posiadanej aparatury do radioterapii onkologicznej bez odpowiedniego rozeznania rynku i cen oferowanych przez dostawców. Minister nie dysponował również opinią niezależnych specjalistów w zakresie stosowania urządzeń różnych producentów w tworzeniu zintegrowanych linii radioterapeutycznych. Poza tym,
pacjenci wciąż zbyt długo czekają na rozpoczęcie leczenia napromieniowaniem, co zmniejsza ich szanse na wyleczenie. W 1/5 skontrolowanych ośrodków radioterapii czas oczekiwania na udzielenie świadczenia był dłuższy niż cztery tygodnie, a w skrajnych wypadkach wynosi nawet ponad dwa miesiące.
Nie lepiej jest w przypadku
programu Tomografii Pozytonowej (PET), który kosztował ponad 90 milionów złotych. Program zakładał, że do 2008 roku jeden ośrodek PET powinien przypadać na 10 mln mieszkańców, a później docelowo każdy aparat powinien wykonywać co najmniej 2000 badań rocznie. I choć zwiększono liczbę ośrodków onkologicznych wyposażonych w urządzenia PET,
nie doprowadziło to do skrócenia kolejki oczekujących. W trzech skontrolowanych ośrodkach PET wzrosła natomiast liczba oczekujących na badanie.
NIK przypomina też, że w Polsce następuje stały wzrost zachorowań na choroby nowotworowe. Zmiany w strukturze ludności i zwiększająca się liczba osób w wieku podeszłym będą tylko sprzyjać temu zjawisku.
Źródło: nik.gov.pl,niezalezna.pl
plk