Tymczasem Petru może wzmocnić co najwyżej partię rządzącą, bo to, jak kolejny twór liberalny miałby budować siłę opozycji, wie chyba tylko sam pomysłodawca. Petru wzmocni też z pewnością jakość internetowego humoru, bo nikt nie zasłynął z gaf, lapsusów językowych i braków w edukacji, tak jak on i jego koleżanka. Początek nie wróży im sukcesów, bo już sama nazwa partii budzi raczej politowanie. Cóż, złotousty Ryszard chciał dobrze – by kojarzono jego ugrupowanie z dynamicznym działaniem i konkretem, wyszło jak zwykle – tandetnie, obciachowo i komicznie.