Tusk weźmie się za gejów
Kiedy Donald Tusk ogłosi, że to on tak naprawdę weźmie się za gejów, bo PiS to tylko szczuł na LGBT, a jednocześnie potajemnie gejów lansował?
Kiedy Donald Tusk ogłosi, że to on tak naprawdę weźmie się za gejów, bo PiS to tylko szczuł na LGBT, a jednocześnie potajemnie gejów lansował?
Lech Kaczyński był polskim mężem stanu, Jewgienij Prigożyn dowódcą wypuszczonych z więzień bandziorów. Na pierwszy rzut oka niemożliwe jest, by tych ludzi, będących swoim przeciwieństwem, coś łączyło.
W latach 90. byli politycy, co płacili młodzieży za zbieranie podpisów, niezbędnych do zarejestrowania ich kandydatur. W Poznaniu płaciło dwóch: Janusz Korwin-Mikke oraz biznesmen Aleksander Gawronik. Dawali bodaj złotówkę za podpis, czyli za dziesięć podpisów była dycha, a więc dla ówczesnych nastolatków suma nie do pogardzenia. Sprytna młodzież szybko wymyśliła metodę na poprawienie wyników finansowych. Gdy zaczepiony przechodzień odpowiadał, że Korwin to wariat, a Gawronik aferzysta, dzieciak robił smutną minę: „Ale ja zbieram na wakacje...”. „Trzeba było od razu tak mówić, oczywiście że ci, dziecko, podpiszę” – padała najczęściej odpowiedź. Podobny mechanizm możemy wykorzystać dziś my dla dobra sprawy niepodległości Polski – pisze dla portalu Niezależna.pl Piotr Lisiewicz.
Ta niepozorna notatka powinna zasadniczo zmienić ocenę polityki niemieckiej przez wszystkich tych, którzy mieli złudzenia, że Niemcy są lojalnym sojusznikiem w ramach NATO i UE. Po spotkaniu prezydenta Bronisława Komorowskiego z Angelą Merkel w Moskwie 9 maja 2010 roku, Jarosław Bratkiewicz odnotował następujące „opinie Kanclerz Niemiec”: „b. wysoka ocena zachowania się premiera RP po katastrofie 10.04. Przypomnienie, że Donald Tusk otrzyma nagrodę Karola Wielkiego”, a także „W stosunkach z sąsiadami należy być szczególnie wrażliwym (od nas: zabrzmiało to jak zachęta do »wczuwania się w Rosjan«)”. Było to więc wsparcie i zachęta dla Tuska, by nadal prowadził politykę tuszowania tego, co stało się w Smoleńsku. I by nie robił w tej sprawie nic, co będzie niewygodne dla Moskwy.
Lech Kaczyński był polskim mężem stanu, Jewgienij Prigożyn dowódcą wypuszczonych z więzień bandziorów. Na pierwszy rzut oka niemożliwe jest, by tych ludzi, będących swoim przeciwieństwem, coś łączyło.