Twitter ’81
Czasy nieciekawe sprzyjają myśleniu o dziwnych rzeczach. I tak zacząłem się zastanawiać, jak wyglądałby stan wojenny, gdybyśmy mieli do dyspozycji współczesne media społecznościowe.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Czasy nieciekawe sprzyjają myśleniu o dziwnych rzeczach. I tak zacząłem się zastanawiać, jak wyglądałby stan wojenny, gdybyśmy mieli do dyspozycji współczesne media społecznościowe.
Na użytek krajowy stanowisko to zostało już lekko złagodzone, ale jestem przekonany, że deklaracje czynione w kraju nie mają w tej sprawie żadnego znaczenia.
Przejmowanie i niszczenie mediów przez nowy rząd i jego polityczne zaplecze nie ogranicza się do Telewizji Polskiej, choć los kanału TVP Info jest najbardziej drastycznym przykładem tego zjawiska.
Wrócił Tusk, wróciło dziennikarstwo na najwyższym poziomie. Wróciło zresztą nie teraz nawet, ale już wtedy, gdy dawny lider Platformy ogłosił, że ponownie przejmuje stery swojej partii. Nim serca dziennikarek, a nawet dziennikarzy skradł Szymon Hołownia, zachwycali się oni i one Donaldem Tuskiem, mającym "Ciało 35-latka" (Tomasz Lis) i wyglądającym "jak milion dolarów" (Eliza Michalik). W pakiecie była też wieczna promocja córki premiera, lansowanej na ikonę stylu i wdzięku. Kasia Tusk wychodzi po chleb i nawet wtedy wygląda jak paryżanka (portal Plotek). Podziwiaj, dziewczyno, wzdychaj, chłopaku. I głosuj na tatę, który ma tak wspaniałe osiągnięcie. Tylko Michała Tuska nie udało się tak wylansować, w naszej politycznej popkulturze zapisał ten młody człowiek trochę inaczej.
W ostatnich godzinach starego roku na portalu X ukazało się trochę niezauważone, a według mnie przełomowe oświadczenie Michała Szczerby, posła PO, opublikowane wspólnie z liberalno-lewicowym stowarzyszeniem Akcja Demokracja.
Rządzący rozumieją zapewne argument siły, gorzej jednak ze zrozumieniem tego, jak działają dziś media. Widać to w sprawach niby małych, a jednak kluczowych – potrafią wprowadzić ochroniarzy do budynków, ale nie umieją przejąć kilku kont TVP na Twitterze.
Starsi pamiętają, że według polityków PO obietnice wyborcze wiążą tylko tych, którzy w nie wierzą. Młodsi nie pamiętali, więc część mogła głosować na PO lub partie satelickie, skuszona atrakcyjnymi zapowiedziami i uspokajana deklaracjami.
W swoim exposé Donald Tusk postanowił rozpocząć budowę legendy 15 października. Wcześniej już marszałek Sejmu Szymon Hołownia wspominał o „pokoleniu 15 października”. Tusk idzie jednak dalej, bo pod nowy polityczny mit kładzie fundament protestów KOD, zestawiając je z pierwszą Solidarnością.
Listopad, a zwłaszcza jego druga połowa, to „black weeks”, czas wyprzedaży. Wygląda na to, że ten zwyczaj wszedł do Polski nie tylko na poziomie portali i galerii, lecz także planowanej przez szykującą się do władzy ekipę polityki.
Adam Glapiński jako szef NBP staje się dla pewnej już objęcia władzy opozycji wrogiem numer jeden. Nic dziwnego – prezes polskiego banku centralnego, który jest praktycznie nieodwołalny, blokuje przyjęcie przez nasz kraj euro, a w ostatnich miesiącach wykazywał wielokrotnie rozminięcie się kasandrycznych prognoz opozycyjnych fachowców od ekonomii z rzeczywistością.
Środa była dniem pełnym emocji nie tylko dla, zwłaszcza kilku, parlamentarzystów, ale i wyborców emocjonalnie nie oszczędziła. Los Bartłomieja Sienkiewicza był bezpieczny (choć i tu pojawił się dość ciekawy zwrot akcji w postaci nieplanowanego zapewne pokazania przez wszędobylską kamerę tajemniczej zawartości kieszeni pułkownika), los Grzegorza Brauna był przesądzony, niewiadomą było tylko, czy swój fotel wicemarszałka zachowa Krzysztof Bosak.
Nie milknie wzburzenie po sejmowym happeningu Grzegorza Brauna, który za pomocą gaśnicy zgasił chanukowe świece. Ponieważ oceną zachowania posła zajęli się już wszyscy, skupię się na innych aspektach. Cała ta akcja pokazała bowiem nieskończone pokłady hipokryzji niemal wszystkich, którzy rzucili się do potępiania reżysera i polityka Konfederacji Korony Polskiej.