Podczas debaty o polskiej praworządności, która odbyła się dziś w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, frekwencja - delikatnie mówiąc - nie była najwyższa. O Polsce chcieli dyskutować głównie polscy europosłowie. Zdjęcie w większości pustej sali ujawnił na Twitterze europoseł Ryszard Czarnecki. "Kolejny taki szczyt frekwencyjny" - napisał ironicznie.

Podczas samej debaty prym wiedli reprezentanci Koalicji Europejskiej. Trudno było uwierzyć, że tak zachowywać mogą się polscy europosłowie. Na przykład, Bartosz Arłukowicz mówił o "wrzasku, agresji i tępej propagandzie".

- To już nie jest debata, to jest wojna

- skomentował europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

O zachowaniu europosłów Koalicji Europejskiej podczas debaty pisał też Witold Waszczykowski. Eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości zaznaczył, że z "totalnej" strony był to "popis obłudy, kłamstwa i pospolitego chamstwa". Jako przykład, podał atak Radosława Sikorskiego na Beatę Szydło. 

- Kiedyś jeżdżono na skargi do Moskwy. Wstyd!!

- napisała z kolei europoseł Beata Kempa.