Na wtorkowym spotkaniu Webera z Merkel w Berlinie szefowa niemieckiego rządu "nie miała zasadniczych zastrzeżeń" wobec tego, by ten polityk CSU był liderem list wyborczych EPL - informuje "Der Spiegel". Tym samym kandydatura Webera na szefa Komisji Europejskiej "przybrała konkretną postać" - podkreśla. Według tygodnika, Weber poinformował już swoich partyjnych kolegów, że zamierza ogłosić w Brukseli swoją kandydaturę.

"Merkel zmieniła swoje priorytety i teraz Berlin nie jest więcej zainteresowany stanowiskiem szefa Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Wolałaby szefa KE dla Niemca lub Niemki" - wskazuje "FAZ".

Dla Polski oznacza to tyle, że na stanowisko szefa Komisji Europejskiej wskazywana jest osoba o antypolskich poglądach, nie raz opowiadająca się za karami dla naszego kraju. Weber zaciekle bronił Donalda Tuska w europejskich debatach. 

To znamienne, że polski rząd po raz kolejny kieruje się wyłącznie potrzebami wewnętrznej agendy politycznej i całkowicie porzucił jakiekolwiek konstruktywne ambicje na poziomie europejskim. Każdy kolejny atak na Donalda Tuska będzie jedynie szkodził interesom Polski w Europie

- groził szef Europejskiej Partii Ludowej w marcu 2017 roku. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Atak Niemca na polski rząd, aby bronić Tuska. Reakcja była błyskawiczna

Mało tego, niemiecki polityk wielokrotnie podkreślał, że jego ugrupowanie popiera postępowanie dyscyplinarne przeciwko Polsce. A warto podkreślić, że do jego ugrupowania w Parlamencie Europejskim należą politycy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Europa jest czymś więcej niż tylko grupą interesów. (...) Do podstawowych wartości należą wolność, pokój i praworządność, ale także solidarność i gotowość do poważnego traktowania problemów innych państw (...) Z tego powodu moja frakcja w Parlamencie Europejskim popiera postępowanie przeciwko Polsce. Należy przestrzegać praworządności i niezawisłości wymiaru sprawiedliwości

 - grzmiał Weber w rozmowie z "FAZ", przeprowadzonej w styczniu tego roku. Był także jednym z polityków, który podpisał się pod listem z wnioskiem o odwołanie wiceprzewodniczącego PE Ryszarda Czarneckiego. 

Prawdziwy popis Weber dał jednak podczas wysłuchania premiera Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim. Stwierdził on, że „jeśli Polska sama nie zadba o swoje osiągnięcia, to UE zrobi to za nią”. Weber skarżył się też, że wcześniej unikał wypowiedzi w sprawie Polski, bo bał się, że... będzie prześladowany jako Niemiec. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Paranoja niemieckich deputowanych. Oskarżenia rządu i strach przed… Polakami

Decyzja o liderze list wyborczych zostanie oficjalnie podjęta podczas spotkania EPL w Helsinkach 8 listopada.

"By zostać nowym szefem KE, lider list wyborczych musi osiągnąć nie tylko dobry wynik wyborczy, ale zostać również następnie oficjalnie nominowany przez głowy państw i szefów rządów członków UE oraz wybrany przez PE - przypomina "FAZ".