ZUS dziurawy jak sito
ZUS‑owi nie udało się ściągnąć 55 mld zł składek na ubezpieczenia społeczne – wykazała kontrola NIK‑u. Wynika to m.in. z faktu, że zakład nie ma pełnej wiedzy o długach płatników.
Autor: Dorota Skrobisz
Pogłębiająca się dziura finansowa w ZUS-ie jest nie tylko wynikiem spadku liczby osób objętych obowiązkiem odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne, ale również ogromną niewydolnością firmy. Kontrola NIK‑u wykazała, że ZUS‑owi nie udaje się ściągać należności od swoich dłużników. W 2013 r. z tego tytułu zabrakło w budżecie ZUS‑u aż 55 mld zł. Jeśli będą takie dziury, to doraźne działania w celu poprawienia kondycji finansowej zakładu na dłuższą metę nie przyniosą żadnego skutku – uważają kontrolerzy NIK‑u. Już w tym roku wydatki przekraczają wpływy o 36 mld zł.
Dopiero po ośmiu latach od rozpoczęcia prac, w czerwcu 2013 r. wdrożono rozwiązania systemowe, które mają powstrzymać nakręcanie się spirali zadłużenia ZUS‑u. System e-SEKIF ma pomóc w ocenie efektywności egzekucji zaległych składek. Tyle że na razie dobrze nie działa. Nie przyczynił się do znaczącego zmniejszenia zaległości, chociaż ponoszone są bardzo wysokie koszty związane z tą egzekucją. Przychody z tego tytułu stanowią niewielki ułamek należności. W I półroczu 2013 r. ściągnięto zaledwie 2 proc. z kwoty 55,4 mld zł długu. Deficyt ZUS‑u zwiększył się w latach 2010–2013 o prawie 200 proc.
NIK zwraca też uwagę na fakt, że kontrolerom było bardzo trudno ocenić efektywność tej egzekucji. ZUS bowiem nie dysponował wiarygodnymi danymi na temat tego, jakie jest całkowite zadłużenie płatników. Precyzyjne określenie kwoty długu będzie możliwe dopiero po zakończeniu weryfikacji danych na kontach płatników składek, co jest planowane dopiero na połowę 2015 r.
NIK podała także, że ZUS nie traktuje równo swoich płatników – od jednych ściąga składki, a innym je odpuszcza. Na przykład odstąpił od egzekucji składek wobec dwóch placówek służby zdrowia, których łączne zadłużenie sięgało prawie 47 mln zł. ZUS nie zajął ich rachunków bankowych, bo uznał, że spowoduje to paraliż ich działalności. Nie pobrał też składek od 25 firm, których łączne zadłużenie wynosi 537 mln zł, bo – jak tłumaczył – trwa wobec nich postępowanie upadłościowe, kompensacyjne, restrukturyzacyjne albo są w stanie likwidacji.
Cały tekst w piątkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"
Autor: Dorota Skrobisz
Źródło: Gazeta Polska Codziennie