Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Imperium rolne PSL-u

600 tys.

Autor:

600 tys. zł rocznie był w stanie wyciągnąć z Elewarru i podległych mu spółek jego dyrektor generalny Andrzej Śmietanko – powiedział „Codziennej” poseł Dawid Jackiewicz, który badał w tym tygodniu dokumenty spółki Elewarr. Na państwowych spółkach rolnych od lat żerują partyjni dygnitarze Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz ich rodziny i znajomi.

Premier przesłał już do prezydenta wniosek o odwołanie Marka Sawickiego ze stanowiska ministra rolnictwa. W piątek po południu Ministerstwo Skarbu poinformowało o odejściu z resortu wiceministra Jana Burego. Szef klubu parlamentarnego PSL złożył rezygnację już 12 lipca. Zastąpiła go w resorcie skarbu Urszula Pasławska. Intratne stanowiska w kontrolowanych przez PSL spółkach państwowych stracił też Andrzej Śmietanko, główny bohater afery taśmowej.

Andrzej Śmietanko został już odwołany z rad nadzorczych dwóch spółek zależnych Elewarru – TBM Arrtrans i Zamojskich Zakładów Zbożowych. Straci też stanowisko dyrektora generalnego Elewarru – tak przynajmniej zapewnił prezes Elewarru Bronisław Tomaszewski. Śmietanko jest teraz na urlopie, w poniedziałek ma dostać wypowiedzenie. Tomaszewski tłumaczy, że jego podwładny otrzymywał astronomiczne wynagrodzenie, bo jest świetnym fachowcem. Został odwołany w związku z polityczną burzą, która wybuchła po ujawieniu nagrania rozmowy szefa kółek rolniczych Władysława Serafina i byłego prezesa Agencji Rynku Rolnego Władysława Łukasika. Opowiadali oni o nadużyciach działaczy PSL-u i nieprawidłowościach w Elewarze. Obecnie agenci CBA sprawdzają sposób zarządzania majątkiem i wydatki władz tej spółki. Czynności sprawdzające prowadzi też w tej sprawie prokuratura.

Zielone imperium
Politycy PSL-u, którzy od dwóch dekad z krótkimi przerwami uczestniczą w rządach III RP, zwykle odpowiadają w nich za sprawy wsi. To oni obsadzają Ministerstwo Rolnictwa, Kasę Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych, Agencję Rynku Rolnego, Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz Agencję Nieruchomości Rolnych. Obecnemu koalicjantowi, Platformie Obywatelskiej, odstąpili jedynie posadę sekretarza stanu w resorcie oraz prezesa ANR. Wszystkie inne stanowiska obsadzone są przez ludzi PSL-u i ich rodziny, od najwyższych szczebli aż po kierowników biur powiatowych.

Kontrolowanym przez PSL agencjom podlega wiele spółek, w których też zasiadają ludzie PSL-u i osoby z nimi związane. Elewarr zatrudniał jako specjalistę ds. kontraktacji za 7,5 tys. zł Andrzeja Kłopotka, brata posła PSL-u Eugeniusza Kłopotka. Jako doradcę za 9 tys. zł – Dariusza Żelichowskiego, syna posła PSL-u Stanisława Żelichowskiego. Dyrektor generalny Elewarru Andrzej Śmietanko tylko za pełnienie funkcji członka rady nadzorczej w należącej do Elewarru spółce TBM Arrtrans otrzymywał dodatkowo 7 tys. zł. Z tego samego tytułu po 5,2 tys. zł dostawali Anita Szczykutowicz, znajoma ministra Sawickiego, oraz Andrzej Łuszczewski, pełniący równocześnie obowiązki dyrektora Agencji Rynku Rolnego. Kolejne 7 tys. zł Śmietanko inkasował z rady nadzorczej w Zamojskich Zakładach Zbożowych, także będących spółką córką Elewarru. W zakładach tych głównym specjalistą ds. rozwoju z pensją 10 tys. zł został Adam Kalinowski, brat europosła PSL-u Jarosława Kalinowskiego. Syn Andrzeja Śmietanki – Jacek – dostał pracę w wydziale promocji handlu i inwestycji przy Ambasadzie RP w Sztokholmie. Wydział podlega ministrowi gospodarki Waldemarowi Pawlakowi.

Pasożyt i turysta
Jak poinformował „Codzienną” poseł Dawid Jackiewicz, który badał w tym tygodniu dokumenty spółki Elewarr, z pensji, premii i wynagrodzeń w radach nadzorczych dyrektor Śmietanko był w stanie wyciągnąć ponad 600 tys. zł rocznie. Jakby tego było mało, dostał też w ub.r. jednorazową nagrodę w wysokości 35 tys. zł, chociaż posłom nie udało się ustalić za co. Dyrektor zaliczył również w ostatnich latach na koszt firmy kilkadziesiąt wyjazdów służbowych do krajów atrakcyjnych turystycznie, ale mało przydatnych z punktu widzenia działań spółki, takich jak Brazylia, Kanada, USA, Arabia Saudyjska, Wietnam, Korea Południowa czy Chiny. Koszt tych wypraw to setki tysięcy złotych. Badającym sprawę posłom nie udało się ustalić, jaki interes miała spółka w finansowaniu tych wyjazdów. Poza tym dyrektor dysponował oczywiście służbowym samochodem, laptopem, telefonem, których koszt pokrywała spółka. Zapewnił też sobie w umowie o pracę półroczny termin wypowiedzenia. Oznacza to, że otrzyma ze spółki po utracie stanowiska co najmniej 48 średnich pensji krajowych. Nie obowiązuje go też żaden zakaz konkurencji, może więc w każdej chwili podjąć pracę w innej spółce konkurencyjnej w stosunku do dotychczasowego pracodawcy.

Premier wiedział
Prezes PiS-u Jarosław Kaczyński zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi, że znał sytuację w Agencji Rynku Rolnego i ją tolerował. Rzecznik rządu Paweł Graś odpowiedział, że „rząd konsekwentnie eliminuje i będzie eliminował naganne zjawiska w spółkach skarbu państwa”. – To jeden z priorytetów działalności CBA. Ci, którzy mają nieczyste sumienia, raczej nie mogą spać spokojnie – powiedział Graś.

Zupełnie przeciwnego zdania jest jednak opozycja. Jarosław Kaczyński powiedział „Codziennej”, że w czasie kiedy był szefem rządu, na jego polecenie CBA automatycznie podejmowało kontrole. – Pilnowaliśmy, nawet kosztem napięć w koalicji, by nie było korupcji. Teraz tego nie ma, ponieważ CBA całkowicie zmieniło swoją rolę. Po bezprawnym odwołaniu Mariusza Kamińskiego CBA przestało być instytucją do podejmowania działań wobec góry politycznej i biznesowej, a zajmuje się ściganiem drobnych spraw, od czego są inne służby – powiedział Jarosław Kaczyński. Według prezesa PiS-u do zbadania sprawy nieprawidłowości w spółkach skarbu państwa powinna powstać komisja śledcza. – Na czele tej komisji musi stać poseł opozycji. Jeżeli rząd nie będzie chciał takiej komisji, będzie to przyznaniem się do winy – mówi prezes PiS-u.

Poseł Przemysław Wipler (PiS) poinformował „Codzienną”, że już w poniedziałek złoży do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na działaniu na szkodę Elewarru. Władze spółki nie wyegzekwowały bowiem od członków rady nadzorczej i byłego zarządu nienależnych im wg NIK-u wynagrodzeń. Niesłusznie wypłacona kwota przekracza obecnie 2 mln zł.

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane