zbrodnie niemieckie
Świadomość zbrodni w społeczeństwie niemieckim
Instytut Pileckiego zaprasza na szóste spotkanie z cyklu „Berlin w Warszawie”. W programie pokaz filmu „Strefa interesów” w reżyserii Jonathana Glazera oraz debata z udziałem ekspertek z Polski i Niemiec. Nagrodzony dwoma Oscarami film ukazuje Zagładę z niepokojącej perspektywy – nie poprzez bezpośrednie kadry przedstawiające przemoc, lecz poprzez codzienność toczącą się tuż obok niej. Śledzimy domowe rytuały, rodzinne rozmowy i zabawy w ogrodzie rodziny komendanta obozu Auschwitz-Birkenau, Rudolfa Hössa. Wszystko to odbywa się w bezpośrednim sąsiedztwie muru obozowego, za którym dochodzi do masowej eksterminacji.
Tajne archiwum warszawskiego getta
Już od czasów Herodota żyjącego w V wieku p.n.e., historycy spisują czyny wielkich mężów stanu, wodzów i całych narodów. Sami jednak rzadko stają się bohaterami opowieści. Doktor Emanuel Ringelblum i kilkudziesięciu jego współpracowników tworzących tajny ośrodek badawczy Oneg Szabat (Radość Soboty) z całą pewnością zasługują na miano prawdziwych herosów. Bo prawdziwego heroizmu wymagało skrupulatne relacjonowanie wydarzeń, gdy jasnym było, że autorów sprawozdania czeka nieuchronna śmierć. Gdyby nie ich mrówcza praca nie znalibyśmy pełnego ogromu niemieckich zbrodni wobec polskich Żydów.
Nie chcieli być bohaterami. Chcieli po prostu pomóc żydowskim sąsiadom
Do wybuchu II wojny światowej, ponad 60 procent mieszkańców Gniewoszowa stanowili Żydzi. Po utworzeniu Generalnego Gubernatorstwa, w 1940 roku, niemieckie władze utworzyły w Gniewoszowie getto. Przesiedlano do niego Żydów z okolicznych miejscowości. W sierpniu 1942 roku ich liczba sięgała 6850 osób. Na skutek fatalnych warunków sanitarnych i humanitarnych panowała tam wysoka śmiertelność. Od sierpnia do listopada, Niemcy stopniowo wysiedlali wszystkich jego mieszkańców, przewożąc ich między innymi do obozu zagłady w Treblince. Niektórym Żydom, dzięki pomocy ludności polskiej, udało się uciec. Szukali potem schronienia u znajomych gospodarzy z okolicznych wsi, m.in. u Józefa Sucheckiego i jego sąsiada Jana Wolskiego ze Zwoli. Obaj byli biednymi rolnikami, którzy z niewielkich gospodarstw musieli wyżywić wielodzietne rodziny. Józef, miał z żoną Józefą ośmioro dzieci. Natomiast Jan i Helena – pięcioro.