zbrodnie niemieckie
Sprawa Reinefartha: Wola 1944 i bezkarność w RFN
W ramach cyklu „Berlin w Warszawie” dziś odbędzie się w Instytucie Pileckiego debata, której temat boleśnie splata się z historią stolicy w czasie, gdy wspominamy jej tragiczną, Powstańczą kartę. Gościem będzie dr Philipp Marti, szwajcarski historyk i ekspert w dziedzinie edukacji, który prześwietlił życie zbrodniarza winnego Rzezi Woli, Heinza Reinefartha. O tym, dlaczego Generalleutnant der Waffen-SS nigdy nie został ukarany i wiódł po wojnie dostatnie życie burmistrza oraz posła do Landtagu Szlezwiku-Holsztynu porozmawiać można będzie o godz. 18 na Siennej 82.
Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo
Dramat bohaterów greckich tragedii polegał na ich uwikłaniu w niezmienny los. Jakiekolwiek decyzje by nie podjęli, cokolwiek by nie zrobili, nieubłagana konieczność pchała ich ku fatalnemu przeznaczeniu. Gdy 27 lipca gubernator dystryktu warszawskiego Fischer nakazał stu tysiącom Polaków stawić się do pracy przy budowie umocnień, dowództwo Armii Krajowej straciło nawet tę niewielką swobodę manewru, jaką miało dotychczas. Już nie było kwestii, czy będzie powstanie w Warszawie – pozostała tylko odpowiedź na pytanie, kiedy ono wybuchnie. Rozpoczynał się ostatni akt polskiej tragedii okupacyjnej.
Wrota piekła
Osiemdziesiąt lat temu, 27 stycznia 1945 roku, Armia Czerwona dotarła do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. Zakończyło się piekło tych, którzy cudem przetrwali, ale ich widok zszokował nawet tych doświadczonych i obeznanych z okrucieństwem wojny żołnierzy. Aleksander Woroncow, operator wojskowej ekipy filmowej, która filmowała niemiecki obóz wspominał: „Naszym oczom ukazał się straszliwy widok: ogromna ilość baraków […] W wielu z nich leżeli na pryczach ludzie. Były to szkielety obleczone skórą, z nieobecnym wzrokiem.[…]Wspomnienia stamtąd zachowałem na całe moje życie. To wszystko było najbardziej poruszające i najstraszniejsze, co zobaczyłem i sfilmowałem podczas wojny. Czas nie ma władzy nad tymi wspomnieniami. Nie wycisnął on z mej pamięci wszystkich okropności, które zobaczyłem i nagrałem”.