Białoruś
Polski dziennikarz zostaje w niewoli Mińska. Ojciec Andrzeja Poczobuta: Polska została na uboczu
- Wydawało się, że Polska ma dobrych partnerów i jest zabezpieczona. Tymczasem, kiedy doszło do akcji, inni wymienili tych, których potrzebowali, a Polska została na uboczu. Może krzywdzę teraz kogoś swoimi słowami. I na pewno nie mam w tym zakresie wielkiej wiedzy. Ale jako rodzicowi wydaje mi się, że można było zrobić więcej, by pomóc Andrzejowi - powiedział Stanisław Poczobut, ojciec Andrzeja, w rozmowie z portalem wp.pl. Polski dziennikarz nie został uwzględniony w wymianie więźniów między Rosją a Zachodem, mimo że Polska zwolniła ze swojego więzienia rosyjskiego agenta Pawła Rubcowa.
O losie Poczobuta może przesądzić twarda postawa Polski lub telefon z Chin – uważa Aleś Zarembiuk
Andrzej Poczobut został aresztowany przez białoruski reżim właśnie po to, by stać się kartą przetargową w rękach Alaksandra Łukaszenki. Jeżeli polski rząd będzie konsekwentny i twardy w negocjacjach, może dojść do wypuszczenia Polaka z więzienia. Równie dobrze podobną decyzję mogą wymóc na dyktatorze z Mińska Chiny, żądając od Białorusi zakończenia konfliktu z Polską. Może też być tak, że Łukaszenka nie zgodzi się, by ktoś coś mu dyktował i Polak nadal pozostanie w więzieniu – wskazuje w rozmowie z portalem Niezależna.pl Aleś Zarembiuk, białoruski opozycjonista, szef Fundacji Białoruski Dom w Warszawie.
Paweł Łatuszka dla Niezależna.pl: będziemy walczyć o każdego więźnia politycznego na Białorusi
Przed kilkoma dniami nieuznawane przez białoruski reżim Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna" poinformowało, że na wolność wyszło co najmniej 18 więźniów politycznych. Stało się tak po zapowiedzi dyktatora Alaksandra Łukaszenki o wypuszczeniu części skazanych. Obrońcy praw człowieka zachowują jednak powściągliwość w powielaniu informacji na ten temat z uwagi na bezpieczeństwo tych osób i ich rodzin. – Zależy nam na uwolnieniu wszystkich więźniów politycznych na Białorusi, których oficjalnie jest ponad 1400. Będziemy walczyć o każdego z nich. Czy była to jednorazowa akcja Łukaszenki, czy przemyślana taktyka, tego dowiemy się w niedalekiej perspektywie. My w naszej walce nie ustaniemy – mówi nam Paweł Łatuszka, wicepremier Zjednoczonego Gabinetu Tymczasowego Białorusi.