Koszulka NIEMIECKO - RUSKA SZAJKA TUSKA Zamów już TERAZ!

Łukaszenka włączy się w wojnę? „Nie może uzbroić obywateli, którzy wystąpili przeciwko niemu w 2020 r.”

Łukaszenkę przed włączeniem się w wojnę powstrzymuje kilka czynników. Po pierwsze: poprzez pracę swojego kompleksu wojskowo-przemysłowego oraz fakt, że Ukraina jest zmuszona utrzymać potężne siły na granicy z Białorusią, Łukaszenka robi dla Rosji nie mniej, niż gdyby Białoruś rozpoczęła bezpośredni udział w działaniach wojennych. Po drugie, przez dostępne mu siły jednostek bojowych Łukaszenka nie może zapewnić sobie sukcesu, a uzbroić obywateli Białorusi, którzy w 2020 r. występowali przeciwko niemu, się nie śpieszy, bo rozumie, jaki to może mieć konsekwencje dla niego – ocenia w rozmowie z portalem Niezalezna.pl ukraiński politolog, historyk, dziennikarz, dyrektor Instytutu Polityki Światowej, Jewhen Mahda.

Alaksandr Łukaszenka
Arch. - president.gov.by

WERSJA UKRAIŃSKA / Українська версія

Jak postrzega Pan stosunki Ukrainy z Polską i Białorusią w formacie trójstronnym? Czy nadal przeważają formaty dwustronne?

Uważam, że Ukraina powinna formułować własne interesy i koordynować je z partnerami. Polska i Litwa są obiektywnie naszymi najbliższymi partnerami nie tylko geograficznie, ale także politycznie i pod względem poziomu świadomości zagrożenia płynącego ze strony Rosji. Nie można o tym zapominać.

Trzeba szukać wspólnych podejść: kształtować narrację regionu bałtycko-czarnomorskiego i walczyć z dezinformacją, a docelowo – promować ideologię nowego prometeizmu [postawa etyczna, dla której ideałem moralnym jest dobrowolne podporządkowanie działań jednostki dobru ludzkości], aby przywrócić efektywne relacje z Polską. Jednocześnie Ukraina powinna już wypracować podejście do stosunków z Litwą w kontekście wyborów prezydenckich i parlamentarnych latem i jesienią 2024 r.

Jeśli mówimy o stosunkach z Białorusią, to moim zdaniem powinna ona stać się stroną Trójkąta Lubelskiego. Jednak problemy w stosunkach między Ukrainą a Polską praktycznie uniemożliwiają jego efektywne funkcjonowanie. To przykre. Ale to trzeba naprawiać praktycznymi i realistycznymi krokami.

Jewhen Mahdaarch. / Niezalezna.pl

Patrząc na obecny stan rzeczy, czy możliwe jest bezpośrednie militarne włączenie się Białorusi w wojnę?

Myślę, że to, co się nie wydarzyło w 2022 r., nie wydarzy się teraz, kiedy wojna wyraźnie wkracza w lepką, spowolnioną fazę. Jeżeli teraz białoruski sekretarz Rady Bezpieczeństwa Alaksandr Walfowicz oskarża Ukrainę o umieszczenie pół miliona min na granicy ukraińsko-białoruskiej, to moim zdaniem jest to wyraźny sygnał dla Rosji, że białoruskie wojska nigdzie nie pójdą.

Co lub kto obecnie powstrzymuje Łukaszenkę przed bezpośrednią interwencją?

Łukaszenkę powstrzymuje kilka czynników. Po pierwsze: poprzez pracę swojego kompleksu wojskowo-przemysłowego oraz fakt, że Ukraina jest zmuszona utrzymać potężne siły na granicy z Białorusią, Łukaszenka robi dla Rosji nie mniej, niż gdyby Białoruś rozpoczęła bezpośredni udział w działaniach wojennych. Po drugie, przez dostępne mu siły jednostek bojowych Łukaszenka nie może zapewnić sobie sukcesu, a uzbroić obywateli Białorusi, którzy w 2020 r. występowali przeciwko niemu, się nie śpieszy, bo rozumie, jaki to może mieć konsekwencje dla niego.

Jak określiłby Pan obecne białoruskie siły demokratyczne?

Białoruskie siły demokratyczne to nie tylko Swiatłana Cichanouska. One opierają się na tych, którzy opuścili terytorium Białorusi, dlatego że w samym kraju panuje reżim policyjny, a ci opozycjoniści, którzy pozostali w ojczyźnie, głównie przebywają w więzieniach. Osobiście, jako zainteresowany obserwator, stwierdzam brak celowości w działaniach sił demokratycznych Białorusi. Powiedziałbym jednak, że Swiatłana Cichanouska może zwrócić uwagę na Białoruś na wysokim poziomie międzynarodowym, ale skuteczność wspólnego gabinetu przejściowego i Rady Koordynacyjnej [organy opozycyjnych władz białoruskich na uchodźctwie], jako protoparlamentu, budzi u mnie osobiście wiele pytań.

Czy białoruska opozycja ma własną wizję idei narodowej i planu rozwoju kraju?

Tu mamy do czynienia z paradoksem: pod koniec listopada ub.r. w Kijowie odbyło się forum „Droga do wolności”, którego organizatorem był pułk im. Kastusia Kalinowskiego [ochotnicza jednostka w ramach Sił Zbrojnych Ukrainy złożona z Białorusinów, utworzona w marcu 2022 roku w celu obrony Ukrainy podczas rosyjskiej inwazji], a po jego zakończeniu przedstawiciele Swiatłany Cichanouskiej nie byli w stanie podpisać jednostronicowego memorandum, które określiłoby wspólną matrycę działań wszystkich białoruski sił demokratycznych. Z kolei dwa tygodnie później opublikowali na kilku stronach program strategii nowej Białorusi.

Powstaje zatem pytanie, na ile realistyczna jest ta strategia, jeśli w dalszym ciągu prawie 90 proc. mieszkańców Białorusi znajduje się pod wpływem rządowej białoruskiej i rosyjskiej propagandy. Pod bardzo silnym wpływem. Więc dopóki siły demokratyczne nie uznają, że ich największym wrogiem jest Łukaszenka, a nie ich sąsiedzi z obozu demokratycznego, będą miały poważne problemy. Ponadto należy uznać, że rosyjskie służby specjalne, podobnie jak białoruskie, mają wielkie wpływy wśród białoruskich sił demokratycznych.

Jak oceniłby Pan ostatnią aktywność Cichanouskiej na arenie międzynarodowej? Z czym wiążą się jej wizyty w Polsce i krajach bałtyckich? Czy widzi ona w Polsce strategicznego sojusznika Białorusi w czasach jej prezydentury?

Działalność międzynarodowa czwarty rok z rzędu - jest tym, co Swiatłana Cichonowska może uznać za swój sukces. W szczególności dwa jej spotkania z prezydentem USA Joe Bidenem. (…) Ale np. sytuacja na Litwie nie jest taka prosta, bo tamtejsze władze często postrzegają Białorusinów jako wyzwanie. Dlatego też traktuje się ich z pewną ostrożnością. Nie sądzę, aby Cichanouska była obecnie realną kandydatką na stanowisko prezydenta Białorusi. Przynajmniej dlatego, że w ubiegłym roku została zaocznie skazana przez sąd w Mińsku – otrzymała znaczny wyrok więzienia. Dlatego ze względów formalnych nie może uczestniczyć w wyborach prezydenckich.

Obawiam się, że jeśli w 2025 roku wybory prezydenckie na Białorusi odbędą się nawet bez udziału Łukaszenki, legitymacja Cichanouskiej stanie pod dużym znakiem zapytania. A jak wiemy, Zachód jest bardzo wrażliwy na formalną legitymację rządu i jego wybranych przedstawicieli. Pięć lat to wystarczająco dużo czasu, aby zapytać Cichanouską, jak skutecznie wydano zachodnie pieniądze na wsparcie jej i innych białoruskich sił demokratycznych.

Jakie miejsce zajmuje Ukraina w działaniach Cichanouskiej?

Od 24 lutego 2022 r. Swiatłana Cichanouska skorygowała swoje stanowisko w sprawie Ukrainy. Wspiera Ukrainę w każdy możliwy sposób na poziomie międzynarodowym. Należy jednak zauważyć, że to poparcie rozbrzmiewa w ogólnym chórze i nie jest dla Ukrainy decydujące. Jednocześnie na samej Ukrainie walczy co najmniej tysiąc białoruskich ochotników. I to jest największa liczba przedstawicieli obcych krajów walczących po stronie Ukrainy. Część ukraińskiego kierownictwa politycznego postrzega pułk im. Kastusa Kałynowskiego jako swego rodzaju czołową jednostkę ds. wpływu na Białoruś.

Idealizowanie możliwego spotkania Cichanouskiej z prezydentem Ukrainy Wołodymirem Zełenskim jest moim zdaniem zupełnie niepotrzebne, bo do tego spotkania powinno dojść dopiero wtedy, gdy obydwoje coś z tego wyniosą. Na razie nie widzę takiego zrozumienia w Kijowie. Zamiast tego Ukraina rozważa możliwość wprowadzenia stanowiska specjalnego przedstawiciela ds. stosunków z białoruskimi siłami demokratycznymi. Realistyczny scenariusz zakłada zerwanie stosunków dyplomatycznych między Kijowem a Mińskiem. Wówczas białoruskie siły demokratyczne będą mogły zorganizować nie tylko przyjazd Cichanouskiej do Kijowa, ale także jej rozmowę z Wołodymyrem Zełenskim. Jest to jednak jedynie prognoza na najbliższe trzy–sześć miesięcy, która się w końcu zrealizuje. Przecież zasada – bez demokratycznej Białorusi nie ma bezpiecznej Europy – jest moim zdaniem - naprawdę ważna dla całego kontynentu.

Notka:
Swiatłana Cichanouska jest białoruskim politykiem opozycyjnym. Zamiast uwięzionego męża wzięła udział w wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku. Wówczas komitet Centralny Białorusi oficjalnie ogłosił Alaksandra Łukaszenkę zwycięzcą wyborów prezydenckich. Sama Cichanaouska oświadczyła, że zdobyła 60–70 proc. głosów i zaapelowała do krajów zachodnich o uznanie jej za zwyciężczynię lub wezwanie oficjalnego Mińska do powtórzenia głosowania. 10 września 2020 r. Sejm Litwy uznał Swiatłanę Cichanouską za prawowitego prezydenta Białorusi.

Rozmawiał Wołodymyr Buha - ukraiński dziennikarz, były wieloletni korespondent działu świat „Gazety Polskiej Codziennie”
Tłumaczyła - Olga Alehno

 

 



Źródło: Niezalezna.pl

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Wołodymyr Buha
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo