W sierpniu 2024 r. ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar powołał sędzię Beatę Najjar na stanowisko prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie. Niespełna rok później, 11 lipca 2025 r., ukończyła ona 65 lat, czyli osiągnęła wiek, w którym – zgodnie z obowiązującym prawem – powinna przejść w stan spoczynku (sędziowską emeryturę), o ile nie uzyska zgody na dalsze orzekanie.
Najjar takiej zgody Krajowej Rady Sądownictwa nie dostała, bo się o nią nawet nie zwróciła. Jak informowaliśmy wielokrotnie, należy do tej części środowiska, które nie uznaje obecnej KRS. Dlatego dokumenty wysłała... do Bodnara. Ten zaakceptował, aby nadal zarządzała największym w Polsce sądem; podobnie obecny minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Nadal orzeka
Kierowanie sądem przez osobę, która formalnie powinna być na sędziowskiej emeryturze, to jeden problem. Ale jest drugi, chyba nawet znacznie poważniejszy - Najjar w dalszym ciągu wykonuje czynności orzecznicze.
Jak ustalił portal Niezalezna.pl, obecnie ma w swoim referacie ponad 20 spraw dotyczących bardzo poważnych przestępstw. W kilkunastu z nich jednak nie ma wyznaczonego terminu, czyli akt oskarżenia wpłynął, ale nie wiadomo kiedy proces się rozpocznie. A niedawno narzekano na efektywność w pionie karnym...
Natomiast trwa proces kilkunastu mężczyzn oskarżonych o przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej i liczne przestępstwa narkotykowe. W tym przypadku odbyło się wiele posiedzeń (każdorazowo w specjalnej sali przy ul. Kocjana) - terminy były wyznaczane w styczniu, lutym i na początku marca Najbliższa rozprawa odbędzie się 7 kwietnia.
Przewodniczącą składu jest właśnie s. Najjar. Nie wiadomo kiedy zapadnie wyrok, ale już teraz można być niemal pewnym, że w przypadku skazania, to w apelacji, kasacji i skardze do europejskich trybunałów, kwestia "emerytury" będzie podnoszona przez obrońców oskarżonym.
Bez wyroków
Sprawdziliśmy jeszcze jeden wątek, o której często mówią prawnicy. Chodzi o orzeczenia wydane przez s. Najjar. I tu pewna niespodzianka.
"Sędzia Beata Najjar nie wydała od lipca żadnego wyroku"
- przekazała portalowi Niezalezna.pl sędzia Anna Ptaszek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie.
Czyli przez niemal osiem miesięcy!
"Zaskakujące. Wielu sędziów, także w Warszawie, w tym samym czasie wydało po kilka wyroków" - stwierdził jeden z prawników. Inny dywaguje: "Chyba że sędzia Najjar obawia się, jak wydane przez nią wyroki zostaną ocenione przez Sąd Najwyższy lub Europejski Trybunał Praw Człowieka. Gdy zaczną analizować, czy miała prawo pojawiać orzekać".
Z taką argumentacją nie zgadza się s. Ptaszek.
"Jest sędzią, która bardzo odpowiedzialnie traktuje swoje sprawy. Specyfiką naszego sądu jest, że mamy sprawy nie na dwa, trzy terminy, tylko są to ogromne postępowania. I takie są też u sędzi Najjar" - tłumaczy. - "Pani sędzia nie uchyla się od rozstrzygania spraw, jest bardzo decyzyjna. Widocznie tak się złożyło, że w tym okresie nie pokończyły się jej sprawy".