Parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości, jak co miesiąc, pojawili się dziś pod pomnikiem smoleńskim w Warszawie, by oddać cześć ofiarom katastrofy rządowego samolotu, w której zginął m.in. śp. prezydent Polski Lech Kaczyński i 95 innych osób.
Niestety, równie tradycyjnie, pojawili się też zadymiarze, którzy podczas modlitwy i składania kwiatów wykrzykiwali różne - częsot obraźliwe hasła oraz zakłócali przebieg uroczystości.
Tym razem, zamiast Jarosława Kaczyńskiego, lidera PiS, na placu Piłsudskiego przemawiał Mariusz Błaszczak.
"Prawda zawsze zwycięża"
"Pamiętamy, że ci ludzie polegli nad Smoleńskiem dlatego, że Rosją znów rządzą ludzie, którzy próbują odbudować imperium rosyjskie. Tak było, kiedy imperium rosyjskie było czerwone. Wtedy w Katyniu Rosjanie dopuścili się aktu ludobójstwa, mordując polskich oficerów, elitę polskiego narodu. Imperium rosyjskie zawsze - czy było białe czy czerwone, czy teraz jest putinowskie - śmiertelnie Polsce zagraża"
– mówił polityk PiS.
Zwrócił również uwagę na zachowanie patoaktywistów, którzy przeszkadzają w uroczystościach.
"Niestety, nasze uroczystości są, jak co miesiąc, zakłócane przez ludzi, których w naszej kulturze chrześcijańskiej, nazywa się barbarzyńcami. To ludzie, którzy wpisują się w propagandę imperialnej Rosji, propagandę putinowską. Niestety - tak się dzieje, gdyż pozwala im na to obecna władza, obecny rząd"
- powiedział.
"Minister sprawiedliwości przyjmuje tych ludzi. Czy mówi im, że takie zachowanie jest niestosowane? Wręcz przeciwnie. Rozzuchwalał ich. Ale - bądźmy spokojni. Prawda zawsze zwycięża..." - dodał.