Francuskie władze podały w niedzielę, że w całym kraju zatrzymano 780 osób podczas nocnego świętowania zwycięstwa Paris Saint-Germain (PSG) nad londyńskim Arsenalem w Lidze Mistrzów; fetowanie zakłóciły gwałtowne starcia kibiców z policją i wypadek drogowy, w którym zginął młody mężczyzna.
Na konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez zwrócił uwagę, że w nocnych starciach kibiców z policją, atakowaną m.in. fajerwerkami, rannych zostało 57 funkcjonariuszy i 219 kibiców, w tym ośmiu ciężko.
Minister Nunez zauważył, że 780 zatrzymanych stanowi wzrost o 32 proc. w porównaniu z ubiegłorocznym świętowaniem zwycięstwa PSG w Lidze Mistrzów.
Świętowanie sukcesów drużyny piłkarskiej w Paryżu zupełnie nie przypomina tego, które mogliśmy obserwować niedawno w Krakowie, gdzie kibice Wisły Kraków świętowali awans swojego klubu do Ekstraklasy.
Do niebezpiecznych sytuacji na ulicach Paryża odniósł się szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.
- Paryż po zwycięskim meczu PSG pokazał prawdę o polityce migracyjnej współczesnej Europy. Państwo, które rezygnuje z kontroli nad migracją, wcześniej czy później traci kontrolę nad bezpieczeństwem ulic
- podkreślił polityk.
Można przez lata mówić o tolerancji, różnorodności i otwartości. Ale kiedy płoną samochody, atakowani są policjanci, a zwykli ludzie boją się wracać do domów, kończą się slogany, a zaczyna się brutalna rzeczywistość. Polska musi patrzeć na Paryż jak na kolejne ostrzeżenie. Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy!
– dodał.
Paryż po zwycięskim meczu PSG pokazał prawdę o polityce migracyjnej współczesnej Europy. Państwo, które rezygnuje z kontroli nad migracją, wcześniej czy później traci kontrolę nad bezpieczeństwem ulic.
— Paweł Szefernaker 🇵🇱 (@szefernaker) May 31, 2026
Można przez lata mówić o tolerancji, różnorodności i otwartości. Ale kiedy…