Trwająca od początku marca br. blokada cieśniny Ormuz odbija się na kondycji europejskiego rolnictwa. Farmerom najbardziej daje się we znaki cena nawozów. Wzrosty ich cen są spowodowane tym, że kraje Zatoki Perskiej (Katar, Arabia Saudyjska, UAE, Bahrajn, Iran) odpowiadają za 30–46 proc. światowego handlu morskiego nawozami azotowymi (głównie mocznik i amoniak). Przez to wąskie gardło przechodzi również prawie jedna trzecia globalnego eksportu nawozów transportowanych morzem, a szacunki mówią o 1,3 mln ton tych substancji miesięcznie.
Do tego należy dodać drugi efekt wojny Iran–USA, czyli wzrost cen gazu. Dzisiaj ceny światowe gazu są nawet o jedną trzecią wyższe niż przed rokiem.
To z kolei czynnik kluczowy dla producentów europejskich. Wszystko to przekłada się o wzrost cen nawozów o 20–40 proc.
PSL na bocznym torze
Nic dziwnego, że państwa europejskie zaczęły ingerować w rynek i pomagać swoim farmerom. Komisja Europejska zezwoliła na pomoc sektorom dotkniętym przez kryzys. Pierwsze pieniądze już zostały przekazane.
Hiszpania dała swoim rolnikom 552 mln euro pomocy na nawozy i paliwo. Francja przygotowała program wsparcia w kwocie 90 mln euro w postaci dopłat dla paliwa. Do benzyny dopłaca również Irlandia, która wydaje na ten cel 100 mln euro.
W tym samym czasie Polska nie zrobiła jeszcze nic. Nie złożono nawet stosownego wniosku do Komisji Europejskiej. Przy okazji wyszło na jaw, że w sposób ewidentny PSL jest w rządzie ignorowany.
O sprawę dopłat do nawozów pytały Ministerstwo Rolnictwa branżowe media. Jednak resort zwlekał tygodniami z odpowiedzią, a na koniec stwierdzono, że to nie pytanie do niego. „Pytania do rządu proszę kierować do KPRM. Ze strony MRiRW mogę napisać, że jak zapadną decyzje w sprawie uruchomienia pomocy dla polskich rolników, będziemy o tym informować” – odpisała portalowi Farmer.pl Iwona Pacholska, rzecznik prasowy, dyrektor Biura Komunikacji w MRiRW.
Zdaniem polityków Prawa i Sprawiedliwości ta sytuacja świadczy o tym, że minister Stefan Krajewski nie ma nic do powiedzenia w koalicji rządzącej. –
Polityczna pozycja ministra rolnictwa jest żadna, a jego zdaniem nie przejmuje się ani Donald Tusk, ani minister finansów Andrzej Domański. Cenę za to płacą oczywiście rolnicy. PSL będzie jednak trwał w tej koalicji, bo zależy mu wyłącznie na stołkach i stanowiskach w spółkach – mówi „GP” Krzysztof Ciecióra, były wiceminister rolnictwa w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.
Jak reagował PiS
Politycy PiS przypominają, że zupełnie inaczej wyglądało to, gdy oni sprawowali władzę. Ministerstwo Rolnictwa reagowało wtedy na każdy kryzys. Co ciekawe, do działań wzywali… posłowie PSL.
„Polscy rolnicy oczekują prawdziwego wsparcia, a nie pozorowanego. Składamy projekt ustawy o wsparciu do zakupu nawozów dla rolników: 1000 zł do zakupionej tony. Skutki braku reakcji rządu będą tragiczne. Trzeba działać”
– przekonywali ludowcy w styczniu 2022 roku, kiedy również ceny nawozów drastycznie wzrosły w związku z szantażem gazowym Rosji.
Wtedy do działania wzywał także Stefan Krajewski. „Czas na pobudkę i działania na rzecz Polski!” – pisał w mediach społecznościowych.
Wówczas jednak PiS zadziałało szybko. Polska jako pierwsza w Europie złożyła wniosek w ramach tzw. pomocy wojennej i jako pierwszy uzyskała zgodę Komisji Europejskiej na rekordowo duży program dopłat do nawozów o wartości prawie 4 mld zł.
Sprawę w Komisji pilotował Janusz Wojciechowski. – Tak było 19 kwietnia 2022 roku. Rząd i komisarz z PiS uruchamiają wielki program dopłat do nawozów, prawie 4 mld zł wsparcia dla polskich rolników. Opozycyjne PSL atakuje wtedy, że za mało, za późno, za krzywo, za pochyło... A dzisiaj rządzą i o pomocy milczą – opowiada Janusz Wojciechowski, były już komisarz.
Obecnie w zasadzie PSL również ma pole manewru. Komisarzem z Polski jest ich nominat Piotr Serafin, który dodatkowo odpowiada za kwestie budżetu.
Kolejne problemy
Wysokie ceny nawozów to tylko jeden z kryzysów, które niedawno dotknęły polskich rolników. W ostatnich tygodniach media wiele miejsca poświęciły plantatorom ziemniaków, którym nie opłacała się sprzedaż wyprodukowanych warzyw. Od miesięcy fatalnie jest na rynku mleka, gdzie ceny w skupie nie pokrywają kosztów produkcji. Analitycy mówią o kryzysie, który może doprowadzić do zwijania się branży mleczarskiej, czyli jednej z najbardziej stabilnych na polskiej wsi.
Prawdziwy kryzys czeka też sadowników. Kwietniowe mrozy spowodowały, że według wstępnych analiz zbiory jabłek będą o 50 proc. niższe. To samo dotyczy innych owoców. Poza tym, że wszyscy spodziewają się wyższych cen, to Polsce grozi to, że nie będzie miała w tym roku czego eksportować.
To niesie ze sobą poważne zagrożenie utratą rynków zbytu.
– Pomocy nie ma i nie będzie. Rząd w sposób oczywisty poświęcił rolników i nie zajmuje się sprawami wsi – alarmuje Krzysztof Ciecióra.
– PSL nie jest już partią dla rolników. Nawet ich program wyborczy o tym świadczy. Cały rozdział o rolnictwie zmieścił się na 2,5 strony. Zresztą PSL nie wprowadził w życie nawet tych swoich zapowiedzi. PSL trzyma się swojej stałej zasady od lat: rodzina i przyjaciele na swoim. Podmianki na swoich ludzi dotknęły wszystkich podległych im urzędów. Pan minister Krajewski siedzi na Podlasiu i organizuje sobie kampanię wyborczą
– mówi „Gazecie Polskiej” Jarosław Sachajko z Demokracji Bezpośredniej.
Jak dodaje, brak pomocy to również symptom kryzysu budżetowego. – W budżecie nie ma pieniędzy. Widać to już w dokumentach Komisji Europejskiej, które pokazują, że jesteśmy numerem jeden pod względem deficytu i pod tym względem prześcignęliśmy Rumunię. W ciągu ostatnich 3 lat o 30 mld zł wzrosły koszty obsługi długu. Wydatki rosną tak szybko, że w tym roku po raz pierwszy od lat wzrost gospodarczy będzie mniejszy niż wzrost zadłużenia. Jest fatalnie. Dlatego prawica powinna się skupić na przedstawieniu swojej wizji Polakom – apeluje Sachajko.