Dziś o 10.00 przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpocznie się kolejna rozprawa w procesie dot. Funduszu Sprawiedliwości, gdzie na ławie oskarżonych zasiadają m.in. ks. Michał Olszewski oraz urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości - Urszula Dubejko i Karolina Święcicka.
Portal niezalezna.pl ustalił, że ławnicy orzekający w sprawie księdza Olszewskiego i urzędniczek zostali wyznaczeni dzień przed procesem 20 stycznia. Mieli więc dobę na zapoznanie się z ponad 200 tysiącami stronami akt, co jest fizycznie niemożliwe. Sędzia Justyna Koska-Janusz na posiedzeniu 21 stycznia stwierdziła, że ma zaufanie do ławników i złożyli ono oświadczenie, że zapoznali się aktami.
Akta liczą co najmniej 200 tysięcy stron. Wystarczy tylko ta zaniżona liczba , by okazało się, że ławnicy w ciągu 24 godzin nie mogli się z aktami zapoznać, a to oznacza, że skład tego sądu jest wadliwy, jest iluzoryczny, a w takiej sytuacji proces nie może być kontynuowany. W środę na planowanym posiedzeniu będziemy to podnosić - mówił obrońca duchownego i Urszuli Dubejko, mec. Krzysztof Wąsowski.
Stowarzyszenie "Prawnicy dla Polski" zawiadomiło w tej sprawie prokuraturę.
Dziś przed gmachem sądu członkowie Klubów "Gazety Polskiej" zgromadzili się na znak solidarności z oskarżanymi przez prokuraturę Żurka.
- Dzisiaj przychodzę z ciężkim sercem, jest mi smutno. Trudno mi uwierzyć w sprawiedliwość w takiej sytuacji, gdy ławniczki miały dobę na zapoznanie się z tyloma setkami akt. Jak mamy przedstawić swoje racje, jak mamy tłumaczyć różne rzeczy, skoro sąd nie zna meritum sprawy. Ja prawdopodobnie pierwsza będę składał wyjaśnienia. Do czego mam się odnosić? Gdzie jest tu minimalna sprawiedliwość? Czuję, że moje prawo do obrony jest dzisiaj bardzo ograniczone
- przyznała w rozmowie z portalem niezalezna.pl Urszula Dubejko.