Przeglądając akta sprawy, obrońca księdza Olszewskiego natknął się na decyzję dotyczącą wyznaczenia ławników do sprawy księdza. Wydała ją szefowa wydziału Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Magdalena Wójcik. Ta sama, która dostała awans zaraz po tym, jak przedłużyła w 2024 roku areszt dla księdza i urzędniczek. Okazuje się, że ławnicy zostali wyznaczeni przez sędzię 20 stycznia, a więc na dobę przed rozpoczęciem procesu.
- Jak mówiła na posiedzeniu 21 stycznia sędzia Koska-Janusz, jako przewodnicząca składu orzekającego ma zaufania do wyznaczonych ławników, a oni złożyli oświadczenie, że zapoznali się z aktami. To jest fizycznie niemożliwe w ciągu doby
- mówi obrońca księdza Michał Skwarzyński.
- Akta liczą co najmniej 200 tysięcy stron. Wystarczy tylko ta zaniżona liczba , by okazało się, że ławnicy w ciągu 24 godzin nie mogli się z aktami zapoznać, a to oznacza, że skład tego sądu jest wadliwy, jest iluzoryczny, a w takiej sytuacji proces nie może być kontynuowany. W środę na planowanym posiedzeniu będziemy to podnosić - mówi obrońca księdza i pani Urszuli Krzysztof Wąsowski.
Wyliczyliśmy, że zapoznanie się z 200 tysiącami stron akt w ciągu doby oznacza, że ławnicy musieliby w ciągu godziny zapoznać się i zrozumieć z 8333 stronami tekstu, czyli 138,8 strony na minutę, czyli ponad 2 strony na sekundę. Bez snu i jakiejkolwiek przerwy!
Obrońcy księdza i urzędniczek kwestionowali przygotowanie ławników od momentu, kiedy okazało się, że wylosowani rok temu ławnicy nie będą brać udziału w tym procesie. - Wtedy podnosiliśmy, a był to początek stycznia, że niemożliwe jest zapoznanie się z taką ilością akt w kilka dni, bo zawodowej sędzi Kosce-Janusz zajęło to rok. Teraz okazuje się, że to była doba. Albo mamy do czynienia z cudem, albo ławnicy poświadczyli nieprawdę.
Z naszych informacji z wewnątrz sądu wynika, że mec. Wąsowski otrzymał akta przez niedopatrzenie, a w wydziale VIII rozdzwoniły się telefony, co zrobić w sytuacji, kiedy ta informacja wyszła na jaw.
- To już jest sprawa sądu. Bez wątpienia taka sytuacja to powód do unieważnienia tego procesu
- mówi nam Krzysztof Wąsowski.