Wojskowe Służby Informacyjne (WSI) powstały w 1991 r. jako kontynuator komunistycznych służb wywiadowczych. Przez lata liczne afery, nadużycia, korupcja i powiązania z Kremlem sprawiły, że spora część klasy politycznej i społeczeństwa zaczęła domagać się rozwiązania tej instytucji i lustracji jej pracowników.
W czerwcu 2006 r., w czasie rządów PiS, uchwalona została ustawa o likwidacji WSI. Raport z tego działania powstał rok później, jednocześnie przygotowano aneks do niego, który został utajniony i zabezpieczony w kancelarii tajnej BBN. Kolejni prezydenci nie zdecydowali się na jego upublicznienie. Dopiero Karol Nawrocki podjął tę decyzję.
Kilka dni temu rzecznik prezydenta - Rafał Leśkiewicz podkreślił, że etap, na którym w tej chwili są prowadzone prace nad aneksem prowadzą bezpośrednio do odtajnienia i upublicznienia przygotowanego odpowiednio dokumentu.
Przypomniał, że ustawa nakłada konieczność otrzymania opinii marszałków Sejmu i Senatu przed dalszymi działaniami, co wynika z ustawy. Jednak opinie marszałków obu izb nie są dla prezydenta wiążące, ale obowiązek skierowania do nich dokumentu musi zostać spełniony. Z medialnych doniesień wynika jednak, że zarówno Włodzimierz Czarzasty, jak i Małgorzata Kidawa-Błońska wydadzą negatywne opinie.
Czarzasty: proces szkodliwy dla polskiej racji stanu
Koalicja 13 grudnia, jak i media sprzyjające jej, wyraźnie obawiają się ruchu prezydenta Nawrockiego.
Dziś na ten temat wypowiedział się w RMF FM Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu.
Anonimizowanie nazwisk nic nie da. Służby zagraniczne po kontekście [...] na 100% będą wiedziały, co to są za nazwiska. Żaden poważny kraj nie ujawnia oficerów wywiadu, nie ujawnia swoich kontaktów
– stwierdził polityk.
Kontynuował, mówiąc: "ludzie, którzy by potencjalnie współpracowali z wywiadem i robili dla nas, dla Polski, dla kraju dobre rzeczy, nie będą tego robili, bo będą się bali, że za lat 10, że za lat 20 ich nazwiska zostają upublicznione. Służby innych krajów nie będą miały do naszych służb pełnego zaufania, dlatego, że nie wiedzą, czy gdzieś nie zostanie ta współpraca opisana".
Czarzasty powiedział, że nie czytał raportu i... nie wie, czy zamierza go przeczytać, bo "jest to proces, który szkodzi polskiej racji stanu".
Nie czytałem tego raportu [dot. WSI] i pytanie jest takie, czy w ogóle go będę czytał. [...] Nie wiem, czy mam ochotę uczestniczyć w procesie, który uważam, że jest szkodliwy dla polskiej racji stanu. [...] To jest uczestniczenie w procederze, który doprowadzi do obniżenia wiarygodności polskich służb
– dodał.