Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Czy ktoś ocali nas przed hiszpańską lekkomyślnością? "Na pewno nie Komisja Europejska"

Po długim milczeniu Komisja Europejska zdecydowała zauważyć wreszcie jeden z gorętszych tematów z obszaru polityki międzypaństwowej, jakim jest plan zalegalizowania przez Hiszpanię w ekspresowym tempie, z pominięciem kontroli parlamentarnej, ponad pół miliona nielegalnych imigrantów. Wtorkowa debata w PE zamiast jednak wyjaśnić wątpliwości, tylko je wzmogła. Obecny na sali obrad Jacek Ozdoba nie ma wątpliwości: Tu chodzi o lekko ponad pół miliona ludzi! Pamiętajmy o tym, że osoby te będą też chciały sprowadzić swoje rodziny, na co Unia od dawna patrzy życzliwym okiem. Europie grozi gigantyczny kryzys migracyjny! - powiedział w rozmowie z portalem niezalezna.pl.

Portal Euronews opublikował wczoraj artykuł, w którym twierdzi, jakoby Komisji Europejskiej bardzo nie podobała się planowana przez Hiszpanię legalizacja pół miliona migrantów. Oglądałam jednak wczoraj debatę w Parlamencie Europejskim na ten temat, zainicjowaną przez komisarza Magnusa Brunnera, zajmującego się w Komisji sprawami wewnętrznymi i migracją. Odniosłam wrażenie, że KE reprezentowana przez komisarza Brunnera pozostaje w doskonałym humorze i nie ma sobie nic do zarzucenia w kwestii polityki migracyjnej. To komu wierzyć: dziennikarzom Euronews, powołującym się na anonimowych urzędników mówiących o niezadowoleniu i problemie czy rozluźnionemu komisarzowi Brunnerowi?

Mogę powtórzyć, co powiedzieli mi inni europosłowie, także z grup politycznych nie związanych z prawicą. Po pierwsze boją się, że przez kwestie migracyjne przegrają wybory. Po drugie rośnie obawa, że osoby zalegalizowane w Hiszpanii będą z biegiem czasu głosowały na kolejny socjal i pozwolą na kolejne legalizacje w zgodzie z populistycznymi hasłami lewicy. Tymczasem to jest rozwalanie państwa. Podczas wczorajszej debaty zapytałem nawet hiszpańskiego eurodeputowanego z Europejskiej Partii Ludowej, dlaczego ta legalizacja jest w Hiszpanii wdrażana specjalnym, królewskim dekretem, z pominięciem kontroli parlamentarnej? Odpowiedział, że sam nie wie.

Zatem niezadowolenie z tego pomysłu jest powszechne - tylko nic z niego nie wynika. Ja bym oczekiwał reakcji w postaci zawieszenia dla Hiszpanii uczestnictwa w strefie Schengen.

Zgodnie z jaką procedurą można zawiesić członkostwo kraju unijnego w strefie Schengen?

Tu dotykamy bardzo ciekawej materii. Kiedy Niemcy wprowadziły kontrole na granicach i uniemożliwiły swobodę przepływu osób, Unia Europejska w żaden sposób na to nie reagowała i nie wszczynała żadnych procedur przeciwko Niemcom. Dlatego uważam, że kraje ościenne powinny po prostu wymusić od Hiszpanii tego typu procedurę. Hiszpania łamie prawo!

Poza tym powinniśmy w trybie pilnym przeprocedować zmiany prawne, związane z systemem bezpieczeństwa i możliwościami nabywania oraz legalizacji pobytów obcokrajowców. Komisja Europejska powinna stanowczo zareagować na plany Hiszpanii i wydać komunikat, że jeżeli Hiszpania przeprowadzi tę masową legalizację, to rozpocznie się w trybie pilnym procedura zmiany przepisów, by uniemożliwić swobodny przepływ osób z tego kraju, a Hiszpania zostanie wykluczona ze strefy Schengen.

Tę sprawę trzeba postawić twardo. Mówimy nie o tysiącu czy o dwóch tysiącach migrantów. Tu chodzi o lekko ponad pół miliona ludzi! Pamiętajmy o tym, że osoby te będą też chciały sprowadzić swoje rodziny, na co Unia od dawna patrzy życzliwym okiem. Europie grozi gigantyczny kryzys migracyjny.

Niektórzy z europosłów postulowali, by wszcząć wobec Hiszpanii procedurę naruszenia wartości z art. 7. Przyniosłoby to więcej pożytku czy szkody?

Moje środowisko stoi na stanowisku, że sprawy krajowe należą do konkretnego kraju. W tym jednak wypadku mówimy o narażaniu innych państw wspólnoty. Dlatego jeśli mowa o takiej sytuacji, to uważam, że każdy środek jest zasadny.

Tyle tylko, że procedura ta ma chronić wartości unijne, których katalog został ustalony jako "poszanowanie godności osoby ludzkiej, wolność, demokracja, równość, praworządność i poszanowanie praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości". Dokładnie tych samych słów w odniesieniu do legalizacji migrantów używa hiszpańska lewica, która lansuje projekt legalizacyjny.

Artykuł 7 to jest raczej iluzja. To instrument polityczny, służący zastraszaniu krajów takich jak Polska czy Węgry. Zanim w ogóle zaczęłoby się inicjowanie tej procedury z art. 7, zanim doszłoby do rozmowy i do rozwiązania problemu, to faktyczne decyzje już dawno byłyby podjęte. Tu trzeba konkretów na stole, a nie kolejnej dyplomatycznej dyskusji. 

Załóżmy jednak, że w dobrej wierze i z poparciem sporego grona europarlamentarzystów zatroskanych legalizacją tylu nielegalnych przybyszów, przejdzie wniosek o wszczęcie procedury z art. 7, a Komisja Europejska uzna, że to wystarczający środek dyscyplinujący Hiszpanię. 

Zapewne tak to się właśnie skończy: próbą pokazania, że KE coś rzeczywiście zrobiła. Realnie jednak nie będzie żadnych instrumentów wpływu na sytuację. 

Komisarz Brunner nie wydawał się być jednak zbytnio zmartwionym. W ogóle nie wspomniał o art. 7. Uznał, że wystarczy procedura readmisji i zawracanie nielegalnych imigrantów do tego miejsca w Europie, które ich pierwotnie przyjęło.

I za chwilę okaże się, że zamiast nielegalnych migrantów wyrzucać z Unii Europejskiej, spróbuje się ich przerzucić do innych krajów, co poskutkuje kolejnym kryzysem migracyjnym. Nielegalnych imigrantów na pewno nie możemy legalizować, bo te osoby - w sposób paradoksalnie demokratyczny - mogą doprowadzić do końca projektu Unii Europejskiej.  Dlatego w polskim interesie jest, żeby przygotować takie przepisy, które dadzą możliwość deportowania i odsyłania osób. Jako przykład podam polską decyzję o pushbackach.

Moje środowisko oczekuje od polskiego rządu, że działania - podjęte wraz z innymi krajami, by zbudować wspólne stanowisko - mające na celu wymuszenie na Hiszpanii wstrzymania legalizacji pół miliona nielegalnych migrantów, zostaną jednym z priorytetów i przedmiotem prac na najwyższym szczeblu. Oczywiście nie mówię o bezpośrednim ingerowaniu w sprawy Madrytu, ale o wywarciu takiego radykalnego nacisku na Hiszpanię, żeby rządzący tam zrozumieli, że to nie przejdzie, a reperkusje wobec nich będą podjęte na wielu obszarach i będą gigantyczne.

Wczoraj przegłosowany został także koncept "bezpiecznych państw trzecich". To skuteczny środek, który pozwoli na masowe zmniejszenie nielegalnej imigracji czy też tylko kwiatek do kożucha, dotyczący tylko ludzi ubiegających się o azyl?

To wyraźny sygnał, że jest poparcie dla wzmocnienia tych instrumentów, którymi dysponuje Unia Europejska w zakresie uszczelniania granic. Co do kwestii azylowych, to mam na ten temat bardzo radykalne zdanie: jesteśmy przed koniecznością deportowania naprawdę wielu osób, nie zaś przyjmowania nowych.
 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane